W bajkowym świecie

"O dwóch takich, co ukradli księżyc" i "Alicja w Krainie Czarów" reż. Cezary Domagała

Dziś często próbuje się odbierać dzieciom ich dziecinny świat i na siłę wtłaczać je w sprawy, których nie rozumieją. Dobrze, że są jeszcze twórcy, którzy nie ulegli temu szaleństwu i proponują najmłodszym przedstawienia piękne, mądre, szlachetne, pozwalające im na przebywanie w świecie baśni. Takie właśnie są dwa warszawskie przedstawienia wyreżyserowane przez Cezarego Domagałę, z muzyką Tomasza Bajerskiego: "O dwóch takich, co ukradli księżyc" w Teatrze Rampa i "Alicja w krainie czarów" w Teatrze Roma - pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.

Chodzi o takie przedstawienia, które prócz rozrywki niosą także element edukacyjny, wychowują dzieci do miłości, do szacunku do drugiego człowieka, wskazują na podstawowe wartości, kreślą wyraźną granicę między dobrem i złem i wpajają dzieciom, że bycie dobrym, szlachetnym i prawdomównym człowiekiem jest czymś niezwykle ważnym i pięknym. A kiedy się pobłądzi, to zawsze jest możliwość powrotu na właściwą ścieżkę. Tak jak to się dzieje w musicalu "O dwóch takich, co ukradli księżyc" według powieści Kornela Makuszyńskiego.

Dobrze, że przypomniano tego znakomitego pisarza, w którego twórczości istnieje coś, czego już właściwie nie znajdujemy u współczesnych autorów piszących dla dzieci. Chodzi mianowicie o wypływającą z chrześcijańskiej postawy radosną afirmację życia jako najwyższej wartości, ład moralny, pogodę ducha bohaterów, wiarę w ludzką dobroć i pochylenie się nad drugim człowiekiem, zachwycenie się przyrodą. Wszystko to charakteryzuje pisarstwo Makuszyńskiego, autora odstawionego do lamusa, bo ze swoją "staroświecką" wizją świata nie mieści się w kategoriach nihilistycznych nurtów postmoderny, dyktatury relatywizmu czy ideologii gender. U Makuszyńskiego postaci są kobietami lub mężczyznami. Mama to mama, tata to tata. Trzeciej ewentualności nie ma.

Niesforni bliźniacy, Jacek i Placek, bohaterowie spektaklu "O dwóch takich, co ukradli księżyc", wyruszyli w świat w poszukiwaniu miejsca, gdzie nie trzeba pracować. Nie znaleźli takiego kraju, ale dzięki napotkanym ludziom i sytuacjom, których doświadczyli, nauczyli się doceniać wartości, które są w życiu ważne.

Spektakl ma formę musicalu. Duet Dorota Osińska w roli Jacka i Michalina Brudnowska jako Placek doskonale wybrzmiewają wokalnie i świetnie wykorzystują ruch. Rytmiczna muzyka i znakomita choreografia, łatwe do zapamiętania piosenki, bajecznie kolorowe kostiumy, ekspresywna gra całego zespołu tworzą niezwykle dynamiczny, bajecznie kolorowy spektakl, w który dzieci chętnie się włączają. Dominują w nim znakomite wyczucie formy, atrakcyjne obrazowanie, optymizm, humor i radość życia.

Inny charakter ma, przedstawiona również w formie musicalu, opowieść Lewisa Carolla "Alicja w krainie czarów" (na zdjęciu). Ten spektakl podobnie jak książka wymaga od widza uruchomienia wyobraźni z gatunku fantasy. Myślę, że jest to bardziej spektakl dla dzieci starszych, które potrafią już operować myśleniem abstrakcyjnym. Przedstawienie jest pełne dynamiki w ruchu, geście, tańcu, wykonaniu wokalnym. Roztańczone i rozśpiewane. Mała scena Teatru Roma nie daje możliwości na dużą scenografię. Zamiast tego oczarowują widza bogate, różnorodne i kolorowe kostiumy oraz światła laserowe. Natomiast jakoś nie do końca przemawiają do mnie maski niektórych zwierząt, na przykład Kot może przestraszyć malucha, ma zęby krokodyla. Przeszkadzały mi też dwie rzeczy: stanowczo za głośno (to może niepokoić małe dzieci) i za ciemno na scenie.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
1 czerwca 2015

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia