Uwaga: żyjemy w sraczu!

Mamy uwierzyć, że tacy naprawdę jesteśmy?

Zastanawia mnie od kilku lat, dlaczego paru mocno nagłaśnianych przez media reżyserów tak się pastwi nad polską tradycją, historią i Polakami...

Rozumiem, bo sam przecież jestem człowiekiem teatru, że sztuka powinna jakoś tam „odzwierciedlać rzeczywistość", skłaniać widza do refleksji, nakręcać jego emocje, a może nawet namawiać do społecznego sprzeciwu wobec... No właśnie – wobec czego? Czy rozpieszczani nagrodami i pochlebnymi recenzjami agresywni ideologicznie reżyserzy naprawdę cierpią, że naród jest taki zaściankowy, kłótliwy, bałaganiarski i zabobonny, czy też uprawiają prymitywną komercję pod hasłem: „to się dobrze sprzedaje"?

Teatralny obraz ich „Polski" (nie –mój) jest dwuznaczny, odpychający, szpetny i katastroficzny. Znowu się przyczepię do reżysera i dyrektora ponoć Narodowego Teatru Starego w Krakowie, Jana Klaty. On naprawdę nas nie lubi i koniecznie chce „przerobić w aniołów"... Z zaciętością wartą gorszej sprawy wykoncypował przestawienie na podstawie sztuki Alfreda Jarry „Król Ubu". Tenże Jarry sporo lat temu napisał zgrabny dramatyczny pamflet na Polaków walczących w niewybredny sposób o władzę. Jerzy Jarocki zmajstrował z tego pyszny artystyczny przekaz.

Jan Klata wyśnił (chyba w pijackim widzie) metaforę Polski chamskiej, kretyńskiej i kloacznej; z gigantycznym sedesem-tronem w centrum obrazu. Postawił na oczyszczającą moc kloaki – „Gówno nas wyzwoli !" Na scenie panoszy się banda rozbudzonych seksualnie prominentów, uprawiających kopulację, bijatykę na kolorowe dmuchane maczugi i trójzęby, żrących i wypróżniających się... Król Ubu biega po scenie z deską klozetową na piersiach niczym w pancerzu... Pojawiła się nawet Conchita Wurst z Eurowizji. Czy to subtelna aluzja do kiełbasy krakowskiej suszonej? Wszystko to na tle godła narodowego, cara i Smoleńska. Finał wieńczy srogi Car w masce Hannibala Lectera (?), kierując w smoleńskim lesie polski samolot prosto w brzozę... Nietakt i głupota tego „kabaretu" wali po oczach nawet niewidomego.

Mamy uwierzyć, że tacy naprawdę jesteśmy? Że nasz kraj to gigantyczny sracz, w którym baraszkują napaleni i nażarci politycy oraz ich dziwki, pławiąc się w brudzie, bałaganie i smrodzie? Czy taki obraz Polski wstrząśnie nami i wszystko odmieni na lepsze, szlachetniejsze? Naiwna wiara w sprawczą moc teatru, czy cyniczne budowanie wizerunku „niepohamowanego artysty"? Artysta Klata obwieścił na konferencji prasowej, że stworzył dzieło o polskości; tej dawnej i dzisiejszej. Niech mu wybaczy Bóg, który go takim stworzył. A nam aż dziwno, że jeszcze dychamy. Da się to oglądać w maseczkach – ino po co?

Józef Jasielski
dla Dzienika Teatralnego
5 listopada 2014

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia