W pojedynku z Yoko Ono

Sceniczny palimpsest

Niektóre celowo przejaskrawione sceny pozostają pustym gestem. Jednak młode tancerki, mimo niedostatków technicznych, zaprezentowały bardzo inteligentny, aluzyjny spektakl, stanowiący twórczą polemikę z działaniami Yoko Ono - o "...without Lennon" w chor. Magdaleny Przybysz i Ewy Szubstarskiej w Klubie Żak w Gdańsku pisze Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

W Gdańsku na Scenie Teatralnej Klubu Żak odbywają się prezentacje finalistów projektu "rezydencja/premiera 2009". W jego ramach pięć nagrodzonych scenariuszy jest realizowanych na scenie Żaka. Wszyscy finaliści projektu zaprezentują efekty swojej pracy ponownie podczas sierpniowego Gdańskiego Festiwalu Tańca.

Jednym z nagrodzonych projektów jest "without Lennon" dwójki krakowskich tancerek Magdaleny Przybysz oraz Ewy Szubstarskiej. Traktują one twórczość Yoko Ono jako punkt wyjścia dla swoich pomysłów. Jednak nawiązanie do prac japońskiej performerki znacznie przekracza ramy naśladownictwa, czy odtwórstwa i sytuuje się raczej po stronie scenicznego palimpsestu.

Przybysz i Szubstarska porozumiewają się z widzami za pomocą relacji zapośredniczonej. Ktoś wręcza nam ołówki i karteczki do ręki, zapowiadając, że przydadzą się później. Na ogromnej projekcji ponad sceną przed naszymi oczami ukazuje się napis-instrukcja na temat marzeń. W kulminacyjnym momencie niemal wszyscy widzowie wezmą dobrowolnie udział w innym performansie wywiedzionym prostą drogą od działań Yoko Ono - "Drabinie Życzeń".

Zanim to nastąpi, tancerki wprowadzą główny rekwizyt spektaklu - drabinę wolnostojącą. W rękach tancerek staje się ona fetyszem. Nie wiadomo, po co spacerują z nią przez kilka minut wychodząc poza scenę i wracając. Zbędne marsze z drabiną urozmaica jedynie sposób trzymania - raz przed sobą, raz za sobą, raz między nogami. W końcu stawiają ją z tyłu pod ekranem, by wreszcie nabrała ciekawych znaczeń.

Już nazwa spektaklu sugeruje jego treści. Poczucie braku, czy pewnej "niekompletności" tancerki wykorzystują poza relacją Yoko Ono - John Lennon, z której sama nazwa się wywodzi. Ich "without Lennon" jest inspiracją do dalszych poszukiwań, podążania za marzeniami, pragnieniami, samym sobą. Poszukiwań, które się wywodzą z pewnego poczucia braku i przekonania, że można więcej. Stanowią bodziec do dalszej pracy. Drabina staje się pomostem, który, zgodnie z inną wykorzystaną w spektaklu inspiracją zaczerpniętą z prac Yoko Ono - "Drabina. Tak", ustawiony jest w porządku wertykalnym. Dla poprawy jakości tego, co robimy, podążamy w górę.

Tymczasem na projekcjach oglądamy skute lodem krainy wiecznych śniegów. Z ekranu atakuje nas w postaci słowa i obrazu kolejny fetysz przedstawienia - "zamarzanie". Czasami tancerki odgrywają je na żywo trzęsąc się i kuląc, częściej się posiłkują projekcjami wideo, mającymi równe prawa co wypowiedź sceniczna i miksowanymi na żywo przez grupę EleKTro mOOn Vision. Oczywista gra słów poparta pokazywanymi obrazami - "zamarzanie" i "marzenie" - stanowi kolejny przykład wpływania na kreowaną przez tancerki rzeczywistość.

Podczas spektaklu-performansu tancerki wychodzą od konceptualnego bezruchu, by przez większość spektaklu wykorzystywać Kontakt Improwizację. Ogromna dysproporcja możliwości ruchowych pomiędzy Ewą Szubstarską a Magdaleną Przybysz wpisuje się w ideę Kontakt Improwizacji, czyli porozumienia cielesno-ruchowego. Dialog tancerek na scenie, z których jedna przybrała imię Yoko, a druga Ono, znajduje uzasadnienie w nietypowej relacji japońskiej artystki z Johnem Lennonem, ale wydaje się też być rozpisaną na dwa głosy polemiką ze wspólną, spersonifikowaną inspiracją.

W pewnym momencie muzyka (najczęściej są to utwory Yoko Ono - "You", "Mind Holes", "Telephone piece", "Death of Samantha", "Kiss Kiss Kiss") zostaje wyciszona, a tancerki zawieszają swoje marzenia napisane na takich samych jak otrzymane przez widzów karteczki i schodzą ze sceny. Na ekranie pojawia się instrukcja w kilku językach, że nadszedł czas na nasze marzenia. Nieobecność tancerek jest bodźcem dla innych. Gdy "Drzewo Życzeń" zapełni się, tancerki wracają, by odegrać dyskotekową scenę zainspirowaną kolejnym performansem Ono - "Cut Piece". Po energetycznym, ekspresyjnym tańcu obetną sobie nawzajem części bluzeczki. Na zakończenie "with Lennon" wrócą do drabiny.

Wiele w spektaklu Ewy Szubstarskiej i Magdaleny Przybysz momentów przewidywalnych, pozbawionych napięcia (wątpliwości budzą często tautologiczne ilustracje w postaci wideoprojekcji, czy "płynące" przez te projekcje napisy). Niektóre celowo przejaskrawione sceny (wejście z drabiną) pozostają pustym gestem, pozbawionym treści. Jednak młode tancerki, pomimo pewnych niedostatków technicznych, zaprezentowały bardzo inteligentny, aluzyjny spektakl, stanowiący twórczą polemikę z działaniami Yoko Ono. I sprytnie wybrały taką formułę przedstawienia, która z góry zakłada pewną niedoskonałość, czy niespełnienie. Wyciągnięte do podświetlonego "Tak" ręce nie są w stanie go dosięgnąć. Otwarta, konfrontacyjna postawa tancerek wobec swojej inspiracji przesądza o sukcesie spektaklu "with Lennon".
(mi)

Łukasz Rudziński
Nowa Siła Krytyczna
14 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...