Witkacy i seks

Po sześciu latach przerwy do Ronda wróciło widowisko z okazji urodzin Witkacego

Po sześciu latach przerwy do Ronda wróciło widowisko z okazji urodzin Witkacego. To był jeden z najlepszych wieczorów ekscentrycznych. Magdalena Płaneta i Iwo Bochat wystąpili m.in. we fragmencie ze sztuki "Oni" Witkacego.

- Witkacy lubił składanki. Ubóstwiał wprost kalejdoskop. Tyle tylko, że oprócz kolorowych szkiełek wkładał tam również inne przedmioty- mówił po spektaklu Maciej Witkiewicz, stryjeczny wnuk Stanisława Ignacego Witkiewicza Witkacego, gość specjalny wieczoru ekscentrycznego w Rondzie. - To przedstawienie było właśnie taką składanką, kolażem, rodzajem kalejdoskopu. Witkacemu bardzo by się ono spodobało. Na pewno spodobało się publiczności, która długo dziękowała artystom podczas owacji na stojąco. A podobać się miało co.

Stanisław Miedziewski i Hubert Gendig, współreżyserzy widowiska, połączyli w całość fragmenty kilku sztuk i powieści Witkacego. Wszystkie one traktowały o erotycznych relacjach międzyludzkich, które były tylko tłem dla opowieści o współczesnej sytuacji w Polsce. Przed spektaklem Stanisław Miedziewski uprzedzał, że część widowni może być lekko zniesmaczona poszczególnymi scenami. Rzeczywiście, kilka powodów do zniesmaczenia by się znalazło. Był bowiem papież - didżej, byli księża, którzy tworzyli moralizujący gejowski trójkąt, były zakonnice lekkich obyczajów, był wreszcie koncert transwestytów. Przede wszystkim była jednak witkacowska atmosfera absurdu, dekadencji, erotycznego wyuzdania, nieuznawania tabu, rewolucji i wyśmiewania polskiej zaściankowości. A w finale, jak to u Witkacego bywa, wszystkich bohaterów czekała spektakularna zagłada.

W ciągu niemal dwóch godzin na scenie pojawiło się kilkudziesięciu wykonawców. Zaśpiewał chór ZNP Academia Musica pod dyrekcją Jolanty Otwinowskiej, wystąpiła grupa Witkacy Cacy Cacy, zatańczył Teatr Tańca Enza, w całość znakomicie wpisali się członkowie teatru Słupskiego Uniwersytetu III Wieku. Nie zabrakło oczywiście aktorów teatru Rondo. Kawał znakomitego aktorstwa zaprezentowali Witkacy muzykalny. Magdalena Planeta, Iwo Bochat i Mikołaj Prynkiewicz. Ogromne brawa należą się też Bartoszowi Kieresińskiemu. Był on nie tylko autorem muzyki, ale również aktorem i wokalistą. Na scenie pojawił się także Maciej Witkiewicz, który jest zawodowym śpiewakiem operowym. Dał publiczności próbkę umiejętności, wykonując kilka arii operowych i operetkowych. W finałowej scenie wyszedł poza scenariusz i zaśpiewał bardzo wzruszającą ukraińską dumkę "Kozak" Stanisława Moniuszki, jak tłumaczył po spektaklu, był to jego gest solidarności z Ukraińcami - wszyscy teraz żyjemy wydarzeniami, które dzieją się na Ukrainie. Witkacy z pewnością też by przeżywał to, do czego dochodzi u naszych sąsiadów. On jest tam przecież pochowany - mówił Maciej Witkiewicz.

Widowiska na cześć urodzin Witkacego to kilkudziesięcioletnia tradycja słupskiego Ronda. Teatr odszedł od niej w 2008 roku. Po sześciu latach przerwy powrócił do czczenia rocznic. Ten weekend pokazał, jak bardzo czekała na to słupska publiczność. Zainteresowanie widowni było tak duże, że widowiska zostały zagrane dwukrotnie, w sobotę i niedzielę, a i tak w kasie zabrakło biletów dla wszystkich chętnych. A to powód, żeby podobne kolaże organizować również w przyszłych latach.

W Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku dzisiaj odbędzie się promocja książki Barbary Forysiewicz "Witkacy i muzyka. Twórca - dzieło - recepcja". Jest to pierwsze opracowanie monograficzne poświęcone związkom artysty z muzyką. Jak pisze we wstępie autorka, książka: "stanowi nie tylko źródło informacji o Witkacym i powiązaniach jego twórczości z muzyką, ale także zwraca uwagę na różnorodność możliwości wzajemnej relacji sztuki plastycznej, muzyki i literatury". Początek spotkania o godz. 17. Wstęp wolny.

Daniel Klusek
Głos Pomorza Koszalin
25 lutego 2014

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia