W poszukiwaniu Złotego Rogu

Wędrowanie wg Stanisława Wyspiańskiego. Wesele. Wyzwolenie. Akropolis" w reż. Krzysztofa Jasińskiego

«Gdański Teatr Szekspirowski zaprosił w marcu Teatr STU. W kwietniu obejrzymy przedstawienia Teatru Soho oraz Teatru Starego, m.in. spektakle Jana Klaty.

Gdański Teatr Szekspirowski proponuje swojej publiczności cykliczne wycieczki teatralne po Polsce - oczywiście na miejscu. W siedzibie teatru oglądaliśmy już spektakle Teatru Narodowego, Teatru im. Witkacego, Pantomimy Wrocławskiej, a ostatnio - Teatru STU. Stworzona i prowadzona przez Krzysztofa Jasińskiego scena świętuje swoje 50-lecie.

Właśnie na ten jubileusz, połączony jeszcze z 250-leciem teatru narodowego w Polsce oraz 25-leciem demokracji, Jasiński przygotował oryginalny projekt: grane jednego wieczoru trzy dramaty Stanisława Wyspiańskiego: "Wesele", "Wyzwolenie" i "Akropolis". Z tym zestawem przedstawień, nazwanym "Wędrowaniem", Teatr STU wędruje po Polsce. W planach ma odwiedziny we wszystkich dawnych miastach wojewódzkich.

Z trzech składających się na wieczór spektakli największym, wcale nie pozytywnym, zaskoczeniem jest "Wesele", odarte przez Jasińskiego z muzyczności i magiczności. Jesteśmy w jakiejś bokówce bronowickiej chaty, z weselnej izby dolatują do nas fragmenty diskopolowej muzyki, a aktorzy, coraz bardziej "pijani", deklamatorsko recytują tekst. Sprawia to wszystko razem wrażenie bryku z "Wesela", uchybiającego nobliwej tradycji dramatu, ale jeśli to nie ta tradycja ma się w "Weselu" Jasińskiego przeglądać, ale my sami, tacy jacy dzisiaj jesteśmy - nabiera to sensu. Jakieś górne rojenia z jednej, a disco polo z drugiej strony, jakieś nieposkładanie i nierozumienie się wzajemne, jakaś bezpłodność czynu - taki byłby dziś Polaków portret własny. Chochoł nie musi się tu wcale pojawiać, sami potrafimy wszystko zepsuć.

"Wyzwolenie" i "Akropolis" to pytania o szanse naszego przebudzenia się. W "Wyzwoleniu" [na zdjęciu] reżyser ciekawie przedłużył aż po "religię smoleńską" to, co jest sednem dramatu Wyspiańskiego: walkę z paraliżującym polskiego ducha "trumiennym romantyzmem". W "Akropolis", w którym Wyspiański swobodnie mieszał biblijne i antyczne wątki, Jasieński z Parysa i Heleny zrobił queerową parę, z Hektora zaś - ucieleśnienie rycerskiego ducha, sugerując może, że między taką "nowoczesnością" i tradycjonalnością dzisiaj balansujemy. Trudno to czytelne, zamknięte w tracącą myszką teatralną formę, ale - daje do myślenia. Polskość w polskim teatrze jest dziś na ogół tylko dekonstruowana. Jasiński podjął się autorskiej rekonstrukcji, chciałby nas poskładać na nowo. Godne uwagi artystyczne przedsięwzięcie.»

Jarosław Zalesińki
Polska Dzienik Bałtycki
2 kwietnia 2015

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski