W poszukiwaniu mordercy

"Osiem Kobiet" - reż. Mieszko Syc - Teatr Bakałarz

Tytułowych osiem kobiet jest podejrzanych o zabójstwo głowy rodziny. Wspólnie starają się odkryć winnego. Ich działania są raz skuteczne, raz zabawne. Im więcej znajdują śladów, tym trudniejsza staje się odpowiedź, która z nich jest faktyczną morderczynią.

Komediodramat „Osiem Kobiet" Mieszka Syca trzyma w napięciu. Dzięki złożonej fabule trudno jest przewidzieć zakończenie i wskazać zabójcę. To może być każda z ośmiu kobiet. Każda z nich posiada tajemniczy motyw, dla którego mogłaby zabić Marcela. Sekrety te odkrywane są stopniowo, rzucając światło winy na inną podejrzaną i czyniąc to kobiece śledztwo jeszcze ciekawszym.

Lekkości przedstawianej historii dodaje spora dawka komedii. Podczas spektaklu pojawiają się odwołania się do teleturniejów, filmów akcji czy śledztw kryminalnych. Kiedy bohaterki szczegółowo relacjonują, co robiły w noc morderstwa, słyszymy dźwięki z „Jeden z dziesięciu", sygnalizujące poprawną czy fałszywą odpowiedź. Natomiast w scenie, gdy Zuzia (Aneta Małyska) ciągnie za wstęgę z pytaniem, automatycznie przywołuje to „Szansę na sukces". Szczególnie zabawne są momenty odwołujące się do filmów akcji, na przykład scena w zwolnionym tempie, w którym bohaterki chcą zabrać rewolwer Patrycji (Lidia Baściuk) albo sceny z wykorzystaniem dżinglu, charakterystycznego dla kryminałów, kiedy pojawia się nowy trop i aktorki zamierają w bezruchu.

Urokowi opowiadanej historii nadaje fakt, że akcja dzieje się w PRL-u. Ubiór bohaterek i wystrój salonu odpowiednio wpisują się w tę epokę. Słyszymy również melodie z tego okresu. Co ważne, brak możliwości szybkiego kontaktu z milicją (brak telefonów komórkowych, utrudniony dojazd do posterunku milicji) sprawia, że osiem kobiet jest zmuszonych do współpracy i rozwiązania zagadki. Dzięki temu odkrywamy ich tajemnice, wzajemne powiązania oraz ukrywane relacje z zabitym Marcelem.

Widać, że aktorki bawią się tym spektaklem, wierzy się w ich emocje i opisywaną historię. Przede wszystkim na uwagę zasługują aktorki wcielające się w role: Babci (Kinga Sobieszczańska), pokojówki Agaty (Agnieszka Gola) i córki Marcela – Kasi (Kornelia Niziołek). Kinga Sobieszczańska w wyglądzie, w sposobie mówienia i chodzenia odtworzyła ujmującą starszą panią, obserwującą rzeczywistość z dystansu, której największą przyjemnością jest alkohol. Natomiast Agnieszka Gola nadała postaci Agaty lekkości i wielowymiarowości, które przyjemnie się obserwuje. Kornelia Niziołek stworzyła zaś energiczną, pełną pomysłów nastolatkę Kasię, która pod koniec spektaklu zaskakuje wszystkich.

W „Ośmiu Kobietach" bohaterki poznają prawdę o sobie nawzajem. Wraz z kolejnymi scenami zrzucają maski i poznajemy ich drugie oblicze. Zakończenie spektaklu jest otwarte, ale przekonuje, że nie wszystkie tajemnice warto odkrywać.

Monika Morusiewicz
Dziennik Teatralny Kraków
21 października 2019
Portrety
Mieszko Syc

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski
„Viva La Mamma" - reż. Roberto Skolmo...