Upadła miłość, czyli "Otello..."

"Otello..." - reż: A. Duda-Gracz - 13. Festiwal Szekspirowski

Największym zgrzytem, dla niektórych wręcz skandalem, był werdykt konkursu na polską inscenizację sztuki szekspirowskiej. Do sprawy wrócimy w relacji ogólnej, teraz zapraszamy na recenzję najlepszego, obok "Hamleta" The Wooster Group, spektaklu tego bardzo udanego Festiwalu.

Zespół Otella, obłęd alkoholowy, obłęd zazdrości (łac. paranoia alcoholica, paranoia invidiva) - psychoza należąca do grupy uporczywych psychoz urojeniowych. Jest znamiennym objawem alkoholizmu przewlekłego stąd w typowej formie występuje u alkoholików lub w stanie upojenia alkoholowego. Objawia się urojeniami niewierności małżeńskiej (partnerskiej), które mogą być podobne do osądów i podejrzeń występujących w stanie zazdrości zwykłej, aczkolwiek odróżniają się zwykle większym "zasięgiem", tzn. w kręgu osób uznanych za będących "kochankami" jest przeważnie znaczna liczba osób, zaś "dowody" na to są dla przeciętnego człowieka co najmniej niewystarczające, lub wręcz absurdalne (kwit z pralni, awizo z poczty - znalezione w kieszeni partnerki). W charakteropatii alkoholowej w korelacji z ciągami pijaczymi zespół paranoiczny może się pojawiać, nasilać i ulegać spontanicznej remisji. Nawet w rozwiniętych postaciach istnieje możliwość długotrwałej dysymulacji. Początek psychozy jest na ogół powolny, a rozwój dalszy wolno postępujący. 

Sztuka wysoka, high tragedy i Agata Duda-Gracz*. Mieszanka wyśmienita. Korzystanie z prostych i jednocześnie uniwersalnych środków przekazu, muzyka, światło, zgrany zespół, inspiracje malarskie, idealizm, czyli emocje w teatrze - to składniki sukcesu. Młoda reżyserka pokazała, co to jest pasja i odwaga przy jednoczesnej uważności na aktora i widza oraz szacunku do Szekspira. Duda-Gracz przedstawiła historię tragicznej miłości lekko, bez napuszenia, stłumiła antynomie przez plastyczność przekazu zmierzającą do bajkowości. 

Historia Otella nie jest jednak bajeczna, ani bajkowo prosta. W dojrzałym wieku poślubia młodą i uroczą Desdemonę, której pożądają inni mężczyźni. Powodów, dla których nie chcą zrezygnować z uwiedzenia niewiasty, jest zapewne wiele, a jednym z nich zazdrość posiadania. Walka z naturą i pożądliwością nie przynosi nikomu zysku. Umierają: Otello, Desdemona, Emilia, Rodrigo, a Jago zostaje skazany na piekielne męki. Tytułowy bohater uległ podszeptom zdradliwego Jagona i dusi młodą żonę, Emilia zostaje zamordowana przez swego męża Jagona, ten sam Jago śmiertelnie rani przyjaciela Rodrigo. 

Agata Duda-Gracz pozwoliła sobie na wariacje w warstwie tekstowej, bo Otello jest już starcem, nie Maurem, lecz "białym", Cassio zostaje bestialsko zamordowany przez Jago, który ukręca głowę małżonce. Poszukiwanie odpowiedzi na zasadnicze pytania nie musi obligować do wierności słowu literackiemu, lecz na sugestywności problemu. Desdemona nie jest demonem seksu, rzucającą czar i kuszącą kobietą; zachowuje dziewczęcość i delikatność, umie być skromna i posłuszna woli męża. W łódzkim przedstawieniu nie zarzuca sideł na mężczyzn, ona tylko kocha Otello swoją miarą, przypisaną młodości i uczciwości. Jest spontaniczna i rozemocjonowana, umie i chce się bawić. Otello, podobnie jak w tekście Szekspira, zadziwiająco szybko traci zaufanie do małżonki i tym samym grzebie swoją szansę na bezgraniczną miłość. Umie stawić czoło wrogowi państwa, ale nie postawił granic swojemu zwątpieniu. Emilia cierpi z powodu zdradzenia męża z Cassio, wierna swej pani, broni jej niewinności przed Otellem. Jago "rozgrywa swój przypadek", niszcząc wszystkich, których zdołał pokochać. Bajka o miłości, która zwycięża wszystko, nie spełnia się. 

Urzekające są proste rozwiązania sceniczne. Niebywale czarująca była scena sztormu, moment wjechania Otello na koniu niczym deus ex machina, przejmujący zbiorowy gwałt na Biance, zadziwiająca "zabawa" w statki, rozwieszona czerwona płachta stanowiąca granicę, gdzie Jago ostatecznie poddaje się złu. Mieliśmy do czynienia z Rembrandtem i jego "Lekcją anatomii doktora Tulpa", ze światłocieniem Caravaggio. Sama reżyserka mówi o inspiracjach Fellinim i Greenawayem. 

Na uwagę zasługuje cały, zgrany i dobrze dobrany zespół aktorów. Wyróżnię jednak szczególnie Sambora Czarnotę jako Cassio, zagranego z rozmachem i stawiającego widzowi szereg pytań na temat wartości. Marek Kałużyński pokazał nieco powolnego, niekiedy romantycznego Jago, który nie cofa się przed okrucieństwem. Jago ma ludzką twarz, choć demonicznie ją objawia. Emilia zagrana przez Izabelę Noszczyk jest nieporadna, niekiedy kaleczna i brzydka, ale umie być dowcipna, wywoływać serdeczne współczucie i zdziwienie przenikliwością. Postaci dramatu skojarzone są mocno ze współczesnym człowiekiem.Muzyka do spektaklu skomponowana przez Jakuba Ostaszewskiego przykuwała uwagę swoim tembrem, natężeniem, rozmachem. "Uderzała" w słuchacza, potęgując wrażenie odbioru. Teatr Agaty Dudy-Gracz to sięgnięcie do źródeł estetyki, która wydobywa emocje u widza i tworzy z nim komunikatywne relacje. Bez multimediów. 

*Warto dodać, że Anna Duda-Gracz i Jakub Ostaszewski są dziećmi słynnych artystów. Anna - Jerzego Dudy-Gracza, malarza, Jakub - Jacka, muzyka, założyciela zespołu "Osjan" i "Anawa".

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świetojanska1
13 sierpnia 2009

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...