Warto zobaczyć igraszki carycy i filozofa

"O rozkoszy"-reż: M. Wojtyszko - Teatr im.Słowackiego w Krakowie

Jak się spotkali? Przypadkiem. Jak wszyscy. Jak się zwali? Na cóż wam ta wiadomość? Dokąd dążyli, albo to kto wie, dokąd dąży? - cytat z "Kubusia Fatalisty" Denisa Diderota rozpoczyna w Teatrze im. J. Słowackiego spektakl Macieja Wojtyszki "O rozkoszy". Fragment najbardziej znanego dzieła francuskiego filozofa pojawia się potem kilkakrotnie. Jest on też klamrą, zamykającą przedstawienie.

Spektakl został zrealizowany według dramatu "Semiramida" autorstwa Macieja Wojtyszki. Mamy tu odniesienia do historii znajomości Denisa Diderota z carycą Katarzyna II i trwającej pięć miesięcy wizyty francuskiego filozofa na jej dworze w 1774 roku. 

Spektakl pokazuje wzajemne relacje i zderzenie dwu bardzo różnych osobowości. "Mało kto pamięta, że (...) szesnastoletnia zaledwie Katarzyna, doświadczyła niechęci ze strony jego matki carycy Elżbiety, musiała też zmierzyć się z alkoholizmem i impotencją Piotra. Nie skonsumowane małżeństwo (sześć lat po ślubie Katarzyna była nadal dziewicą) zaowocowało w końcu eksplozją tłumionego pożądania, a lista jej kochanków zaczynała rosnąć lawinowo" - pisze w programie Anna Burzyńska. 

Każdy kochanek poddawany był nie tylko badanom lekarskim, ale też próbie wydolności seksualnej przez tzw. Probierdamę. Próbie takiej został też poddany Diderot, który jednak miał dać władczyni coś o wiele cenniejszego-czułość, troskę i rozkosz intelektualną. 

Bardzo efektowna jest strona wizulana spektaklu. Jako element scenografii wykorzystano architekturę Teatru J. Słowackiego. Złocenia, okalające scenę, znakomicie współgrają z jedynym specjalnie zbudowanym elementem, którym jest złota lustrzana ściana. Widzimy świat z jednej i z drugiej strony lustra. Świetnie prezentują się efektowne kostiumy z epoki, zaprojektowane przez Annę Sekułę, która jest również autorką scenografii. Odniosłam wrażenie, że dobrze czują się w nich aktorzy, którzy znakomicie odnajdują się też w realiach rosyjskiego dworu XVIII wieku. 

Na uwagę zasługuje przede wszystkim Lidia Bogaczówna jako caryca Elżbieta. Dobrze niejednoznaczny wizerunek carycy Katarzyny pokazuje też Joanna Mastalerz. Zabawny jest Rafał Dziwisz, czyli baron Grimm. Zdecydowanie najgorzej radzi sobie Tomasz Międzik jako Diderot. Trudno uwierzyć, że tak wyrafinowana osobowość, jaką była caryca, mogła go obdarzyć tak dużym zainteresowaniem. 

Ale jak mówi aktorka w sztuce autorstwa carycy Katarzyny, wystawianej w jej pałacu w Petersburgu, łatwiej jest krytykować, trudniej grać. Zatem dość tego marudzenia... Warto zobaczyć spektak Macieja Wojtyszki pt. "O rozkoszy".

Katarzyna Fortuna
Polska Gazeta Krakowska
3 lutego 2010

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia