U Peszka na próbie. Od-Sło-na czwarta

"Sło" - reż. Jan Peszek - Wrocławski Teatr Lalek

Po kilku tygodniach prób Jan Peszek dochodzi wraz z aktorami do pewnego punktu granicznego - partytura zewnętrznych działań scenicznych, będąca do tej pory głównym przedmiotem ich pracy nad spektaklem "Sło" przeobraża się i ewoluuje, przemienia się w partyturę wewnętrzną aktora. Co to oznacza?

Etap ten stanowi naturalną konsekwencję wcześniejszej pracy reżysera, dla którego najcenniejsze jest rozbudzanie potencjału drzemiącego w aktorze, a nie mechaniczne budowanie scen. W obecnej pracy nad przedstawieniem Jan Peszek oczekuje od swoich aktorów, by wyzbyli się świadomości preparowanej przez siebie gry i skoncentrowali się na organicznym aspekcie własnej pracy. Owo porzucenie „roli” oznacza obudzenie własnego aparatu cielesnego i należy prawdopodobnie do najtrudniejszych aspektów dotychczasowych przygotowań. Kilkudniową sesję prób prowadzi w tym tygodniu Cezary Tomaszewski, który skupia się całkowicie na cielesności aktorów i ich ruchowych predyspozycjach. Jak mówi na pierwszym spotkaniu z Tomaszem Maśląkowskim i Sławomirem Przepiórką – „Aktor zaczyna się tam, gdzie jego ciało”.

Choć spektakl „Sło” bliższy będzie konwencji teatru dramatyczno-lalkowego niż teatru ruchowego, w odczuciu reżysera przedstawienie nie będzie mogło stać się żywe i kompletne bez energii ruchowej wydobytej z ciał aktorów. Prowadzone przez Cezarego Tomaszewskiego próby przypominają początkowo tradycyjny trening fizyczny. Dzięki serii ćwiczeń aktorzy mają poczuć fizyczność własnych ruchów, ich jednoczesną lekkość i ciężkość. Prowadzący chce jednak uświadomić aktorom, że ćwiczą po to, by podczas każdego wykonywanego ruchu wzbudzili w sobie uczucia, które staną się inspiracją dla ich późniejszej gry. Niefizyczny wymiar działań objawia się w specyfice wykonywanych przez aktorów ćwiczeń – traktując indywidualnie każdego z nich Cezary Tomaszewski stara się dotrzeć do tego, co w ich ruchach nieregularne, zmusza ich do konfrontacji z własnymi ograniczeniami. Dlatego aktorzy proszeni są o wykonywanie najróżniejszych, niejednokrotnie komicznych ruchów, gdyż stają się one źródłem skojarzeń, a jednocześnie poszerzają ich dotychczasowy sceniczny modus operandi. Osobami działającymi na tych próbach są nie sami aktorzy, ale także lalki. To ruchom lalek aktorzy stopniowo nadają organiczność i autonomię.

Ujawniające się w trakcie kolejnych przebiegów elementy zaczynają przeobrażać się w strumienie ruchu i komponować coraz wyrazistsze linie działania. Z natłoku rodzących się gestów Cezary Tomaszewski próbuje wydobyć pewną strukturę, którą możnaby określić strukturą performatywną – w uporządkowaniu elementów, które zapewniają płynność i uporządkowanie strukturze działań scenicznych znajdują się jednak detale rozbijające całość, podważające formalność struktury i czyniące ją niedomkniętą. Porządek partytury (jaką jest gra sceniczna) ustalony przez reżysera ulega w tym tygodniu prób rozbiciu i rozczłonkowaniu. Cezary Tomaszewski skupia się jednak na określaniu tych czynników, które zaburzają dotychczasowy schemat i stara się uczynić z nich „wiązania”, mające zapewnić performatywny charakter pracy. Choreograf dostrzega, że w chwilach improwizacji aktorzy wydobywają z siebie najwięcej „repertuaru” rozumianego jako mnogość pomysłów na zagranie danej sceny; potem, już w grze na scenie przed publicznością, istotne będzie utrzymanie tych pomysłów zrodzonych pod wpływem impulsów, ciągłe przypominanie ich sobie i ożywianie spektaklu za ich pomocą.

Z wielości pomysłów pojawiających się w trakcie prób rodzi się porządek zakładający pewną stabilność gry. Cezary Tomaszewski uwypukla właśnie owo wielkie znaczenie stabilności, gdyż w spektaklu nie może dojść do jakiegokolwiek zaburzenia rytmu gry i zakłócenia jego tempa. Żywioł gry zależy całkowicie od aktora, który  musi odnaleźć w sobie akrobatę nie lękającego się wykonać żadnego spontanicznego ruchu.

Joanna Gdowska
Dziennik Teatralny Wrocław
26 września 2009

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki