Umieranie jest bez sensu....

"Życie" - reż. Paweł Aigner - Teatr Powszechny w Łodzi

"Żyje się raz" - to sformułowanie często pada z naszych ust, kiedy stajemy przed podjęciem trudnych decyzji. Wahamy się co zrobić, aż w końcu wypowiadamy te słowa i ryzykujemy, robiąc rzeczy, co do słuszności, których wcale nie jesteśmy przekonani. A gdyby przyszło nam podjąć tę decyzję jeszcze raz?

Życie” to sztuka napisana przez Jarosława Jakubowskiego,  która nagrodzona została podczas II edycji konkursu „Komediopisanie”, organizowane przez Teatr Powszechny w Łodzi. Robert (Janusz German) to Trup, któremu dane jest przeżyć ważne chwile w jego życiu jeszcze raz. Sumienie, które nie daje mu spokoju może uciszyć tylko zrozumienie przez Roberta swoich błędów oraz tego, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się jego losy. Podczas spaceru po swoim życiu napotyka się na bliskie mu osoby: matkę  i ojca – clowna z saksofonem pod pachą, prostytutkę, pierwszą miłość, swoją żonę, nauczycielkę, a także Presleya. Z każdą z tych osób wiąże się pewna historia, a także ciekawość Roberta co do tego, jak by się potoczyło jego życie, gdyby podjął inną decyzję.

Reżyser  Paweł Aigner  prowadzi Trupa na spotkania i konfrontację z najbliższymi. Okazuje się także, że Robert nie osiągnął w życiu zbyt wiele i wielu rzeczy nie zrealizował,  np. wymarzonego przez jego żonę (Beata Ziejka) wyjazdu do Wenecji.

Scena przez większość spektaklu jest pustą przestrzenią, którą zajmuje jedynie tramwaj, z którego wchodzą i wychodzą kolejne napotykane przez Roberta postaci. Ważny element stanowi także sygnalizacja świetlna, której światło, aż do ostatniej sceny, świeci się na czerwono. Najbogatsza, choć  dość groteskowa scenografia pojawia się w scenie przedstawiającej spacerującego po górach Jana Pawła II ( Jan W. Poradowski).  Obłoczki z waty, tapeta z górami oraz aktor w białej, pluszowej czapce z dzwonkiem na szyi to tło, na którym dochodzi do spotkania Roberta z Papieżem. Scena ta daje nam do zrozumienia jak wiele z tego, co mówimy, umyka słuchaczom. Nasza pamięć działa wybiórczo i często pamiętamy o rzeczach błahych, natomiast zapominamy o prośbach czy też radach osób, które już od nas odeszły.

Jezus (Jakub Firewicz) nie stanowi tylko bóstwa, do którego wzdychamy pogrążeni w modlitwie. W przedstawieniu ukazany jest jako zwykły człowiek, który w chwilach wahania i wątpliwości - co dalej? - wzywa na pomoc ojca. Nie podobał mi się pomysł z ukrzyżowaniem, bo nie znalazłam powodu  dla zaistnienia tego akurat konceptu  na scenie.

Pomysłową choreografię wykorzystano w obrazie  erotycznego zbliżenia Roberta i jego żony, po raz pierwszy po ślubie, w której wykorzystano elementy gimnastyki. Ciekawa  również była scena zbiorowa, która niczym wycięta z teledysku  utworu „Thriller” Michaela Jacksona wprowadza „grobową atmosferę”.

„Życie” po życiu, czy jest to możliwe? Czy każdemu dana będzie szansa spojrzeć wstecz i zrozumieć rzeczy niezrozumiałe za życia? A może zobaczymy, "co by było gdyby"? Sztuka Jakubowskiego, w reżyserii Aignera, wzbudza we mnie mieszane uczucia, bawiłam się momentami dość dobrze, ale cały czas pozostaje niedosyt, zwłaszcza jeśli chodzi o scenę spotkania Roberta z Papieżem.

Magda Komarzeniec
Teatr dla Was
29 grudnia 2011

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia