Tylko od siebie nie uciekniesz

"W mrocznym mrocznym domu" - reż. M. Hycnar - Teatr im. Słowackiego w Krakowie

Kto by pomyślał, przy całej świadomości, że pozory mylą, że kiedy jest tak zielono, w gruncie rzeczy może być tak bardzo niezielono? Czy kolory nadziei mogą kłamać? Zdecydowanie. Czasem coś na pierwszy rzut oka wygląda pięknie, ale kiedy się bliżej przyjrzeć...

Po wejściu na scenę Miniatura zalaną sztuczną trawą można się zachwycić. Może się nawet zdawać, że znowu mamy wiosnę i wszystko się właśnie budzi do życia. Przebłyski optymizmu szybko jednak znikają, bo wystarczy usiąść, żeby poczuć jak ta wiosna kłuje w tyłek.

Pomysłowa scenografia Julii Skrzyneckiej ze wszystkimi swoimi pułapkami idealnie oddaje naturę tekstu LaBute'a i pomaga w wytworzeniu napięcia, które udaje się utrzymać podczas trwania całego spektaklu. Dzieje się tak zarówno dzięki świetnemu poprowadzeniu aktorów, jak i dopełniającym ich mocną grę muzyce i światłu. Wśród trawy i dwóch konarów drzew znajduje się kilka zbitych z drewnianych desek przejść usytuowanych na wysokości około metra, przywodzących na myśl nadmorskie molo. Głównie po nich poruszają się aktorzy, natrafiając co i rusz na blokadę zielonych ścian, które co prawda kryją wyjścia z tego klaustrofobicznego miejsca, ale początkowo ich nie ujawniają.

Znajdujemy się kolejno na terenie zakładu psychiatrycznego, na polu golfowym oraz w rezydencji jednego z bohaterów. Zupełnie surrealistyczna przestrzeń okazuje się nagle uniwersalna i prawdopodobna w każdym ze wspomnianych miejsc, przez co zadziwiająco łatwo jest nam sobie wyobrazić, że właśnie w nich się znajdujemy. Paradoksalnie jednak umowność tego, co widzimy, spełnia jednocześnie odwrotną funkcję - odwraca uwagę od realizmu czasu i przestrzeni, każąc patrzeć na realność i fikcję poprzez sceniczne emocje i to, co one powodują w nas samych.

Historia dwóch braci rozpoczyna się w momencie, kiedy jeden z nich ląduje na terapii, mającej, jak twierdzi, pomóc mu w poradzeniu sobie z traumą dzieciństwa i patologicznymi zachowaniami w dorosłym życiu. Początkowo sytuacja wydaje się oczywista - ofiara molestowania seksualnego sfiksowała na starość i w dodatku jedyne, co otrzymuje od świata to agresja i brak wiary, nawet ze strony najbliższych. Historia jednak zaczyna przybierać trochę inny kształt. Bawiąc się niejednoznacznościami i niedopowiedzeniami poznajemy przeszłość i teraźniejszość przeplatające się w grze zemsty, zaległych porachunków i naiwnej, dziecięcej miłości, za którą się płaci do końca życia.

"W mrocznym mrocznym domu" to rodzaj teatru, gdzie fabuła tekstu odgrywa duże znaczenie, do którego idziemy dowiedzieć się "kto zabił". Ale w tym przypadku to nie sam dramat, który mimo "momentów" wydaje się dość przewidywalny, ale sposób realizacji powoduje niemal stuprocentowe napięcie i skupienie - przerwane w pół ruchy, niedokończone gesty, pozornie nic nie znaczące rekwizyty, których ilość zresztą jest dość skromna, no i przede wszystkim ciągłe poszukiwanie wyjścia - tak ze sceny, jak z własnej głowy.

Grzegorz Mielczarek i Marcin Sianko, jako bracia pałający do siebie raczej chłodnym uczuciem (choć może to też pozory?), są czasem komiczni, a momentami wstrząsający; ale ich żywe emocje są pozbawione patetycznej śmieszności. W drugiej scenie, rozmowy Mielczarka z Karoliną Kamińską, grającą wyszczekaną nastolatkę, płynność, przemieszanie intencji i swoboda w żonglowaniu nimi są chyba najbardziej widoczne - szczególnie w zestawieniu z dziecięcą naiwnością dziewczyny. Jedyne, co może niestety irytować, to zatapianie się w agresji, która z czasem w spektaklu traci na znaczeniu i mocy - może powinna być silniej związana z bezradnością i frustracją, które przecież cały czas towarzyszą bohaterom? Zamiast tego chłopaki cały czas się szarpią i obrzucają błotem, nie dając nam tak naprawdę dostępu do siebie, do swoich przeżyć, przemyśleń i emocji. No cóż, w końcu ucieczki od samych siebie najczęściej szukamy w innych, nawet kiedy wiemy, że ostatecznie uciec się nie da.

Aleksandra Sowa
Teatr dla Was
7 października 2013

Książka tygodnia

Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Maurizio de Giovanni

Trailer tygodnia