Ucieczka donikąd

"Metafizyka dwugłowego cielęcia" - reż: Michał Borczuch

Witkacy w "Metafizyce...": "Zdychajmy po prostu bez dalszej analizy". Michał Borczuch chciałby dodać: "Reżyserujmy tak samo". Borczuch poszedł pod prąd, nie po raz pierwszy. Z dramatu Witkacego wydobywa tylko niepewność konstrukcji, nie odnajduje niczego więcej. Jeśli autor "Szewców" jest zabawny, to Borczuch czyni wszystko, żeby byt jeszcze zabawniejszy.

 Jego pomysł jest taki: gdzieniegdzie uwspółcześnij-my Witkacego, gdzieniegdzie pozostawmy egzystencjalny dramat jednostki, ale najlepiej sprowadzając problem do seksualnych podtekstów. Tak reżyser rozumie relacje pomiędzy Karmazyniellem (niewykorzystany Sebastian Pawlak) a jego matką (groteskowa Maria Maj). Swobodna golizna jest dla tej interpretacji atutem najdoskonalszym. W dodatku Borczuch zmienia znaczenie tekstu - na przykład "kurtyzanę" na "kurwę". Na początku wydaje się, że spektakl zyska rytm, będzie stanowił przemyślaną całość. Po części sugerują to muzyka Daniela Pigońskiego oraz przemyślana i funkcjonalna scenografia Anny Marii Karczmarskiej. To wrażenie szybko jednak ulatuje. Chętnie zobaczyłbym dobry spektakl na przekór Witkacemu. A nawet - niech będzie - wyśmiewający co drugi jego pomysł. Ale gdyby chociaż aktorzy byli do tego przekonani. Tymczasem wszystkich łączy obojętność, niezrozumienie scenicznej obecności, umęczenie autorem. Zatem analizujmy Witkacego sami, choćby w bibliotece.

Przemysław Skrzydelski
Dziennik Gazeta Prawna
6 października 2010
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia