Uwięzieni na conradowskiej rzece

"#ciemność" - reż. Tomasz Kaczorowski - Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

- Tak panie Conrad tak uwięziłeś nas na tej rzece aż do unicestwienia cywilizacji (...) – mówi Marlow. Po stu latach, motyw udania się w niebezpieczną podróż, by poznać świat, a przede wszystkim ludzi, jest nadal aktualny. Rzeka jako symbol ludzkich podróży do źródeł to wyprawa do miejsca-serca, z którego wszystko bierze swój początek. To metafora odnosząca się do najciemniejszych miejsc naszego człowieczeństwa, w których rodzi się Zło.

Tomasz Kaczorowski zachował i kompozycję tekstu Conrada, i jego poetyckość. Przeniósł do czasów nam współczesnych także jego metaforykę. Wszystko to sprawia, że duch literacki pisarza unosi się nad sceną. Określenie „Kompanie" zastąpiło słowo „Korporacje", a niewolników – korposzczury i zapierdalacze. Ludzka potrzeba wyzysku, chciwość i zachłanność, podłość i zawiść są też takie same. I nie zmieniła się również grabieżcza eksploatacja minerałów, metali szlachetnych. I tak bardzo podobne jest przede wszystkim panowanie silniejszych nad słabszymi. A także i proces osobliwej transformacji, jaką przechodzą jednostki, którym powierza się władzę nad określonymi ludźmi na określonym terenie. I to uzurpowanie sobie nieograniczonego niczym rządzenia też jest identyczne jak w czasach Josepha Conrada.

W spektaklu obecne jest przesłanie opowiadania „Jądro ciemności" Josepha Conrada. Spolszczenie Jacka Dukaja jako „Serce ciemności". Jest egzystencjalny niepokój i zagubienie człowieka w cytatach T.S. Eliota. Są i odwołania do Davida Lyncha. A w części II pojawia się obezwładniający strach Ziemian przed Obcymi z filmu „Obcy. Ósmy pasażer Nostromo" Ridleya Scotta, jak i sami Obcy.

Ale jest jeszcze postać - milczący kat – Stara Kobieta na fotelu bujanym z nieruchomą papugą na ramieniu, przemawiająca (w imieniu innym niż swoje), czyli w imieniu pisarza, która okazuje się na scenie Starym Mężczyzną, wprawdzie na bujanym fotelu, ale z nieruchomą sową, i nie na ramieniu, lecz poruszającą oczami.

To bardzo ambitne przedstawienie pod każdym względem. Zostało skonstruowane na znakomitym tekście Tomasza Kaczorowskiego, który to został umieszczony w Programie do spektaklu. Tekście nie tylko wartościowym pod względem literackim, będącym syntezą przemyśleń autora związanych z wymienionymi powyżej dziełami literackimi i filmowymi, ale i komunikujący się z widzami ogólnie pojętym językiem komputerowym. Bardzo to ciekawa koncepcja, którą można jeszcze raz emocjonalnie przeżyć podczas czytania tekstu. Emocjonalnie, bowiem Tomasz Kaczorowski, reżyseruje w taki sposób, by wywołać u widza bardzo skrajne i eksplodujące wręcz uczucia. A do tego dochodzi żywiołowa dynamika spektaklu zasługująca na wyróżnienie. Zwłaszcza, że reżyser jest także autorem opracowania muzycznego i wybrał do przedstawienia bardzo ciekawe cytaty muzyczne. Myślę, że Tomasz Kaczorowski realizując własną, jakże osobistą wizję, napisanych przez siebie słów, nadał jej niezwykle interesujący artystyczny wymiar. Niemała w niej i zasługa dramaturga Mariusza Babickiego, który całości nadał rytm oraz spiętrzał napięcie.

A także i Agnieszki Wielewskiej, autorki scenografii. Scena to szachownica pól czarnych i białych, kojarzących się z podziałem świata ze względu na kolor skóry, to znów oddających jasne i ciemne strony ludzkich charakterów. To jakby rozgrywana od wieków nieustająca partia szachów między Dobrem a Złem, między butą a strachem. Szachownica to miejsce walki toczonej pomiędzy silnym i słabym, między panem a niewolnikiem, między Jasnością a Ciemnością. Plansza ta przywodzi na myśl gładkie, beznamiętne, pozbawione ciepła powierzchnie, po których chodzimy.
A nad nią, jak między niebem a ziemią, wiszą na stalowych liniach pnie drzew, pozbawione korzeni i korony. Znak życia niszczony przez człowieka, który podczas dalszej akcji scenicznej zawiśnie w bezładzie. Ciekawa plastycznie jest też szklana ściana, poza którą, jak w odrealnionym świecie, rozgrywają się zdarzenia.

Nie po raz pierwszy Grupa MIXER zaskakuje pomysłowością i oryginalnością kostiumów. Współczesne Korposzczury ubrane w czarne skórzane kostiumy kojarzą się z niewolnikami z Konga. Z kolei Obcy z Kosmosu w lateksowych kombinezonach ustylizowani zgodnie z ludzkimi wyobrażeniami o tym, jak powinni wyglądać, budzą przede wszystkim strach żywcem przeniesiony z pokładu statku kosmicznego. I tutaj reżyser proponuje odwrotny układ. Bo to oni są w drugiej części uosobieniem ludzkiego strachu przed „obcymi". Projekcje o Obcych z Kosmosu wywołują wśród rasy ludzkiej prawdziwy lęk. Potęgowany poprzez przypuszczenia, że są bardziej inteligentni od nas. Wobec których nie będzie można prawdopodobnie zastosować tych samych metod jak wobec czarnoskórych niewolników w Kongo.

Dominantą kompozycyjną spektaklu jest postać Charlie'go Marlow'a, wykreowanego przez Wojciecha Jaworskiego. Łączącego nie tylko przeszłość z teraźniejszością, ale uosabiającego podróżnika w czasie i w przestrzeni, co podkreśla jego staroświecki kostium, stylizowany na kapitański mundur. Wojciech Jaworski jest wprost stworzony do tej roli. Oddaje wrażliwość emocjonalną Marlow'a, walkę o zachowanie własnej tożsamości. Porzucając pracę w Korporacji udaje się w podróż, podczas której odkrywa istnienie drugiego innego piekła. „Uwięził się" na rzece, a to, co przeżywa, oddaje bardzo bogatymi i zróżnicowany środkami aktorskimi. Brawo!

Niezwykle ekspresyjny jest dialog pomiędzy Marlow'em a demonicznym Kurtzem, w którego wcielił się Paweł Kowalski. Aktor stworzył postać interesującą charakterologicznie, budzącą moralny niepokój.

Maria Kierzkowska w roli drugiego Korposzczura, Zapierdalacza i Obcego, zaprezentowała swój doskonały warsztat aktorski. Jej monologi czy miniaturowe sceny były aktorskimi perełkami. Raz to wtapiała się pomiędzy drzewa, niemo wyrażając przeżywane emocje, to znów w roli Ciotki zaskakiwała ekspresją. Mirosława Sobik jako pierwszy Korposzczur, Zapierdalacz i Obcy fascynowała grą. Szczególnie jako Obcy budziła lęk, wytwarzała na scenie klimat niepewności i przerażenia. Świetnie operowała głosem. Podobnie Arkadiusz Walesiak jako trzeci Korposzczur i Obcy oraz Dealer skupiał na sobie uwagę, mimiką oddając bardzo zróżnicowane nastroje i emocje.

I Jarosław Felczykowski jako Korposzef i wspomniana już Stara Kobieta z papugą na ramieniu. W pierwszej roli aktor zademonstrował swój znakomity warsztat. A w drugiej tembr bardzo głębokiego i aksamitnego głosu aktora wybrzmiał na toruńskiej scenie z ogromną powagą i przekonaniem. Wibrował w powietrzu, hipnotyzował niemal każdą wypowiedzianą frazą. Jego natężenie i głośność harmonizowały z filozoficzną treścią wypowiadanych słów. Wielkie brawa!

Warto jeszcze dodać, że Tomasz Kaczorowski spektakl ten zrealizował głównie dla młodych widzów. I dlatego w Programie, oprócz tekstu scenariusza znajdują się również gotowe scenariusze zajęć będące propozycją i dla uczniów, i dla nauczycieli.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
21 kwietnia 2018

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia