Witkacy byłby dumny

"Sen Wahazara" - reż: Anna Rozmianiec - Teatr Fuzja

Poznański Teatr Fuzja, który należy do grona teatrów niezależnych pokazał nam wspaniały spektakl "Sen Wahazara" na podstawie książki "Gyubal Wahazar" Stanisława Ignacego Witkiewicza. Bez wątpienia jakakolwiek adaptacja tekstów Witkiewicza jest nie lada wyzwaniem dla reżysera, ponieważ dobrze znamy wymagającą, autorską koncepcje teatru Witkiewicza. Wyzwania podjęła się Anna Rozmianiec, reżyserka spektaklu

"Sen Wahazara" to opowieść o kobietach. Kobietach, które są pod władzą mężczyzny. Spektakl obrazuje, jak okrutnie na kobietę narzucane są kolejne role – praczki, sprzątaczki, narzędzia, którym można się wysługiwać. Kobiety przedstawione są jak przedmioty, a ściślej ujmując – roboty, które są całkowicie podporządkowane swojemu władcy – Wahazarowi. Wahazar bezwzględnie dyryguje kobietami bez żadnych skrupułów, pojmuje płeć żeńską nie jako istoty ludzkie, lecz jako roboty, które można wykorzystać na każdej płaszczyźnie. Kobiety nie są kobietami, lecz „kobietonami”. Im więcej procent „kobietona” w kobiecie tym lepiej. Kobieton to natomiast nie jest nic ludzkiego, nazwa ta kojarzy nam się z modelem robota, który pierze, sprząta, rodzi dzieci i usługuje. Dysonans w takiej hierarchii wprowadza mała niewinna dziewczynka – Świntusia. Ona swoją wewnętrzną czystością i niewinnością rozczula Wahazara, wzbudza w nim wrażliwość, a zarazem burzy porządek jego świata. 

W rolę Świntusi wcieliła się Alicja Zygadlewiczi. Bez wątpienia uczyniła to doskonale i jak najbardziej trafnie. Jej uroda doskonale komponuje się z graną postacią, a w dodatku mistrzowsko stworzyła tak czystą, niewinną, infantylną postać. Bez wątpienia to ona przodowała, jeżeli chodzi o jakość gry aktroskiej w tym spektaklu. Mimo iż w fabule sztuki to kobiety są „tymi gorszymi”, to właśnie męska część obsady aktorskiej wyraźnie kulała. Aktorki Teatru Fuzja były energiczne i przekonujące, natomiast męska część zostawała trochę z tyłu. Szczególnie aktor grający Wahazara był zbyt delikatny i za mało stanowczy, co spowodowało, że niestety minął się trochę z sednem swojej postaci. 

Witkiewicz tworzył swoją własną, osobliwą koncepcję teatru. Jego teoria „czystej formy” gwarantuje widzowi, że po wyjściu z teatru czuje się jakby obudził się z jakiegoś dziwnego snu. Sen, który zapewniła nam Anna Rozmianiec bez wątpienia sprostał wymaganiom postawionym przez Witkiewicza. W spektaklu dostrzec można było wiele doskonałych pomysłów inscenizacyjnych. Drabina, wędka czy też zwykła czarna płachta w roli rekwizytów spowodowały, że spektakl stał się bardzo pomysłowy, a zarazem minimalistyczny. 

Teatr Fuzja pokazuje, że jest w stanie dać widzowi wrażenia estetyczne, jak i artystyczne najwyższej klasy. Udowadnia nam również, że teatry alternatywne w Poznaniu stoją na bardzo wysokim poziomie i oferują nawet najbardziej wymagającym widzom pomysłowe, poruszające i profesjonalnie zainscenizowane spektakle.

Witold Kobyłka
Dziennik Teatralny Poznań
20 lutego 2010

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia