W psychiatryku

"Juliusz Cezar" - reż. Barbara Wysocka - Teatr Powszechny w Warszawie

Larum podniesione przez lewacko-libertyńską opozycję wespół z jej lobby medialnym z powodu informacji o ewentualnym przyznaniu 20 milionów złotych dla Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu ma wymiar wręcz histerii. Jak to? - wołają. Że to kosztem finansowania teatrów itd. Cieszy mnie niezmiernie, że tak ważny temat został podjęty. Bo niby dlaczego najlepsza z niepaństwowych wyższa uczelnia polska w Polsce nie miałaby otrzymać wsparcia z budżetu państwa polskiego, kiedy działa dla dobra naszej Ojczyzny? Znam tę uczelnię i wiem, jak doskonałe są owoce jej pracy. Potrzebne nam, jak chyba nigdy dotąd.

Jakżeż więc można porównywać toruńską WSKSiM, będącą bezsprzecznie wielkim dziełem, z teatrami, które - z nielicznymi wyjątkami - sieją spustoszenie i destrukcję w polskiej kulturze. Nie mówiąc już o tym, że państwowe teatry za państwowy grosz uprawiają antypolską, antynarodową działalność. A ów "grosz", który otrzymują, wcale nie jest mały. Poprzednia koalicja PO - PSL nie żałowała pieniędzy na finansowanie teatrów. I to nie tylko państwowych, także prywatnych. Wystarczyło, że przedstawienie miało charakter antynarodowy i antykatolicki, i od razu znajdowała się "kasa" na dofinansowanie. Przy czym żenujący poziom artystyczny nie miał tu żadnego znaczenia.

Mamy nowy rząd, a wraz z nim pojawił się promyk nadziei, że nasze, podatników, pieniądze nie będą wydawane na teatry, spektakle nikomu do niczego niepotrzebne. Co najwyżej grupie jakichś dewiantów i wrogów polskiej kultury, naszego dziedzictwa narodowego i w ogóle wrogów polskości. To pewnie z myślą o nich ogromna większość przedstawień była za poprzedniego rządu i nadal, niestety, jest realizowana. A do tego, jak się okazuje, słynny teatralny tandem marksistowski: Monika Strzępka i Paweł Demirski, którzy w swoich marnych artystycznie spektaklach zajadle krytykują Kościół katolicki, szydzą z Chrystusa i ośmieszają wartości narodowe (m.in. w spektaklu "Klątwa 2, czyli lekcja religii"), wkrótce będą mieli swój autorski serial na antenie publicznej telewizyjnej Dwójki w paśmie po programie Tomasza Lisa. A więc zamienił stryjek siekierkę na kijek?

Niszczycieli polskiego teatru jest multum. Uważam, że teatrom-niszczycielom powinno się wstrzymać finansowanie z budżetu państwa. Na przykład Teatrowi Powszechnemu w Warszawie. Teatr ten pod dyrekcją Pawła Łysaka z przedstawienia na przedstawienie spada coraz niżej. Po obejrzeniu m.in. "Lilli Wenedy" i "Fantazego" w reżyserii Michała Zadary (gdzie reżyser zrobił nędzny kabaret ośmieszający dzieła Juliusza Słowackiego) wydawało mi się, że już niżej spaść nie można. Ostatnia premiera pokazała, że można. "Juliusza Cezara" Williama Szekspira wyreżyserowała tu Barbara Wysocka w duchu iście Zadarowym (prywatnie żona Michała Zadary).

"Juliusz Cezar" u Szekspira to polemika dwóch przeciwstawnych ugrupowań, postaw z własnymi racjami. Natomiast w spektaklu Barbary Wysockiej, gdzie miejscem gry są piętrowo ustawione rzędy foteli kinowych, po których skaczą aktorzy (aż dziw, że nie połamali sobie nóg, bo nieustannie "imprezują", popijając alkohol), akcja toczy się chyba w psychiatryku. Pewnie dlatego Brutus (Arkadiusz Brykalski) wygina się jak w epileptycznym tańcu, aktorzy nie mówią, lecz wrzeszczą, jakby ich ktoś ze skóry obdzierał, Cezara (Michał Jarmicki) przed wyjściem do Senatu "przyjaciele" odkurzają prawdziwym odkurzaczem, a po zabójstwie wodza smarują się czerwoną farbą, przy czym, trzymając w ręku pistolet, mówią, że to miecz. Aż w końcu podpalają fotele i płonie psychiatryk. Chaos i bełkot.

No i jeszcze dwa elementy obligatoryjne, wszak bez takich akcentów nie ma już dziś przedstawień. Zatem musi być koniecznie genderowo: jako Marek Antoniusz występuje Barbara Wysocka. I koniecznie też musi być seksualnie: aktorzy bez żenady wykonują obsceniczne ruchy. A na deser z offu głos Wojciecha Jaruzelskiego, obwieszczający, że Rada Państwa na terenie całego kraju wprowadziła stan wojenny. Mamy to rozumieć jako przestrzegającą Polaków pointę? Że niby co? Wojna domowa? Rząd wprowadzi stan wojenny? Grubymi nićmi szyta propaganda na użytek PO, KOD i całej reszty odstawionej od "koryta".

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
8 lutego 2016
Portrety
Barbara Wysocka

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia