Widziane z dachu

Rozmowa z Robertem Talarczykiem

Była to historia, która odcisnęła wyraźne piętno na mojej osobowości i która siedzi we mnie cały czas. Teraz, w związku z trzydziestą piątą rocznicą pacyfikacji Kopalni pomyślałem, że to najwyższy czas, żeby tę historię opowiedzieć po swojemu. Opowiadam ją z perspektywy kilku kilkunastoletnich chłopaków, którzy siedzą i obserwują to wszystko, a wokół odbywa się bitwa o Kopalnię Wujek między zomowcami, a górnikami. Mam nadzieję, że to będzie spektakl nie tylko ważny ale i efektowny.

Z Robertem Talarczykiem, dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Śląskiego w Katowicach, rozmawia Ryszard Klimczak z Dziennika Teatralnego.

Ryszard Klimczak: Rozmawiamy na początku sezonu 2016/2017, w związku z tym najpierw powiedzmy co godnego uwagi wydarzyło się w zeszłym sezonie.

Robert Talarczyk: - Skończyliśmy sezon spektaklem „80 dni dookoła świata", to była ostatnia premiera. Teraz graliśmy ten spektakl na urodziny teatru. Cieszy się on dużym powodzeniem, recenzje również były pozytywne. Współpracujemy dalej z Galerią Katowicką, najbliższa premiera tam odbędzie w przyszłym roku. Teraz była próba czytana, performatywna „Wściekłości". Zobaczymy, czy taki tytuł zostanie, bo pokrywa się z tytułem dramatu Elfriede Jelinek, który Maja Kleczewska robiła
niedawno w warszawskim Teatrze Powszechnym. Piątego listopada przesunięta premiera „Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci" w reżyserii Eweliny Marciniak.

No właśnie. Z jakiego powodu przesunęliście premierę?

Kontuzja aktorki. Ania Kadulska miała poważny uraz. Musieliśmy przesunąć tak daleko, ze względu na to, że Ewelina Marciniak miała kolejne plany - robiła „Księgi Jakubowe", później premierę „Mapy i terytorium" w Gdańsku. My mieliśmy również swoje zobowiązania i musieliśmy całe przedsięwzięcie po prostu przesunąć o parę miesięcy, stąd termin 5. listopada.

Stąd też zmiany obsadowe w spektaklu?

Tak, ciężko było zebrać całą obsadę z powrotem, ponieważ w spektaklu bierze udział sporo artystów gościnnych. W głównej roli gra teraz „dziewczyna stąd", czyli Małgorzata Gorol, która jest gwiazdą w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Znana między innymi ze „Śmierci i dziewczyny", a teraz przechodzi do Teatru Starego. Bardzo się cieszę, że Gosia wraca do Katowic, bo - jak mówi - jest to dla niej podróż sentymentalna, a ja zyskuję w obsadzie „Leni" znakomitą aktorkę.

Przygotowuje pan teatr do kolejnej premiery „Wujek.81 (czarna ballada)", to będzie coś oryginalnego, w pana stylistyce i też w pana dbałości o Śląsk, śląskość. Co to będzie za wydarzenie, czym się będzie charakteryzowało, co o tym można powiedzieć?

-Przede wszystkim to taka osobista historia, którą ja już od wielu lat w sensie artystycznym chciałem opowiedzieć, ponieważ rzecz dotyczy Kopalni Wujek i jej pacyfikacji 16. grudnia. Ja w jakiś sposób uczestniczyłem w tym wydarzeniu, będąc 13-letnim chłopakiem. Mój ojciec, moi wujkowie na tej kopalni pracowali i strajkowali w tym dniu. Myśmy z moim kuzynem weszli na dach dziesięciopiętrowego wieżowca, który był blisko kopalni i z tego dachu obserwowali część wydarzeń. Wcześniej byliśmy pod bramą, gdzie zomowcy rzucali w nas petardami. Myśmy te petardy odrzucali, zanim zdążyły wybuchnąć. No, a później, kiedy zrobiło się już bardzo gorąco, wtedy się ewakuowaliśmy. Weszliśmy na dach i stamtąd te wydarzenia obserwowaliśmy. Widzieliśmy zomowców, którzy rozwalali bramę czołgiem i wszystko co działo się potem. W każdym razie była to historia, która odcisnęła wyraźne piętno na mojej osobowości i która siedzi we mnie cały czas.
Teraz, w związku z trzydziestą piątą rocznicą pacyfikacji Kopalni pomyślałem, że to najwyższy czas, żeby tę historię opowiedzieć po swojemu. Opowiadam ją z perspektywy kilku kilkunastoletnich chłopaków, którzy siedzą i obserwują to wszystko, a wokół odbywa się bitwa o Kopalnię Wujek między zomowcami, a górnikami. Mam nadzieję, że to będzie spektakl nie tylko ważny dla społeczności związanej z kopalnią ale również efektowny.

Kto się zaangażował w tę produkcję?

Prawie cały zespół wystąpi na scenie. Współpracujemy ze Śląskim Centrum Wolności i Solidarności, Miastem Ogrodów, z Operą Śląską: Joanna Kściuczyk-Jędrusik występuje w roli. Spektakl sponsorowany będzie przez Miasto Katowice. Prezydent Marcin Krupa co rok daje nam finanse na jedną z premier - w zeszłym roku był to „Czarny Ogród", teraz jest to „Wujek.81". Muzykę do tego spektaklu - bo będzie to spektakl muzyczny - pisze Hadrian Filip Tabęcki. Wystąpi również raper MIUOSH, który też napisał kilka piosenek. To jest opowieść z jednej strony oglądana z perspektywy mojej (czy raczej z perspektywy trzynastoletniego chłopaka, który był na tym dachu) i z drugiej - dzisiejszego człowieka związanego ze Śląskiem i utożsamiającego się z nim - artystę, czyli MIUOSHa. Zobaczymy co z tego wyjdzie - z tej mojej sentymentalnej opowieści i jego ostrej, dzisiejszej, związanej ze Śląskiem narracji. Czy to się jakoś będzie krzyżować - tego jeszcze nie wiemy.

Wspomniał pan o współpracy ze Śląskim Centrum Wolności i Solidarności. Co wnoszą do spektaklu?

- Przede wszystkim wnoszą wkład finansowy : ). Wspólnie złożyliśmy firmowany przez nich wniosek do ministerstwa i dostaliśmy 80 tysięcy złotych dofinansowania. A tak poważnie, oprócz tego współpracujemy przygotowując się do tego spektaklu w sensie merytorycznym. Centrum przygotowało również wystawę eksponowaną przed Teatrem. W porozumieniu z dyrektorem Kopalni Wujek, Michałem Paprotnym będziemy robić spotkania w tych miejscach, które miały znaczenie podczas wydarzeń 16 grudnia m in. w łaźni, gdzie odbyła się msza odprawiona przez księdza Bolczyka przed pacyfikacją kopalni. Tam odbędzie się spotkanie z bohaterami ówczesnych wydarzeń. Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w osobie dyrektora Roberta Ciupy jest pełnoprawnym współproducentem tego przedstawienia w sensie logistycznym, promocyjnym i merytorycznym.

Wracając do „Wściekłości", o czym jest ta historia?

- To jest historia inspirowana, w pewnym sensie książkami Oriany Fallaci. Rzecz się dzieje w galerii handlowej - tam pracują bohaterowie sztuki naszego dramaturga Artura Pałygi. Spotykają się na papierosa, na przerwę piętnastominutową i obgadują całą sytuację geopolityczną. Opowiadają o swojej nienawiści do Arabów, nienawiści do konsumpcyjnego stylu życia, w którym muszą funkcjonować. Postanawiają zrobić w tej galerii zamach. Więcej nie chcę zdradzać.

Kiedy planujecie premierę?

Premierę planujemy w kwietniu, reżyseruje Piotr Ratajczak. Grają Bogumiła Murzyńska, Ewa Kutynia, Andrzej Dopierała i Michał Rolnicki.

Co jeszcze w drugiej połowie sezonu?

Maja Kleczewska - ma rozpocząć w styczniu pracę nad „Lulu" Wedekinda, premiera w kwietniu. Ma się pojawić Michał Kmiecik, w styczniu. Będzie reżyserował poemat Brunona Jasieńskiego „Słowo o Jakubie Szeli". Jeszcze pojawi się „Sługa dwóch panów" w reżyserii Beppe Navello i Tadeusz Bradecki z tekstem Maraia „Żar".

Otwieracie w tym roku „Interpretacje"?

Tak, premierą „Leni..." otwieramy katowickie Festiwal Sztuki Reżyserskiej INTERPRETACJE, zaś chwilę później po raz trzeci z rzędu jedziemy na Boską Komedię. Tym razem z „;Weselem" w reżyserii Radosława Rychcika.

Dziękuję za spotkanie i rozmowę. Trzymam kciuki za premierę, za sezon i za Teatr.

___

Robert Talarczyk - reżyser, aktor, scenarzysta, dramaturg. Urodził się 21 stycznia 1968 r. w Katowicach. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. W latach 2005-2013 dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Od września 2013 roku dyrektor Teatru Śląskiego.

Ryszard Klimczak
Dziennik Teatralny
5 listopada 2016
Portrety
Robert Talarczyk

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski