Witkacy w grobie się odwraca

"Wariat i zakonnica" - reż. Szymon Budzyk - Teatr Odwrócony w Krakowie

W niecnym celu recenzowania wybrałem się na spektakl poświęcony ,,wszystkim wariatom świata", do teatru poświęconego publiczności. Jestem częścią publiczności, a według Witkacego, również wariatem, więc wszystko się zgadza. Spektakl powinien być wspaniały. Niecierpliwiąc się, czekam w foyer na potwierdzenie mojej nadziei. Drzwi się otwierają. Wariaci i zakonnice wchodzą.

Weszliśmy. Na krzesłach czekają na nas niebieskie kitle, sprytnie czyniące nas integralną częścią, już nie tylko spektaklu, ale też obserwacji. „Fachowym" okiem zauważamy minimalistyczną scenografię: krzesełko, tablice do pisania i wiele obiecujący, zwisający z sufitu łańcuch. Do tego pełne światło potwierdza iluzję szpitala psychiatrycznego, gdzie każdy szczegół będzie odnotowany. Aktorzy nie spieszą się z wyjściem, więc napięcie rośnie; widzowie ze zdenerwowaniem przyglądają się sobie. Pojawiają się sformalizowane zakonnice – czekają. Na hulajnodze wjeżdża Burdygiel, i robiąc kółka wzdłuż widowni (która otacza scenę z trzech stron), uważnie jej się przygląda. Zaczynają się pierwsze dialogi. W międzyczasie dochodzi doktor Green. Wygłoszony zostaje tekst przysięgi lekarskiej. Słyszymy dziwne wycie. Wszystko zgrabnie skonstruowane tak, byśmy czekali na wariata z ciekawością i niepokojem.

Niestety całość opada, gdy zobaczymy twarz Walpurga. Niby wzorcowy wariat, a tak bardzo mu nie wierzymy. Oczywiście że krzyczy i wygłasza szaleńcze frazesy, ale brakuje mu głębi, której można by się bać, tak na poważnie. Zupełnie też niewykorzystany jest potencjał łańcucha – w teorii mógłby przez bliskość nieustannie niepokoić widzów, w praktyce staję się jeszcze jednym elementem scenografii. Wtedy również następuje kompromitacja pozostałych postaci, które nie potrafią już podnieść z powrotem całości, przy czym same stają się po prostu średnie. Na szczęście spektakl ratuje cudowna Karolina Fortuna w roli siostry Anny, swoją ekspresją skutecznie odwracająca uwagę od braków u reszty. Zresztą w tym całym romansowaniu z Wariatem, patrzy się tylko na nią. Z jednej strony jest to oczywiście dobre, ale z drugiej w swoim stylu gry tak bardzo się wyróżnia, że ma się wrażenie oglądania dwóch różnych spektakli.

Pomimo tego, jednak ludziom się podoba. Krótka forma, szybkie tempo, podkreślany humor i częste interakcje z widownią nie pozwalają, wręcz nie każą się nudzić. Widzowie chcą więcej, to dostają więcej. Spektakl skrojony na efekt. Problem zaczyna się wtedy, kiedy próbujemy pomyśleć (jeśli oczywiście próbujemy) o czym to było, bo wtedy z przerażeniem odkrywamy że... o niczym. To znaczy dostajemy powtórzone stare frazesy typu „wszyscy są wariatami" oraz wszyscy są zakonnicami tłamszącymi w sterylnych uniformach swoje ,,wariactwo". Wariat zamiast poety, jest reżyserem filmowym, bo dzisiaj poezji już się nie czyta, więc będzie współczesność. Burdygiel wraca jako Dionizos i podważa naszą normalność, choć oczywiście grzecznie, w ramach rozsądku, bo on tak naprawdę w filmie gra. Nie ma tu niczego, czego już nie znaleźlibyśmy w Witkacowskim dramacie, a zdaje się, że jest nawet mniej. Moja zakonnica nienaruszona, a wariat zasnął.

I to byłoby jednoznacznie smutne, gdyby nie takie właśnie były założenia tego teatru. Szymon Budzek – reżyser jak i współtwórca Teatru Odwróconego, w niedawnym wywiadzie (http://kulturadogorynogami.pl/2016/12/01/off-krakow-zeby-ludzie-mogli-odczuwac-rozmowa-z-szymonem-budzykiem-z-teatru-odwroconego/) mówi bezpośrednio ,, Teatr ma dawać nadzieję, emocje – tak, żeby ludzie mogli coś przeżywać, odczuwać, a nie skupiać się na samym rozumieniu". Ogólnie odcina się od dzisiejszego „teatru współczesnego", ale za to poświęca publiczności. W takim razie, ten spektakl im się udał. Publiczność przyszła, śmiała się, wtedy kiedy trzeba, przeżywała i odczuwała, zrobiła sobie selfie z wiszącą głową i wróciła do domu, myśląc o kolacji.

Wiemy już od czego Odwrócony jest Teatr Odwrócony, ale do czego się odwrócił? W którą stronę? I czy w jakąś?

Miłosz Mieszkalski
Dziennik Teatralny Kraków
13 grudnia 2016
Portrety
Szymon Budzyk

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...