Viva Nabucco!

"Nabucco" - reż. Iwanowa Olga - Opera na Zamku w Szczecinie

W OSTATNI weekend - 28 i 29 marca - Opera na Zamku uraczyła melomanów klasyczną wersją wielkiego dzieła Giuseppe Verdiego -"Nabucco". A właściwie to "Nabuchodonosor", bo tak brzmi pełen tytuł jednej z najpopularniejszych oper włoskiego kompozytora. Było klasycznie i widowiskowo

HISTORIA na pozór nieco skomplikowana. Jednak po obejrzeniu całego spektaklu klaruje się obraz obłąkanego ojca i siostrzanej zazdrości. Tak oto mamy króla Nabucco - ojca dwóch córek (Abigail i Feneny) i kwestię niewoli babilońskiej Żydów. Fenena - wybawicielka ludu żydowskiego, Abigail - stojąca na czele wojsk agresora, chcąca dojść do władzy i zgładzić naród żydowski (oraz swoją siostrę), zazdrosna o ojcowską miłość do drugiej córki. I w tym wszystkim biedny, obłąkany Nabucco. Historia kończy się szczęśliwie w swoim tragizmie - Abigail ginie (śmiertelnie raniona przez rozbity posąg Baala), Fenena uchodzi z życiem, Nabucco daruje Żydom wolność.

"Nabuchodonozor" cieszył się ogromnym powodzeniem wśród Włochów, którzy, czytając między wierszami libretta, dopatrywali się w nim nawiązań do ówczesnej sytuacji politycznej ich państwa. Słynna pieśń z czwartego aktu "Va pensiero" wykonywana przez chór niewolników stała się nawet nieoficjalnym hymnem Włoch!

Szczecińska wersja Nabucco była tą klasyczną, bez szaleństw w scenografii, kostiumów czy _ przede wszystkim - w muzyce.

Na te spektakle specjalnie sprowadzono dwa słynne głosy spoza opery - Jerzego Mechlińskiego (Nabucco) i Hjórdis Thebault Pruvot (Abigail) debiutującą w tej roli. Słynnego tria dopełnił najlepszy głos z naszej opery - Małgorzata Kustosik (Fenena). I w ten sposób mogliśmy usłyszeć pięknie przeplatające się dźwięki barytonu, sopranu i mezzosopranu. A to wszystko na scenie szczecińskiej Opery na Zamku.

Mechliński w roli Nabucco brzmiał świetnie. Mocny, niski baryton. Postać przez niego tworzona była bardzo realistyczna. Pokazał to zwłaszcza w scenie obłędu - tworząc postać pełną siły, ale jednocześnie też ogromnego bólu, żalu i rozpaczy. Jego arie, a wśród nich "Dio di guida", zyskały uznanie publiczności. Każda z nich była długo oklaskiwana. Podobnie było z Abigail. Jest to jedna z trudniejszych ról kobiecych u Verdiego. I wymaga naprawdę dobrego głosu z dużą biegłością. Pruvot tę biegłość miała. Koloraturowe ozdobniki brzmiały w jej wydaniu naprawdę dobrze. To jedna z lepszych Abigail, jakie można było usłyszeć w szczecińskiej Operze na Zamku. Zarówno pod względem dramaturgii postaci, jak i mocy oraz zdolności wokalu. Pokazała to zwłaszcza aria "Anch'io dischiuso", która również spotkała się z aprobatą widowni.

Trzecią ważną postacią była Fenena kreowana przez Kustosik. Tutaj - świetnie wokalnie i równie dobrze aktorsko. Śpiewaczka o głębokim mezzosopranowym głosie. Mimo to wyższe partie nie sprawiały jej najmniejszego problemu. A wręcz przeciwnie, były wykonane czysto i z dużą dramaturgią. W większości partii zbiorowych jej wokal wybijał się ponad wszystkie pozostałe. I brzmiał naprawdę dobrze. Uwagę zwróciła też przejmująca aria "Oh dischiuso e ii firmamento", w której Fenena żegna się z życiem. Był to jeden z piękniejszych momentów, tuż obok słynnego chóralnego "Va, pensiero", z całej opery.

Będąc już przy chórze, tym słynnym chórze z "Nabucco", tym razem składał się z solistów szczecińskiej opery - trzymał poziom. Wszystkie partie wykonane były z dużą świadomością i zaangażowaniem solistów. On również zebrał dużą porcję owacji.

Ogólnie ta wersja "Nabucco" spotkała się z dużym entuzjazmem ze strony publiczności. Dobrym posunięciem było sprowadzenie dwójki solistów i wykorzystanie najlepszych głosów Opery na Zamku. Soliści (a zwłaszcza Mechliński, Pruvot i Kustosik) zostali nagrodzeni ogromnymi brawami, podobnie jak dyrygujący dziełem Vladimir Kiradjiev.

Katarzyna Kubińska
Kurier Szczecinski
7 kwietnia 2015

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia