W surrealistycznym pejzażu

"Leon i Matylda" - reż. Andrzej Sadowski - Teatr Dramatyczny w Białymstoku

W najbliższy piątek (9 lutego) w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku odbędzie się pierwsza w tym roku premiera. Spektakl „Leon i Matylda" reżyseruje Andrzej Sadowski.

„Leon i Matylda" to opowieść o związku starszego mężczyzny z dużo młodszą od niego kobietą. Ich życie to swoista szarpanina pomiędzy miłością, pożądaniem, opiekuńczością, wiecznymi powrotami, kłótniami i godzeniem się.

- W tej pesymistycznej wizji zawiera się sporo humoru wynikającego właśnie z nadmiernego pesymizmu, który często panuje pomiędzy małżonkami, bądź osobami długo ze sobą związanymi. Szczęśliwych małżeństw i związków jest, w sumie, niewiele. Zwykle borykają się one z tysiącem problemów i wzajemnych pretensji. Z takim właśnie związkiem mamy do czynienia w tym wypadku – mówi Andrzej Sadowski, autor, reżyser i scenograf.

„Leon i Matylda" to spektakl o przekraczaniu granic, nie tylko tych moralnych, ale również etycznych i religijnych. Jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, aby być kochanym? To pytanie, które przed widzami stawia autor sztuki. W przedstawieniu zagrają Justyna Godlewska-Kruczkowska, Marek Tyszkiewicz oraz Monika Zaborska.

- „Ni nam samym, ni we dwoje zostać nam, ni we dwoje, ni bez siebie żyć..." - słowa refrenu pięknej i mrocznej piosenki Stanisława Staszewskiego wyjątkowo pasują do próby opisania przedstawienia „Leon i Matylda". A za wieszczem Wyspiańskim chciałoby się dodać, że to historia wesoła i ogromnie przez to smutna... W surrealistycznym pejzażu, nieprawdopodobnym do bycia rzeczywistym klimatem Leonowego mieszkania, odbywa się odwieczna ludzka tragedia, w której główne role grają namiętności, pożądanie, tęsknota, miłość... no właśnie miłość? Skoro niemożliwa do spełnienia, taka, która rani – zastanawia się Justyna Godlewska-Kruczkowska, odtwórczyni roli Matyldy.

- Dla mnie to również alternatywna historia Nabokovowskiej Lolity, która została żoną Humberta Humberta i tak im stuknęło 30 lat w tym małżeństwie. Niesamowite jest to, ile historii i naszych własnych, a czasem dostrzeżonych obok, przeżyć i doświadczeń odbije się jak w lustrze, w tej niemożliwej do uwierzenia historii. Serdecznie zapraszam do zajrzenia w głąb mieszkania Leona i Matyldy. Zwłaszcza zapraszam panów. Moim wielkim marzeniem jest, aby panowie towarzyszyli swoim paniom, kiedy te wybiorą się na nasze przedstawienie – dodaje aktorka.

Andrzej Sadowski to twórca, którego białostocka publiczność miała już okazję poznać. Zaprojektował scenografię i kostiumy do przedstawień „Romeo i Julia" oraz „Balladyna". Ponadto napisał i wyreżyserował „Sąsiadów" - przedstawienie, które cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem widzów.

- Uważam białostocki Teatr Dramatyczny za jedno z najpiękniejszych miejsc na teatralnej mapie Polski. Jest to dobrze administrowany teatr, w którym cały zespół - nie tylko jego część
artystyczna - stanowią niezwykle życzliwi i zaangażowani w pracę nad spektaklem ludzie. Czuję się w tym miejscu wprost znakomicie. Zawsze jestem tu niezwykle ciepło przyjmowany. Z tego powodu bardzo dobrze mi się tu pracuje. Wszystkim zależy, by to, co tworzymy, było jak najlepsze, by nie spoczywać na celach już osiągniętych, ale wciąż doskonalić, szukać i „drążyć"; by to, co zaprezentujemy było najlepszym, co możemy w danym momencie naszej zawodowej drogi dać widzowi. Taka atmosfera pracy jest osiągalna tylko w zespołach takich, jak ten białostocki. Mówiąc szczerze takie teatry stanowią w Polsce rzadkość – mówi Andrzej Sadowski.

Pracę z reżyserem chwalą aktorzy białostockiego teatru.
- Spotkanie z Andrzejem jest jednym z tych spotkań, które pozostaną w mojej pamięci na zawsze. Jest on bardzo wymagającym reżyserem, wiedzącym czego chce i świetnie przygotowanym. Praca z nim jest bardzo inspirująca, a także motywująca. Dużą uwagę zwraca na to, abyśmy się czuli swobodnie, ale razem w zespole. Będąc odpowiedzialnym za całokształt spektaklu, do końca wspiera nas, a także daje czas na odnalezienie się w postaci. Andrzej rozumie doskonale, że praca nad rolą jest procesem, wędrówką w głąb siebie, ciągłym poszukiwaniem, do którego nas zachęca i pomaga otwierać drzwi – mówi Monika Zaborska.

Premiera spektaklu „Leon i Matylda" odbędzie się 9 lutego o godz. 20.00 na Scenie Kameralnej Teatru Dramatycznego. Spektakl będzie można obejrzeć także 10, 11, 16, 17 i 18 lutego, 16, 17 i 18 marca oraz 15, 21 i 22 kwietnia. Bilety na przedstawienie w cenie: 50 zł (premiera), 40 zł (normalny), 30 zł (ulgowy), 20 zł (studencki - zniżka 50% dla studentów na legitymację do 26 r.ż. oraz dla doktorantów do 35 r.ż.), 20 zł (szkolny) dostępne są w Kasie Teatru oraz w sprzedaży internetowej. Sztuka przeznaczona jest dla osób powyżej 18 roku życia.

(-)
Materiał Teatru
7 lutego 2018
Portrety
Andrzej Sadowski

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Malta Festival Poznań ...
Michał Merczyński
Dziś ogłaszamy kolejne wydarzenia, kt...