W zasadzie wszyscy jesteśmy wariatami

"Pensjonat Pana Bielańskiego" - reż. Marek Gierszał - Teatr Polski w Szczecinie

Owacje na stojąco zakończyły premierową sztukę "Pensjonat Pana Bielańskiego" w Teatrze Polskim w reż. Marka Gierszała

Dobrze zrobiona sztuka, nawet rozrywkowa, której niektórzy nie uznają za sztukę, zawsze się obroni. Tak jest w przypadku "Pensjonatu Pana Bielańskiego".

Maurycy Stolnik (znakomity w tej roli Michał Janicki) marzy o tym, żeby zobaczyć, jak wygląda dom wariatów, żeby potem miał co opowiadać przemądrzałemu sąsiadowi. Dzięki różnym działaniom swojego bratanka (Filip Cembala) i jego przyjaciela (Olek Różanek) pan Maurycy trafia do pensjonatu, który rzekomo jest domem wariatów. Tam spotyka ludzi co prawda uznawanych za normalnych, ale zachowujących się jak wariaci, co czyni tę wizytę bardziej wiarygodną.

Dzięki splotowi różnych wydarzeń Maurycy sam zaczyna być podejrzewany przez siostrę i siostrzenice za wariata. I też jest w tym wiarygodny.

Ten spektakl to świetnie zrobiona sztuka z kilkoma perełkami aktorskimi. Oprócz wspomnianego już Michała Janickiego, przekonująco wypadają w roli wariatów również Sławomir Kołakowski i Piotr Bumaj. Ten drugi ma szczególnie trudne zadanie aktorskie, bo zamiast "p" musi wymawiać "1". Ani razu się nie pomylił! Nawet jak recytował sceny z Szekspira, nawiasem mówiąc, najlepsze sceny w spektaklu.

Warto zwrócić uwagę także na panie - Olgę Adamską i Elżbietę Donimirką, która nawet z epizodu potrafi stworzyć coś wyjątkowego.

Dla miłośników literatury dużą przyjemnością może być odnajdywanie w sztuce fragmentów literatury polskiej i światowej cytowanej przez bohaterów.

Dużym walorem jest także scenografia i kostiumy, które przenoszą nas w czas zaborów.

Małgorzata Klimczak
Głos Szczeciński
15 stycznia 2018

Książka tygodnia

Gilliamesque
Wydawnictwo Planeta
Terry Gilliam

Trailer tygodnia