W teatrze lalką może być każdy przedmiot

"Lalka też człowiek"

My - lalkarze nazywamy lalką każdy przedmiot, który ożywia się na scenie - mówi PAP dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla Dorosłych "Lalka też człowiek" Marek Chodaczyński. Festiwal potrwa od 14 do 20 listopada.

PAP: Już po raz siódmy w Warszawie odbędzie się festiwal "Lalka też człowiek". Wystąpi 15 zespołów z całego świata, m.in. Holandii, Iranu, Kostaryki. Od lat przekonuje pan, że lalką może stać się wszystko - stara puszka czy zwitek papieru, które za sprawą aktorów ożywają. Ta argumentacja przemawia do publiczności?

Marek Chodaczyński: "Lalka też człowiek" to skrót myślowy i bierze się stąd, że teatr lalkowy nie jest postrzegany jako pełnowartościowy rodzaj sztuki. Przeważnie teatr lalek kojarzy się z teatrem dla dzieci, bo lalka jest właśnie ze świata dziecka. My - lalkarze nazywamy lalką każdy przedmiot, każdą formę plastyczną, którą ożywia się na scenie. Wszystko może być lalką, nawet człowiek. Istnieją takie konwencje teatralne, gdzie aktor jest traktowany jak lalka, a więc zaczyna być lalką.

Widownia, która przychodzi do nas już o tym wie. Dla nich jest oczywiste, że lalką można na przykład zagrać Franza Kafkę, Szekspira czy Wyspiańskiego - kiedyś zrobiliśmy "Wesele" w teatrze lalek. Na świecie jest już taka tendencja, że animacja zaczyna być coraz bardziej postrzegana jako dziedzina sztuki.

PAP: Festiwal stworzony przez pana ma pomóc walczyć ze stereotypem, że dorosły widz nie ma czego szukać w teatrze lalek?

M.Ch.: Młodzi artyści, którzy są lalkarzami nie zadają sobie w ogóle takiego pytania - dla kogo tworzą. Przykładem może być Teatr Malabar Hotel, którego artyści traktują teatr lalkarski jako dziedzinę sztuki i nie zaprzątają sobie głowy sprawą, czy to jest dla dzieci, czy dla dorosłych. Mnie, ponieważ jestem z trochę starszego pokolenia, bardzo uwierało, że teatr lalek adresowano głównie do dzieci. Tak dzieje się najczęściej w teatrach instytucjonalnych w Polsce. Wraz z grupą współtwórców festiwalu postanowiłem przekonywać więc do teatru lalek jako do dziedziny sztuki. Zresztą, proszę zwrócić uwagę, że - w historii teatru - teatr lalek był od zawsze przeznaczony dla dorosłych, dopiero pod koniec XIX wieku zaczęto mówić o nim jak o teatrze dla dzieci.

PAP: Czy przez tych kilka lat istnienia festiwal "Lalka też człowiek" zdobył już swoją wierną publiczność?

M.Ch.: Tak, mamy wieloletnich fanów; są tacy ludzie, którzy przychodzą do nas co rok, ale jest też zmieniająca się widownia - to głównie studenci.

PAP: W tegorocznej edycji festiwalu chcecie pokazać bogactwo teatru lalek, także poprzez zróżnicowanie tematyczne spektakli. Niektóre opowiadają zwariowane historie, inne dotykają poważnych tematów jak zamach na World Trade Center. Czy w tej różnorodności jest jakiś klucz, wspólny mianownik?

M.Ch.: Bardziej chodziło mi o efekt zróżnicowania, niż o to, żeby przedstawienia prezentowane były według jakiegoś konkretnego tematu, typu "młodość" czy "radość". Jednym z patronów festiwalu jest Międzynarodowa Unia Artystów Lalkarzy UNIMA. Zwróciłem się do szefów rozmaitych oddziałów Unii w różnych krajach, żeby polecili nam coś, co u siebie w kraju mają najlepszego. Można to więc uznać za klucz doboru przedstawień.

PAP: W programie waszego festiwalu znajduje się też bogaty cykl filmowych animacji.

M.Ch.: Mogę się pochwalić, że jest coraz więcej festiwali łączących teatralną i filmową sztukę animacji. Ale my zaczynaliśmy jako pierwsi. Filmy pokazujemy w kilku różnych miejscach w Warszawie np. w kawiarniach Tarabuk czy Ukryte Miasto, ale też w Traffic Clubie, w Domu Kultury Kadr, natomiast spektakle - w Instytucie Teatralnym, w CSW-Zamku Ujazdowskim, czy w Teatrze Druga Strefa. Spektakle teatralne są oceniane przez międzynarodowe jury, a pula nagród w tym roku to 10 tys. euro. Animacje filmowe nie będą oceniane przez jury, chcemy pokazać po prostu nowe trendy: między innymi szkołę z Izraela, Szwajcarii, twórczość Izabeli Plucińskiej. To kilka bloków filmowych.

PAP: "Lalka też człowiek" to - jak podkreślacie - jedyny tego typu festiwal dla dorosłych w Polsce. Jak jednak oceniacie się na tle innych festiwali lalkarskich organizowanych w całej Europie, na świecie?

M.Ch.: To nie tylko jedyny tego typu festiwal w Warszawie, w Polsce. Myślę, że - z tym dookreślaniem "dla dorosłych" - to jedyny taki festiwal na świecie. Odbywa się bardzo wiele festiwali lalek w Polsce, np. w Bielsku-Białej, Opolu, Toruniu, Białymstoku, Poznaniu, ale one opierają się na otwartej formule: zapraszają teatry, które działają w przestrzeni teatru lalek.

(-)
(PAP)
15 listopada 2012

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia