Uśmiechy wspomnień

"Aj Waj, czyli historie z cynamonem" - reż. Rafał Kmita - Krakowski Teatr Scena

Kiedy zostawiamy za sobą nieustanny szum miasta, wchodzimy w przestrzeń, która jest inna – dotknięta kreacją, pamięcią. Zagłębiamy się w świat, przesycony historią z jednej strony znajomą, a z drugiej jednak wciąż w pewien sposób egzotyczną.

Scena powoli rozświetla się niebieskim światłem, majaczą na niej zarysy przedmiotów. Zza parawanu wychodzą jakby cienie – pięć postaci zaczyna rozglądać się po miejscu, które przypomina strych. Zaglądają do skrzyń, przymierzają stroje. Wyglądają trochę jak młodzi odkrywcy, którzy nagle weszli do nieznanego im miejsca: wszystko ich fascynuje, w oczach iskrzy się ciekawość. W ten sposób miękko wchodzimy w świat żydowskich opowieści. Radosna piosenka o przedmiotach, jako nośnikach wspomnień, wprowadza ciepło: widz może poczuć się częścią pewnej wspólnoty.

Nie jest to linearna opowieść, lecz widowisko o charakterze kabaretowo-muzycznym. Krótkie opowieści z życia, często w formie piosenek, ale zawsze z zaskakującą puentą. Fragmenty komediowe są tutaj przerywane lirycznymi wstawkami, mówiącymi m. in. o samotności lub o niewyjaśnionym niepokoju wewnętrznym. Dużo jest tu śpiewu, muzyki, tańca, ale pojawiają się też tradycyjne scenki dialogowe. Warto zwrócić uwagę na to, że całość dotyczy pewnego mierzenia się ze stereotypami, dotyczącymi Żydów – smykałka do interesów, swaty, przekonanie o byciu „narodem wybranym. Cięty dowcip, celne riposty i dynamizm akcji – to główne cechy tego spektaklu. Co ważne, poruszane są jedynie sprawy, dotyczące codziennego życia: nie ma większego zatrzymywania się przy temacie Holocaustu. Patrzymy na ludzi, którzy – jak wszyscy wszędzie – chcą znaleźć miłość, doświadczają konfliktu pokoleń, walczą z nałogami, a w wyznaczone dni spotykają się na placu targowym.

Trzeba podkreślić tutaj równe aktorstwo, ponieważ każdy z piątki aktorów jest osobowością, a jednocześnie tworzy z pozostałymi zgrany zespół. Ubrani w tradycyjne, żydowskie stroje aktorzy pokazują obraz małej społeczności, wcielając się role ojca, matki, syna, cadyka, swata, rabina itp. Bardzo swobodnie poruszają się na małej przestrzeni, otoczonej z trzech stron widownią. Za sprawą niewielkiej ilości rekwizytów (najczęściej wyjmowanych z szafy) potrafią przenieść widza na plac targowy czy też do domu kawalera, poszukującego żony. Wszystko dzieje się przy chóralnych wybuchach śmiechu publiczności.

Świat bogatej, żydowskiej kultury ukazany w krzywym zwierciadle okazuje się idealnym tematem na lekkie i zabawne widowisko, które gwarantuje przyjemne (ale konstruktywne!) spędzenie wieczoru. Spektakl „Aj waj! Czyli historie z cynamonem" w reżyserii Rafała Kmity pozwala nabrać dystansu do tematu Żyda jako nadal „obcego" w naszym kraju. Nie ma tu próby moralizatorstwa ani też ośmieszenia pewnej grupy społecznej. Jest za to lekkość, mądrość i życzliwość, która ma pozostawić widza uśmiechniętego i pełnego dobrej energii. O tym, że to się udało niech świadczy to, iż po zakończeniu „właściwego" spektaklu nastąpiły jeszcze trzy bisy, wywoływane przez głośne oklaski widzów i fakt, że nikt nie myślał nawet o opuszczeniu sali. Po utworze końcowym niemal rapowanym przez aktorów długo trwały owacje na stojąco. W końcu zmęczony, ale szczęśliwy Rafał Kmita rzucił w stronę widowni „Przyjdźcie jutro!", na co usłyszał odpowiedź od jednego z widzów: „Ale nie ma już biletów!".

 

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
3 października 2014

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...