Triumf! Wystawa z okazji 100-lecia Bitwy Warszawskiej

Dwie instalacje artystyczne: Janusza Bałdygi i Janusza Kapusty - Kordegarda. Galeria NCK - Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17 Czw. 30 lipca — Niedz. 16 sierpnia 2020 r. g. 18:00

Kordegarda w stulecie Bitwy Warszawskiej – wielkiego polskiego zwycięstwa militarnego i politycznego – zaprasza na wystawę „Triumf”. Galeria Narodowego Centrum Kultury prezentuje instalacje dwóch znakomitych współczesnych twórców – Janusza Bałdygi i Janusza Kapusty.

Praca Bałdygi to symboliczny obraz nacierających na siebie wrogich armii. W głównej sali Kordegardy umieszczono dwa kręgi, niczym najeżone pikami tarcze – biały z wizerunkiem orła i czerwony – z pięcioramienną gwiazdą. „Jest to statyczne, a jednak kryjące w sobie bitewny zryw monumentalne przedstawienie pola walki" – mówi kurator Paweł Sosnowski. Dzieło Bałdygi daje się interpretować wielorako. W tarczach można odczytać obraz żelaznego guzika, zwyczajnego elementu żołnierskiego munduru, jednocześnie wyjątkowego, czytelnego znaku świętej wojskowej przysięgi. Na ścianie w tle wyświetlana jest szarża kawalerii. Dokumentalne zdjęcia pochodzą z historycznego filmu Ryszarda Ordyńskiego Sztandar wolności.

W małym aneksie galerii można przeczytać fragment relacji Stefana Żeromskiego, ówczesnego korespondenta wojennego, z jego pobytu na plebanii w Wyszkowie, dopiero co opuszczonej przez bolszewików. „Tekst pisarza kończy ironiczna konstatacja, jak to niedoszli władcy Polski, uciekając w popłochu, zostawili po sobie jedynie swąd samochodowych spalin i cukier, tak wówczas niedostępny luksus, którym autor rozkoszował się, wsypując w nadmiarze do herbaty" – pisze Paweł Sosnowski.

Komentarz do tego epizodu stanowi instalacja Janusza Kapusty – rzucone na podłogę wizerunki bolszewików wśród kostek cukru.

„Wystawa w symboliczny i zarazem skrótowy sposób pokazuje triumf polskiego oręża uznany przez Edgara Vincenta d'Abernona za osiemnastą najważniejszą bitwę w historii świata" – podkreśla kurator wystawy.

___

Janusz Bałdyga (ur. 1954), uczeń Stefana Gierowskiego, absolwent warszawskiej ASP (1979), malarz, rzeźbiarz, performer. Był współzałożycielem i członkiem grupy twórczej Pracownia Dziekanka. Wraz z Jerzym Onuchem i Łukaszem Szajną prowadził Galerię Pracownia w Studenckim Centrum Środowisk Artystycznych Dziekanka w latach 1976-1979. Od 1976 r. stale współpracuje z teatrem Akademia Ruchu. Od wielu lat jest prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.
Od początku drogi artystycznej uprawia głównie performance, choć jego polem działania są także akcje uliczne, instalacje, obiekty i rysunki. Akcje performatywne Bałdygi zawsze przyjmują szerszą perspektywę niż jedynie kontekst społeczno-polityczny, mają uniwersalne znaczenie. Często z nimi współistnieją obiekty konstruowane z bardzo prostych elementów, które stają się autonomicznymi dziełami. Artysta stosuje surowe materiały, takie jak drewno, woda, wino i tworzy z nich struktury.

Janusz Kapusta (ur. 1951) studiował sztukę, architekturę i filozofię. W swojej twórczości spina te trzy dyscypliny. Znany jest jako odkrywca nowej jedenastościennej bryły geometrycznej, nazwanej przez siebie K-dron, dla której znalazł blisko 200 zastosowań. Od wielu lat realizuje się w małych formach graficznych, plakatach, projektach logotypów, ilustracjach do magazynów i książek. Od 1981 r. do niedawna mieszkał w Nowym Jorku. Współpracuje z takimi pismami jak "The New York Times", dla którego wykonał najwięcej rysunków, "The Wall Street Journal", "The Washington Post", "The Boston Globe", "Graphics", "Print" i "Rzeczpospolita". 30 maja 2009 w Kole, rodzinnym mieście artysty przyznano mu honorowe obywatelstwo i odsłonięto pomnik K-dronu.

Kordegarda. Galeria Narodowego Centrum Kultury – godziny otwarcia w wakacje:

Wtorek – czwartek: 11:00–19:00
Piątek – niedziela 11:00–21:00
Poniedziałek – zamknięte

Wstęp wolny

(-)
Materiał nadesłany
12 sierpnia 2020

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...