U Szekspira jak dziś - wszyscy szukają miłości

"Sen nocy letniej" - reż: B. Suchocka - Teatr Ateneum

Jedna z najpopularniejszych sztuk Szekspira mimo klasycznego podejścia do tematu miłości, brzmi na deskach Teatru Ateneum świeżo. Doskonałe aktorstwo sprawia, że z pozoru błahe dialogi, wywołują salwy śmiechu.

Publiczność śmieje się do rozpuku, gdy na scenie pojawia się obdarzony niezwykłym głosem Krzysztof Tyniec. Jego bohater wraz ze swoją kolorową ferajną - czyli grupą rzemieślników - przygotowuje się do wystawienia sztuki na uczczenie ślubu ateńskiego księcia Tezeusza z Hipolita. Podszewka (w tej roli świetny Grzegorz Damięcki) ma zagrać głównego bohatera i bardzo to zadanie przeżywa. Wolałby być amantem, a nie tyranem, ale właściwie jego talent polega na tym, że żadnego wyzwania się nie boi. Jego buta przynosi mu niezwykłe doświadczenie. Podczas próby w lesie chochlik zamienia go w osła. Biedny aktorzyna nie wie, że to część większego planu, który przygotował król elfów (Przemysław Sadowski). Chcąc się zemścić na nieposłusznej żonie, wlewajej do oka kilka kropel wyciągu z kwiatu, który wywołuje bezgraniczną miłość do pierwszej ujrzanej osoby. Władczyni elfów zakochuje się więc w ośle vel Podszewce.

Zawiłość intryg, uniesienia miłosne i zawody sercowe to właściwy bohater sztuki. Bożena Suchocka, reżyserka spektaklu, postawiła właśnie na uczucia. Jej zdaniem, jak podkreślała w wywiadach, "ten spektakl jest o miłości, o różnychjej formach, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, z którymi przychodzi nam mierzyć się we współczesnym świecie". I to jej się naprawdę udało. Gdy oglądamy uczuciowe zmagania trzech par kochanków: Hermenii i Lizandera, Heleny i Demetriusza oraz leśnych władców Oberona i Tytanii, od razu przychodzą nam na myśl znajomi. Im bardziej ona go kocha, tym bardziej on jej nie chce. Ci, którzy kochają się naprawdę, nie mogą być razem, bo coś ciągle staje im na przeszkodzie. Jeszcze inni niby kochają, ale wciąż prowadząc jakąś zawiłą grę wystawiają swoje uczucia na próbę. Brzmi znajomo? "Sen nocy letniej" - czyli przeplatające się ze snem i jawą wydarzenia, mają przemawiać do nas tu i teraz. Wprowadzenie genialnego ruchu scenicznego (autorstwa choreografa i tancerza Leszka Bzdyla) pomaga nam odnaleźć w tekście współczesność. Gdy harda Hipolita dyskutuje z dumnym Tezeuszem, na scenie widzimy pokaz sztuk walk. Ona w stroju jak z treningu tai-chi, on po paintballowej zabawie. Twórczyni przedstawienia postawiła na prostotę scenografii (czarna scena, na której pojawiają się odpowiednie rekwizyty) i nawet gdy przenosimy się w świat elfów, postaci przypominają bardziej przedstawicieli młodzieżowych subkultur niż bajkowe ludki. Zwłaszcza ważny dla całej historii Puk (niesforny chochlik, który swoimi psikusami mąci wglowach zakochanym), jeździ po scenie na śmiesznym rowerze, zachowuje się jak odurzony hippis i ponad komizmem sytuacji bardziej interesuje go erotyczna strona wydarzeń.

- Przyszło nam żyć w bardzo dziwnych czasach, w których tak naprawdę zachwiało się nasze wyobrażenie o tym, cojest prawdziwą miłością, a co tylko spotkaniem, przygodą. Przy tworzeniu tego spektaklu towarzyszyło nam to pytanie. Mam nadzieję, że każdy widz też je sobie zada - mówiła na kilka dni przed premierą reżyserka.

A jeśli nawet widz pytania nie odnajdzie, przeżyje po prostu miły wieczór w teatrze.

Edyta Błaszczak
Metro
28 stycznia 2012

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia