Witkacy wiecznie żywy

„Szewcy" Stanisława Ignacego Witkiewicza – reż. Paweł Świątek – Nowy Teatr w Słupsku

Od napisania „Szewców" minęło już niemal sto lat, a aktualność zawartych wątków jest zaskakująca. Zmuszeni do przeczytania dramatu w czasach szkolnych, wielu z nas nie dostrzegało tej uniwersalności. Może potrzebowaliśmy innych czasów i innych nastrojów społecznych? Bo wszystkie te niuanse zawarte są w spektaklu inaugurującym nowy budynek Nowego Teatru w Słupsku.

Szewcy czy drwale?
Od pierwszej sceny, tj. od momentu, kiedy widzimy Sajetana i jego czeladników robiących buty, w oczy rzuca się zastosowana kolorystyka – wyrazista czerwień i głęboki niebieski, zarówno w oświetleniu, jak i w nowoczesnych ubraniach postaci. Kraciaste koszule odwołujące się do modnego niedawno „drwalopodobnego" stylu kontrastują z XVII-wiecznymi perukami na głowach pracujących mężczyzn. Ich sposób mówienia nie przypomina klasycznych dialogów, brzmi raczej jak recytacja wyjątkowo długich, rozbudowanych wierszy, przy których aż ciężko zaczerpnąć tchu.

Styl jak z marszu równości
Gdy pojawia się prokurator Scurvy, już wiemy, że kostiumy grają pierwsze skrzypce tej sztuki, a motywy rewolucji, pogardy wobec arystokracji i system totalitarnych (obecne przecież także dzisiaj) podkolorowane są problematyką gender, queeru i homoseksualizmu. Scurvy ubrany jest w skórzaną kurtkę i kapelusz ćwiekami, chodzi na szpilkach, a w dalszej części spektaklu – w kolorowej spódnicy niczym tancerka tango. Jego magiczne sztuczki, zniewieściałe ruchy, niespełniona miłość i pożądanie do księżnej Iriny, a jednocześnie bezczelne obnoszenie się ze swoją władzą czynią go reprezentantem tej części społeczeństwa, która nawet w XXI wieku czuje się zepchnięta na margines, a ich inność budzi strach lub niechęć.

Siła jest kobietą
Nie tylko Scurvy jest jednak symbolem współczesnych ruchów budzących – delikatnie mówiąc – sprzeciw konserwatystów. Do akcji wkracza także wspomniana Księżna w makijażu niczym Lady Gaga, ubrana jak nowoczesna miłośniczka mody. Oto uosobienie czystego feminizmu! Jej zachowanie obfituje w seksualną wulgarność, jest bezpośrednia i emanuje pogardą wobec Sajetana i jego czeladników. Monika Janik w swojej roli jest „totalna" i bezkompromisowa, przejmuje scenę za każdym razem, gdy na nią wchodzi. I sprawia, że nie chcemy, aby z niej schodziła.

Historia się powtarza
Spektakl kończy dialog komputerowych głosów, a wyświetlane na ekranie twarze zmieniają się, przedstawiając współczesnych władców i arystokrację: Jeffa Bezosa, Marka Zuckerberga czy Billa Gatesa. To najlepsze podsumowanie i potwierdzenie niesamowitej aktualności „Szewców".

Zadziwiające i godne pochwały jest to, w jaki sposób twórcy odnieśli uniwersalne manifesty sprzed stu lat do dzisiejszej rzeczywistości i połączyli je ze współczesnymi nastrojami obecnymi nie tylko w polskim społeczeństwie. Proletariusze, homoseksualiści, feministki i inni „niedopasowani" wszystkich krajów – łączcie się!

Paulina Cirocka
Dziennik Teatralny Trójmiasto
8 stycznia 2021
Portrety
Paweł Świątek

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia