Wieczór na latającym dywanie

"Aladyn Jr." - reż: Wojciech Kępczyński - Teatr Roma w Warszawie

Z animowanego disnejowskiego filmu z oscarową muzyką w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma powstało bardzo przyjemne muzyczne przedstawienie. "Aladyn jr" jest dla dzieci, ale i rodzice nie powinni się na nim nudzić

Nad głowami widzów unosi się latający dywan - czasem tak nisko, że dorośli mogą sięgnąć ozdobnych pomponików na jego brzegach. Na nim lecą przez arabską noc księżniczka Jasmin i Aladyn, śpiewając oscarową piosenkę o nowym czekającym na nich świecie. Magia teatru działa - najmłodsi widzowie z otwartymi buziami wpatrują się w dywan, a gdy ten w końcu ląduje na scenie, już razem z rodzicami biją brawo.

Najnowsze przedstawienie w warszawskiej Romie - familijny musical "Aladyn jr" - to jednak coś więcej niż tylko ta zabawna techniczna sztuczka. To profesjonalnie i z polotem (nomen omen) zrobione przedstawienie dla dzieci, na którym maluchy ani chwili się nie nudzą, nawet jeśli nie wszystko rozumieją. A i dorośli nie mają powodów do narzekań. Opowieść z tysiąca i jednej nocy o sympatycznym uliczniku Aladynie, który zakochuje się w Jasmin, córce sułtana, łączy się w Romie ze współczesnymi elementami. Wydarzenia z pałacu relacjonują reporterzy - obraz z ich kamery wyświetlany na dużych ekranach uzupełnia to, co dzieje się na scenie. A dzieje się dużo. Na bajecznie kolorowym targu Aladyn (Jakub Mróz) ucieka posądzony o kradzież chleba i skacze przez całą długość sceny. Jasmin (Olga Kalicka, niestety chyba najsłabszy głos w obsadzie), która przypadkiem była w tym samym miejscu, ukrywa się za ciemnymi okularami. Zły Jafar (Jakun Szydłowski), wezyr Sułtana, spiskuje wraz ze swym pomocnikiem, kolorową papugą Alem, i fałszuje ważne dokumenty. Kolejni kandydaci do ręki Jasmin przybywają do pałacu na wielbłądzie, ośle i dmuchanym motocyklu, który okazuje się rowerem. W końcu Aladyn, uwięziony na rozkaz Jafara, znajduje magiczną lampę i na scenie pojawia się Dżin. I tak naprawdę wtedy zabawa się zaczyna. Bo Dżin to postać z samego serca komedii - jest rozśpiewany, rozbrykany, trochę niepoprawny, gdy podrywa mamy na widowni, bywa melancholijny. W wykonaniu Tomasza Steciuka (gra na zmianę z Robertem Rozmusem) bawi i maluchy, i rodziców. Wraz z nim pojawia się też Latający Dywan w brawurowym wykonaniu Ewy Lachowicz, która, choć nie odzywa się ani słowem, ma wiele do powiedzenia. Całość jest kolorowa i wdzięczna, z dobrą muzyką i porządną inscenizacją. Mam nadzieję, że to początek nowej tradycji w Romie i że teatr zacznie na stałe grać musicale dla dzieci na zmianę z tymi dla dorosłych.

Maja Staniszewska
Metro
30 listopada 2011

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...