Trzeba tańczyć, by wyrobić sobie nazwisko

"Kreacje 2" w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

"Kreacje 2" w choreografii Eduarda Bablidze, Roberta Bondary, Michała Chróścielewskiego, Anny Hop, Jacka Tyskiego, Karola Urbańskiego, Natalii Wojciechowskiej w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej.

Na najważniejsze sceny w Polsce nareszcie mają prawo wstępu młodzi twórcy. Warto obserwować, co robią. 

Premierę "Kreacje 2" w Operze Narodowej przygotowała siódemka choreografów bez wielkiego doświadczenia. Pomagali im koledzy z Polskiego Baletu Narodowego, przejmując różne zadania: od projektowania kostiumów do obowiązków inspicjenta. W rodzimy balet - nie tylko w Warszawie - wstąpił nowy duch, młodym ludziom chce się coś robić, a szefowie zespołów starają się ich w tym wspierać. 

Od życzliwości i zapału ważniejszy jest jednak osiągnięty efekt artystyczny. Co młodzi stażem, bo nie zawsze wiekiem, polscy choreografowie potrafią? Z pewnością - uważnie podpatrywać innych. W ich baletach można znaleźć widoczne źródła inspiracji światowymi sławami: Hiszpanem Nacho Duato, Rosjaninem Borisem Ejfmanem, francuskim tańcem nowoczesnym, wreszcie przybyłym rok temu z Holandii szefem warszawskiego zespołu Krzysztofem Pastorem.

Od kogo jednak mają się uczyć, jeśli nie od najlepszych na świecie. W kraju ostatnie ćwierćwiecze było okresem stagnacji, a nawet uwiądu polskiej choreografii. Teraz przy Operze Narodowej powstaje coś na kształt szkoły mistrzostwa sportowego. Najważniejszy nasz teatr postanowił dać szansę rodzimym talentom.

Efekty już widać. Obecne "Kreacje", oznaczone numerem dwa, są ciekawsze od pierwszych z poprzedniego sezonu. Przybyło młodych choreografów, a ci, którzy prezentowali się już na tej scenie wcześniej, stają się coraz odważniejsi. Zadebiutowała więc 20-latka (!) Karolina Hop i w bezpretensjonalnej próbce baletowej "W malinowym chruśniaku" pokazała, że już umie pomysłowo i plastycznie ożywiać ciało tancerzy. A z kolei Karol Urbański, od prawie 20 lat związany z zespołem Opery Narodowej, porzucił dostojną neoklasykę, której dotąd hołdował, i rozbawił widzów komediowym baletem "Exeut omnes".

Odkryciem "Kreacji" jest jednak niespełna 30-letni Robert Bondara, najsilniej związany z tańcem współczesnym, a przede wszystkim potrafiący kreować sugestywne obrazy sceniczne ("The Garden\'s Gates").

Jacek Tyski swym kolejnym baletem "For a While" udowodnił zaś, że osiągnął artystyczną dojrzałość. Prace tych dwóch choreografów znajdą się w stałym repertuarze Polskiego Baletu Narodowego. Na scenę zaczyna wchodzić nowa generacja, nie tylko w Warszawie. W poznańskim Teatrze Wielkim choreograf Jacek Przybyłowicz też rozpoczął odnowę zespołu, a balet opery w Gdańsku został przemianowany na Bałtycki Teatr Tańca pod dyrekcją Izadory Weiss.

Jacek Marczyński
Rzeczpospolita
25 marca 2010

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia