Tu znajdzie się dla Ciebie stolik

"Café Panique" - reż. Joanna Gerigk - Wrocławski Teatr Pantomimy

Radość, nadzieja, spełnienie, smutek, żal, wstyd, agresja – każdy czasem spotyka się z poszczególnymi emocjami. Towarzyszą nam w różnych momentach życia. Niekiedy snują się spokojnie i dystyngowanie, by za moment dynamicznie zdominować sytuację. Prowadzeni przez nie egzystujemy, jak to zauważył Zbigniew Rybczyński, niczym w tangu. Reżyser krótkometrażowej animacji zamknął ścieżki swoich postaci w jednej przestrzeni.

Tak też w Café Panique spotykają się temperamenty rozmaitych historii – od nachalnego romantyka, poprzez nękanego przez orkiestrę zawadiakę, uwodzicielską wokalistkę, dyrygenta o doczepianych ramionach, parę poróżnioną estetyką zmysłów, artystę doprowadzonego do obłędu, „łowczynię głów", aż do kelnera o nienagannej prezencji. Absurd towarzyszy na każdym kroku. Z pozoru spokojna, niczym niewyróżniająca się francuska kawiarnia odkrywa wiele niespodziewanych wydarzeń.

Tym razem spektakl „Café Panique" w reżyserii Joanny Gerigk został wystawiony przez Wrocławski Teatr Pantomimy podczas XIX edycji Międzynarodowego Teatru Sztuk Mimu. Do spowitego półmrokiem pomieszczenia wprowadza nas dystyngowany kelner (precyzyjny w swoim ruchu Zbigniew Szymczyk), który płynnym gestem rozświetla lampę na naszym stoliku, a po chwili wraca z mocniejszym trunkiem. W ten sposób z poszczególnymi bohaterami spotykamy się w miejscu dogodnym do refleksji, naturalności i swobody.

Sztuka inspirowana zbiorem opowiadań „Cztery róże dla Lucienne" oraz „Najpiękniejsza para piersi na świecie" Rolanda Topora oscyluje wokół tematyki samotności i kierunku, w którym zmierza współczesny świat. Przeplatające się sekwencje formują kolarz opowieści bohaterów. Każdy z nich przychodzi do Café Panique z inną historią, którą obserwujemy zza „czwartej ściany". Pod tuzinami groteskowych elementów, szerokich zachowań i humorystycznych zawirowań kryją się kruche emocje i niezrozumienie. W zamkniętej przestrzeni gdzieś pomiędzy stolikami zostają widzom przedstawione problemy jednostek. Pośród zabawy formą i niewerbalnego komizmu można znaleźć chwilę na autorefleksję i dozę przemyśleń o współczesności. Pod pozornie błahymi i przerysowanymi problemami odnajdujemy na przykład wątek poszukującego miłości starszego eleganckiego pana, w którego rolę wciela się Mariusz Sikorski. Eksponuje on przede wszystkim swój wyrazisty i soczysty ruch. Odbieramy od niego niepewność, nieporadność i nieśmiałość. Spotykamy się też z zaburzonym szczęściem, które wynikło ze zróżnicowanej percepcji zmysłowej pomiędzy zakochanymi. Tutaj pojawia się też motyw zazdrości, rywalizacji i bolesnego odrzucenia. Innym problemem jest sensacja medialna, którą podsycają: pragnienie innowacji, skandalu i kontrowersji. W sztuce uwidoczniono jeszcze temat obłędu wywołanego „niebezpiecznym zniewoleniem artystycznym", kierowanym z jednej strony przez dążenie do perfekcji, z drugiej rozpraszaczami i pokusami. Warto dostrzec tu mieniącą się wszystkimi barwami ekspresję Jana Kochanowskiego. Poza świetną dynamiką aktor intensywnie i wyraziście przekazuje stan emocjonalny kreowanej przez siebie postaci.

W spektaklu występuje wiele powtórzeń i sekwencji. Może to świadczyć o kole życia, które toczy się nieustannie tym samym trybem. Spoiwem poszczególnych historii jest wspomniany już kelner, który zdaje się być efemeryczny niczym zapalane i gaszone przez niego światło. W jakiś sposób można by przypisać mu rolę ducha, który towarzyszy przy wyznaniach, zwierzeniach, służy radą i wspiera w działaniu. Jego postać nabiera pewnego mistycznego wymiaru. Podobnie powracający motyw syren. Wprowadza on nutę oniryzmu. Tajemnicze stwory zabierają bohaterów w nieokreślone miejsce, które być może jest pogłębieniem towarzyszącego im stanu. Być może jest to właśnie tytułowa nieunikniona panika.

W „Café Panique" przede wszystkim stawia się na komizm, który osładza gorzkie emocje. Niestety momentami jest go za dużo, co nie zostawia historiom przestrzeni do wybrzmienia.

Scenografia przygotowana przez Michała Dracza doskonale buduje atmosferę miejsca, jednocześnie zostawiając elastyczność modyfikacji konstrukcji elementów. Nie jest przesycona. Dzięki temu aktorzy swoim ruchem mogą dopełnić całości ustawienia.

Na uwagę zasługuje też muzyka, za której efekt finalny odpowiada Sebastian Ładyżyński. Doskonale rytmizuje działania bohaterów oraz nadaje sztuce barw.

„Café Panique" nie napawa optymizmem w myśleniu o świecie, który nas otacza. Groteskowa forma przykrywa wyrzucane przez zaciśnięte zęby żale i rozczarowania. Warto doświadczyć zaangażowania, którym aktorzy przekazują widzom szare barwy gorzkiej rzeczywistości. Spektakl w reżyserii Joanny Gerigk to cenna lekcja pokory i uważnej obserwacji. Obserwacji tej dokonujemy wszystkimi zmysłami. To cenne przeżycie.

Marta Paleczna
Dziennik Teatralny Wrocław
21 czerwca 2019
Portrety
Joanna Gerigk

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...