W hołdzie Verdiemu

"Trubadur" - reż. Laco Adamik - Opera Krakowska w Krakowie

Lubię inscenizacje, które realizuje Laco Adamik, bo wiem, że to jest opera, a nie postopera, że on nigdy sobie nie pozwoli na odrzucenie głównego przestania dzieła

Tak jest z jego najnowszym przedstawieniem - "Trubadurem" zaprezentowanym w ramach Roku Verdiego, do tego po raz pierwszy w historii Opery Krakowskiej. Tu nie ma scen, podczas których widz musi się głęboko zastanawiać, o co reżyserowi chodzi. Sceniczny przekaz jest czytelny, dzięki czemu jeszcze bardziej przyciąga uwagę widza. Widza, a nie wyłącznie słuchacza.Ten zresztą musiał czuć, że uczestniczy w uczcie wystawianej zarówno przez reżysera, jak i śpiewaków, wśród których brylowała Małgorzata Walewska w roli Cyganki Azuceny. Walewska pokazuje, na czym polega kunszt gwiazdy operowej. To nie tylko urzekający głos, ale nade wszystko umiejętność posługiwania się nim, a także odróżnienia i wyśpiewania lirycznych wersów libretta i tonacji muzyki od fraz dramatycznych. Słowem, maestria. Nieźle zaprezentował się jako trubadur Manrico Arnold Rutkowski, choć słuchając go, można dojść do przekonania, że najlepiej czuje się w partiach lirycznych. Katarzyna Oleś-Blacha, Leonora, jaśniała z każdą minutą, mimo że tym razem do pięknego głosu dodała mało gry aktorskiej. Nie położył roli hrabiego Luny Leszek Skrla. Miły dla ucha i oka był występ Agnieszki Cząstki jako Ines.

W "Trubadurze" wiele do powiedzenia, a dokładnie do wyśpiewania, ma chór, co dowiódł ten Opery Krakowskiej nie tylko w znanym "Vedi! Le fosche notturne spoglie". A to za sprawą Zygmunta Magiery odpowiedzialnego za jego przygotowanie, a także Tomasza Tokarczyka, który niezwykle sprawnie poprowadził orkiestrę, nadając tym samym tempo przedstawieniu, które z pewnością zostanie zapamiętane.

Paweł Dybicz
Przegląd
20 czerwca 2013

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia