Uwięzieni

"Nad" i "Morze otwarte" - 1. Festiwal Debiutantów Pierwszy Kontakt

Piąty dzień Festiwalu Debiutantów "Pierwszy Kontakt" już za nami. Widzowie zgromadzeni w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu mieli okazję zobaczyć "Morze otwarte" Marka Pasiecznego (Teatr Współczesny ze Szczecina) oraz "Nad" Mariusza Bielińskiego (Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi)

O tym, jak nudna może być nadmorska plaża mogli przekonać się widzowie pierwszego spektaklu – „Morza otwartego”, zrealizowanego według tekstu Jakuba Roszkowskiego. Spektakl Marka Pasiecznego jest kameralną historią podstarzałego małżeństwa (Krystyna Maksymowicz i Arkadiusz Buszko): wciąż są razem, a jedynym powodem tego wspólnego trwania jest –jak wynika z ich opowieści – lenistwo i wygodnictwo. Rozwód bowiem wiąże się z wieloma wymagającymi wysiłku przedsięwzięciami – podziałem majątku, przeprowadzką, urządzaniem nowego życia. Kiedy w świecie znudzonej sobą pary pojawia się młody chłopak (Maciej Litkowski), obydwoje rzucają się na niego niczym sępy – chłopak może być ucieleśnieniem ich pragnień: posiadania kochanka, słodkiego dzidziusia Pawełka, dzielnego – na wzór ojca – syna Dawidka. Te wszystkie role nieznajomy młodzieniec – bez większych protestów - na siebie przyjmuje. 

W spektaklu Pasiecznego najistotniejszym elementem scenografii są styropianowe litery, z których pod koniec ułożony zostaje wyraz „morze”, co sugeruje, iż motyw ten ma tu istotne znaczenie. Co zatem oznacza? Może niezmienność związku rozczarowanych małżonków, może jego bezkres symbolizuje zagubienie ich i młodego chłopaka, może pragnienie oczyszczenia? Może…

Historia małżeńskiej pary i młodego chłopaka, trójki ludzi tęskniących za bliskością, domem, miłością nie jest ani specjalnie zabawna, ani tragiczna. Zanurzona w nieco surrealistycznym klimacie historia, opowiedziana wartkim, poetyckim językiem, doprawiona mocną, hałaśliwą, rozdzielającą poszczególne sceny muzyką …nuży. Jest niczym nadmorska plaża w szczytowym momencie wakacyjnego sezonu – niby cały czas coś się dzieje, w istocie jednak wieje nudą.

Z plaży w nadmorskim kurorcie organizatorzy festiwalu przenieśli widzów wprost do centrum współczesnego wiezienia – rozumianego dosłownie i w przenośni. Głównym bohaterem spektaklu Mariusza Bielińskiego jest Jakub (Mariusz Jakus), skazany na dożywocie za zabójstwo staruszki-sąsiadki. Po dwunastu latach Jakub zostaje uniewinniony (zbrodni rzeczywiście nie popełnił) i wraca do rodziców, głównym zaś jego celem staje się odnalezienie świadka, przez zeznania którego trafił do wiezienia. W swoim spektaklu Bieliński pyta o genezę zła, ukazuje rodzącą się w człowieku bestię, kreśli obrazy zamknięcia – fizycznego, społecznego i duchowego. Reżyser opowiada brutalną historię, która nie oszczędza żadnego z bohaterów. Choć w rzeczywistym więzieniu egzystuje tylko trójka z nich, więzienna krata zamyka w swej przestrzeni całą scenę, wszystkich uczestników opowieści. Wszyscy są winni? W miarę upływu akcji publicystyczna niemal, opowiedziana surowym, brutalnym językiem historia staje się coraz bardziej niejednoznaczna. Wyjaśnienie związków między poszczególnymi postaciami wcale nie wyjaśnia istoty ich relacji. Wszystko staje się niepewne: istnienie boga, geneza zła, źródło dobra. Czy to wina rodzi karę, czy może jest na odwrót? Co jest immanentną cechą ludzkiej natury: zło czy dobro? W gąszczu splątanych wzajemnie opowieści próżno szukać odpowiedzi. Nic nie jest pewne, stałe, jasne – jak postać Więźnia, dzielącego z Jakubem celę. Istnieje czy nie?

Anna Jazgarska
Dziennik Teatralny
26 maja 2011

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia