W świecie wyobraźni

"Rozalinda" - reż. Krystyna Jakóbczyk - Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie

W będzińskim Teatrze Dzieci Zagłębia odbyła premiera spektaklu „Rozalinda" w reżyserii Krystyny Jakóbczyk, autorki sztuki. Najnowsza propozycja jest skierowana do nieco starszych dzieci z uwagi na temat, problematykę oraz sposób przedstawiania rzeczywistości scenicznej.

Kanwą scenariusza, na podstawie którego powstała „Rozalinda" jest poczytna wśród dzieci i młodzieży powieść amerykańskiego pisarza Neila Gaimana pt. „Koralina". Udramatyzowana fabuła „Koraliny" została autorsko potraktowana przez Krystynę Jakóbczyk: bohaterka spektaklu jest silniej niż Koralina związana ze światem teatru, co pozwala na liczne zabiegi fabularne. Spektakl ten w szczególny sposób koresponduje z poprzednim dziełem reżyserki: „Dzikimi łabędziami" poprzez ponowne wykorzystanie wybranych postaci - wiedźm.

Na potrzeby  „Rozaliny" zbudowano piętrowy dom epoki wiktoriańskiej. Na scenie roi się od dziwnych bohaterów i jeszcze dziwniejszych pomieszczeń, których poznajemy wraz ze zwiedzającą dom Rozalindą. Akcję bowiem napędzają właśnie owi nowo poznani lokatorzy: stare aktorki, siostry Grey i krawiec kostiumów teatralnych – Digory  Rat. W kolejnych scenach będziemy mieli do czynienia z kolejnymi bohaterami, kiedy to Rozalina otworzy tajemnicze drzwi, będące z pewnością wrotami do jej bujnej wyobraźni. Po drugiej stronie dziewczynka przeżyje niezwykłą przygodę, która pozwoli dojrzeć jej do pewnych sądów, zrozumieć, że miłość rodziców, mimo że czasem przez nich nie okazywana, jest potężna. I taka też powinna być miłość dziecka w stosunku do nich.

„Rozalinda" w reżyserii Krystyny Jakóbczyk to spektakl dramatyczny, choć niepozbawiony animacji lalkami i innymi przedmiotami. Lalki pojawiają się m.in. wtedy, gdy na scenie funkcjonuje równoległy, nierzeczywisty świat, będący projekcją wyobraźni bohaterki. Lalkami są więc Drudzy Rodzice czy Duchy dzieci z szafy. Świat rzeczywisty wypełniają postaci z krwi i kości, choć i tak większość z nich to chodzące indywidua – ich oryginalność podkreślona została wyszukanym kostiumem i zachowaniem.

Spektakl będzińskiego teatru to - trzeba przyznać  - kawał dobrego teatru, choć nie jest to teatr dla każdego. Z pewnością jest to opowieść dla nieco starszych dzieci, obytych już trochę zarówno z materią teatru jak i z niesamowitymi opowieściami. Są w „Rozalindzie" sceny piękne (poznawanie nowych sąsiadów, pogodzenie się z rodzicami), ale są też i sceny straszne (rozmowa z Duszami dzieci z szafy czy sceny z Drugą Matką).

W spektaklu warto także zwrócić uwagę  na oprawę scenograficzną. Jak już wspomniałam - na scenie dosłownie wybudowano wielką, piętrową konstrukcję - wiktoriański dom. Można powiedzieć, że powstał gigantyczny domek dla lalek, z otwartym frontem, tak, abyśmy mogli podglądać toczące się tam życie. Niezwykle interesujące jest takie podglądanie na żywo poczynań bohaterów!

Siłą napędową przedstawienia są zdecydowanie aktorzy będzińskiego teatru. Pry wiedzie Joanna Rząp jako Rozalinda – przez cały spektakl jest niebywale aktywna, wprowadza ożywienie do czasem przydługich lub napompowanych onirycznością scen. W sukurs przychodzą jej: świetna ruchowo Ewa Zawada jako Czarny Kot, Agata Madejska i Karina Abrahamczyk-Zator w rolach szalonych, ale serdecznych sióstr Grey  czy Kamil Katolik jako zdziwaczały Diggory Rat.

„Rozalinda" to spektakl, którego celem jest wywołanie w widzu pewnych stanów emocjonalnych: od ciekawości, przez fascynację, czasem strach, po radość. Celem przedstawienia jest m.in. pokazanie dzieciom, że aby przeżyć przygodę niepotrzebny jest komputer czy telewizor. Wystarczy wyobraźnia, a jeśli tej nie posiadamy: dobra książka, która pomoże przenieść się nam w inne światy.

Julia Kowalska
Dziennik Teatralny Katowice
30 listopada 2012

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia