Uboższa wersja "Ławeczki" Gelmana

"Przystanek na pożądanie" - reż. Tadeusz Falana - Mój Teatr w Poznaniu

Przystanki autobusowe są dość często ogrywane w polskich serialach. Dzieją się na nich bardzo różne i dziwne rzeczy. Na przystanku wymyślonym przez Marka Zgaińskiego (...) oprócz gry słownej kryje się całkiem życiowa opowieść, ale...

Ona łapie gumę na drodze. Odkręca koło i toczy je na przystanek autobusowy. Chce się dostać do najbliższego zakładu wulkanizacyjnego. Niestety, tędy chyba nie jeżdżą autobusy. Na przystanku spotyka mężczyznę, który mógłby być jej ojcem. Zaczynają ze sobą rozmawiać, by nie powiedzieć kłócić. Ale rozmowa się nie klei. Widać gołym okiem i słychać (...) że nic ich nie łączy. Ona młoda, przebojowa, piękna... On, nieco rozczarowany życiem, nastawiony do świata raczej filozoficznie niż materialnie.

Jedyne, co mogłoby ich połączyć, to tytułowe pożądanie. To ponoć dość częste zjawisko, że panowie oglądają się za koleżankami swoich córek... I to by było na tyle, by nie zdradzić do końca sztuki, a przynajmniej wersji "b", którą wybrała publiczność (autor przed rozpoczęciem spektaklu zaproponował dwie wersje do wyboru).

"Przystanek na pożądanie" nieodparcie kojarzy się z głośną swego czasu sztuką Aleksandra Gelmana "Ławeczka". Tamta ławeczka stała dla odmiany w parku. Spotkali się na niej mężczyzna po przejściach (chyba na delegacji), kobieta z przeszłością. I zaczęli ze sobą rozmawiać.

Niestety, "Przystanek na pożądanie" nie jest tak mięsisty psychologicznie, jak "Ławeczka" Gelmana. Gadanie czekających na autobus jest puste i czcze. Zgaiński naszkicował swoich bohaterów powierzchownie, a oni nie zdołali wypełnić tych szkiców. Powstał nieco dłuższy skecz, który chwilami nawet wywołuje uśmiech na twarzach publiczności, ale nic poza tym.

Zgaiński przyzwyczaił publiczność, że w Moim Teatrze gra się głównie jego sztuki i zazwyczaj są one dobrze napisane. Powiem więcej, dotąd były najmocniejszą stroną prezentowanych tu spektakli. Ale Mój Teatr działa już dwa lata i chyba nadszedł czas, aby otworzył drzwi przed nowymi autorami. Teatr dorobił się repertuaru, zespołu aktorskiego i co najważniejsze - publiczności. Gra dużo, choć tylko dla 50 widzów jednego wieczoru.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
3 grudnia 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia