Trudna sztuka dialogu

"Niezwyciężony" - reż. Jarosław Tumidajski - Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Cieszący się dużą popularnością w Wielkiej Brytanii dramat Torbena Bettsa z 2014 roku dowodzi, że autor opanował trudną sztukę tworzenia komedii obyczajowej, żonglowania odmiennymi nastrojami, nie zapominając przy tym o psychologicznej głębi postaci.

Choć "Niezwyciężony" wykorzystuje przewidywalny dla tego gatunku motyw konfrontacji osób pochodzących z różnych środowisk i reprezentujących odmienne postawy, to interpretacja Jarosława Tumidajskiego przygotowana z zespołem Teatru Wybrzeże okazuje się być ciekawą, nieocierającą się o banał propozycją.

Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński osadzili akcję we współczesnym salonie przedstawicieli klasy średniej. Wystarczy pozbierać kilka dziecięcych zabawek, aby przytulne mieszkanie zmieniło się w zimną, formalną przestrzeń. Obok domowych sprzętów znajduje się tu sporo elementów dookreślających mieszkańców. Snobistyczny gust przejawia się słuchaniem "Mszy na pięć głosów" Williama Byrda i czytaniem "Kapitału" Karla Marksa, ale też estetycznymi bibelotami. Ściany zdobią abstrakcyjne kompozycje i neonowe lampy, a kącik pracowni malarskiej został zaprojektowany z troską o detal: pojawia się Budda z kadzidłami, ołówkowe szkice i polaroidowe zdjęcia zawieszone na jutowym sznurku. W centralnej części sceny znajduje się oświetlenie ukryte za marmurową, rozproszoną kompozycją w kształcie rozety. Choć może trafniej byłoby ją nazwać rozbitą - takie są bowiem relacje bohaterów spektaklu.

W skutek redukcji etatów, Emily (Katarzyna Z. Michalska) i Oliver (Piotr Chys) wraz z dziećmi niedawno przeprowadzili się do małego miasteczka położonego na północy Anglii. Wcześniej mieszkali w Londynie, który stał się dla nich "ohydnym, kapitalistycznym zbiorowym gwałcicielem". Są świadomi własnego uprzywilejowania, które chcą symbolicznie zredukować, więc aby zminimalizować "anonimowy chłód kapitalistycznej metropolii", nawiązują relację z "prawdziwymi ludźmi" urządzając zapoznawcze spotkanie z sąsiadami.

Dystans pomiędzy miejscowymi a przybyszami kreślony jest na wielu poziomach. Oliver preferuje casualowy garnitur w stonowanym błękicie, natomiast Emily własnoręcznie uszytą białą sukienkę z surowym wykończeniem. Ich rewersem są Dawn (Dorota Androsz) i Alan (Piotr Łukawski) - ona w jaskrawym makijażu, za małej i odsłaniającej zbyt dużo pomarańczowej sukience przepasanej srebrną nerką, a on w kraciastej koszuli i dresowych spodniach z lampasami. Lokalsi za nic mają sobie zwyczaje nowoprzybyłych: zdziwi ich brak alkoholu (który szybko i w sporych ilościach dostarczą gospodarzom), nie będą potrafili zjeść sushi, a ich maniery zaskoczą niejednego - gdy Dawn poczuje przykrą woń potu, dyskretnie skropi się perfumami, a rozemocjonowany Alan będzie pił piwo wprost z puszki i prowadził niekończące się tyrady na temat trwających właśnie mistrzostw w piłce nożnej, mimo że reszta towarzystwa nie podziela jego futbolowej pasji. Charakterystykę przedstawicieli klasy robotniczej dopełni styl wypowiedzi obnażający prostolinijność, ale i gorsze wykształcenie objawiające się niemożnością zrozumienia interlokutorów. Szybko okaże się, że małżeństwo z przeciwka jest zbyt drażniące, a różnice postaw życiowych, światopoglądów i obyczaje są niemożliwe do pogodzenia. Idealistyczna misja "bratania się z ludem" okaże się pustym, niezrealizowanym projektem Emily i Olivera. Zamiast tego Betts serwuje spiętrzoną sprzeczkę, szereg absurdalnych niedomówień i nieporozumień wywołanych śmiercią kota sąsiadów.

Choć tak naszkicowany scenariusz może sprawiać wrażenie, że znacznie łatwiej jest obronić Emily i Olivera, a ośmieszyć Dawn i Alana, Tumidajski wraz z gdańskimi aktorami umiejętnie unikają prostego, parodystycznego rozwiązania. Para grana przez Dorotę Androsz i Piotra Łukawskiego, choć prostoduszna, nie została w sposób przerysowany ośmieszona, nie jest też jednowymiarowa. Głośny, gadatliwy, nieco rubaszny Alan oprócz rezerwuaru stereotypowo męskich rozrywek (piwo i piłka), nieoczekiwanie odkrywa inne rejestry - staje się wrażliwcem zamkniętym w sobie przez stratę ukochanego pupila, którego z lubością portretował. Bezpośrednia, lecz nieco prowincjonalna Dawn, która wydaje się mieć do zaoferowania światu jedynie atrakcyjny wygląd, okazuje się być postacią nie tylko obdarzoną doskonałą intuicją, ale też skrywającą dużą potrzebę rozwoju oraz ciekawość świata. Natomiast Oliver przez własną ugodowość został zdominowany przez partnerkę, przy której nie do końca może wyjawić prawdę o sobie i przewiązaniu do tradycyjnych wartości. Jego ukochaną jest bowiem bezkompromisowa i radykalna Emily.

Katarzyna Z. Michalska przekonująco, bez zdystansowania kreśli postać antysystemowej aktywistki troszczącej się nie tylko o własne potrzeby (stąd stanowczy opór przed próbą sformalizowania związku, którą traktuje jako zamach na niezależność), ale i o lokalną społeczność (planuje działania z miejscowymi artystami i otwarcie lokalnej komórki Amnesty International). Idealistyczna wiara w społeczeństwo i zaangażowanie sprawiają, że na jej znerwicowanie nie podziała nawet filozofia Wschodu... Tym ciekawiej obserwuje się wszelkie przełamania stereotypu lewicowej działaczki: najpierw Emily wykreuje przed sąsiadami odpowiedni "intelektualny" wizerunek, włączając dostatecznie trudną muzykę i niedbale rozkładając mądre książki, by potem bez skrupułów wybrać gorzką prawdę zamiast niegroźnego kłamstwa. Plastyczne wykształcenie przysłoni jej bowiem empatię, dlatego "okiem eksperta" wyzna Alanowi, że jego obrazy są dyletanckie, a on pozbawiony talentu, niszcząc przy tym jego pasję, której oddaje się po godzinach pracy listonosza.

Choć w dramacie nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, to intryga zdradza przewidywalny schemat. Wprawdzie mnogość podjętych tematów jest imponująca - utrata bliskich (nagła, procesualna lub przewidywalna), posttraumatic stress disorder, birth strike a macierzyństwo, rozwarstwienie społeczne, formalizacja związków, kompetencje kulturowe (nie?)zbędne do tworzenia i odbioru sztuki, edukacja publiczna a prywatna, tradycyjne wartości, formy patriotyzmu (pacyfistyczny i wojowniczy), a nawet system organizacji i zarządzania państwem jednak szybko orientujemy się, że kolejny dialog nie prowadzi do wymiany informacji czy próby zrozumienia interlokutora. Schemat rozmowy jest stały i obejmuje niesłuchanie partnera, "wchodzenie" w słowo, wygłaszanie własnej tyrady, co owocuje urwanymi wypowiedziami i forsowaniem własnych racji. "Niezwyciężony" pokazuje współcześnie brzmiący chaos racji i nawyków dzielący społeczeństwo, na który nie serwuje gotowej recepty. Bo taką z pewnością nie jest finałowa wyprowadzka czy ucieczka w kłamstwo. A porozumienie staje się tylko chwilowym, niezwykle ulotnym stanem, którego nie potrafimy utrzymać...

Nieprzewidywalna fabularnie komedia Bettsa stworzona z dbałością o zróżnicowanie językowe bohaterów, uzmysławia także brak podobnych tego typu współczesnych polskich dramatów. Choć Brytyjczyk podejmuje tematy uniwersalne - na czele z rozwarstwieniem społecznym owocującym grupami liberałów i konserwatystów - w dramacie nie brakuje także wątków odwołujących się do sytuacji społeczno-politycznej w Anglii, choćby rozpalającego emocje tematu zaangażowania armii w wojnę na Wschodzie, który pozostaje niespecjalnie ważny i bliski w naszym kręgu kulturowym.

Wiktoria Formella
e-teatr.pl
5 sierpnia 2019

Książka tygodnia

Opowieści
Wydawnictwo MG
Fiodor Dostojewski

Trailer tygodnia

(F) Paralele
Marek Zimakiewicz
„Paralele”, to inicjatywa Fundacji An...