Wrześniowe premiery

Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku

W Nowym Teatrze im. Witkacego w Słupsku trwają próby do wrześniowych premier spektakli "W małym dworku" Stanisława Ignacego Witkiewicza w reż. Linasa Zaikauskasa oraz "Boeing, boeing" Marca Camolettiego w reż. Marcela Wiercichowskiego.

"W małym dworku" jest parodią dramatu Rittnera W małym domku, dość popularnego w teatralnym repertuarze owych czasów. Witkacy przejął Rittnerowską fabułę i umieścił ją w innym teatralnym świecie - zupełnie nie zważając na reguły realizmu, prawdopodobieństwo, niemożliwości, spójność akcji.

Prawdopodobnie stworzył ten dramat po to, by wykazać wyż­szość swojej koncepcji Czystej Formy nad starym dramatem realistycznym. Nowatorstwem sceny Witkacego jest fantastyka i groteska - a wszystko to nie tylko po to, by zaszokować odbiorców, a skompromitować Rittnera (choć po to też), ale by pokazać światu, o ile bogatszy i dający nieporównywalnie większe możliwości jest teatr nowoczesny.

Dlatego zupełnie normalną rzeczą jest obecność widma Anastazji Nibek wśród żywych członków rodziny. Widma na scenie teatru nie są zresztą niczym nowym dla widzów dramatów Mickiewicza czy Wyspiańskiego, ale tamte zjawy były faktycznie zjawami, a Anastazja popija wiśniówkę i zachowuje się, jakby żyła - tyle tylko, że wie, kto ją zabił, a kto naprawdę był jej kochankiem, i umie przejść przez ścianę.

W tym dworku zaistniały bowiem fakty smakowite dla realistycznego dramatu - zdrada, zabójstwo, samobójstwo. Rittner uczynił z nich sztukę realistyczną, Witkacy wszystko podał w wątpliwość. Po co było zabijać Anastazję - skoro i tak umierała na raka wątroby? Trudno mówić o zdradzie i kochanku, i miłości pozamałżeńskiej, skoro sama Anastazja nie była pewna co do kochanków - romans z poetą odbył się, gdy była zamroczona opium Na koniec wszyscy umrą: dziewczynki wypiją trującą herbatkę, a Nibek strzeli sobie w łeb. Same trupy w finale - zupełnie jak w dramatach Szekspira, tu jednak bez wysokiego tragizmu. Gdy kuzyn krzyczy przejęty: "Dla Boga! On się zastrzelił!", Aneta odpowiada mu spokojnie: "I co z tego? Tym lepiej dla niego i dla nas". Zresztą rodzinka widm na koniec powstaje i udaje się gdzieś poza scenę...

Premiera: 2014-09-18

"Boeing, boeing" to jedna z najzabawniejszych teatralnych komedii ostatniego półwiecza w nowym przekładzie i adaptacji niezrównanego Bartosza Wierzbięty, który kongenialnie spolszczył "Shreka"!

Maks nie ma żadnych problemów z życiem uczuciowym, dopóki grafik lotów jego trzech nie wiedzących o sobie nawzajem narzeczonych-stewardess pewnego dnia się nie pokryje... Miłosny czworokąt uzupełniają przyjaciel głównego bohatera i rezolutna rosyjska gosposia, tym bardziej komplikujący akcję, im bardziej starają się ją rozplątać.

Dodatkowym smaczkiem inscenizacyjnym jest podwójna obsada spektaklu, kusząca do ponownej wizyty w teatrze i dająca widzowi niepowtarzalną okazję do własnych porównań. Sztuka wpisana do księgi Guinessa za rekordową ilość wystawień i wyróżniona prestiżową Tony Award, bawi nieustannie publiczność pod każdą szerokością geograficzną.

Marc Camoletti, autor teatralnego światowego przeboju komediowego, jakim od 50 lat jest "Boeing, boeing", urodził się we włoskiej rodzinie (ale już jako francuski obywatel) w Genewie w 1923, a zmarł w Deauville po osiemdziesięciu bogatych w przeżycia latach.

Karierę rozpoczął jako artysta malarz, ale wkrótce pokochał teatr. Jako dramaturg debiutował w 1958 trzema granymi równocześnie w Paryżu sztukami, z których "La Bonne Anna" miała 1300 wystawień. Cztery lata później napisał swój najbardziej znany przebój komediowy "Boeing, boeing", co zapewniło mu pozycję wziętego autora. w adaptacji Beverly Cross spektakl był grany w Londynie w Apollo Theatre, a następnie w Duchess, ponad 2000 razy w ciągu siedmiu lat. Podobnym wzięciem cieszyła się także komedia "Don't Dress for Dinner".

Sukces adaptacji scenicznych spowodował zainteresowanie filmowców; w 1965 John Rich przeniósł na ekran "Boeing boeing" w doborowej obsadzie jednych z najpopularniejszych wówczas aktorów komediowych Jerry'ego Lewisa i Tony'ego Curtisa. Ekranizację tę Quentin Tarantino wybrał do autorskiego First Quentin Tarantino Film Fest w Austin w Texasie w 1996. Sztuka doczekała się także dwóch adaptacji bollywoodzkich.

Camoletti był członkiem Société Nationale des Beaux Arts i kawalerem Legii Honorowej. Jego sztuki, przetłumaczone na kilkadziesiąt języków i grane w pięćdziesięciu pięciu krajach, wciąż należą do żelaznego komediowego repertuaru. Łączna widownia przedstawień 18 tytułów w samym tylko Paryżu wynosi ponad 20 000 osób.

Bartosz Wierzbięta, autor przekładów i adaptacji zaliczany dzisiaj do czołówki tłumaczy filmów dubbingowanych, jest absolwentem Instytutu Neofilologii Angielskiej i Romańskiej Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. Pracę rozpoczął od tłumaczeń filmów dokumentalnych dla kanału Planete. Dogłębne wykształcenie i nieprzeciętna inteligencja, bez której nie może być poczucia humoru, sprawiają, że jest autorem znakomitych dialogów. Ma w dorobku takie przeboje kinowe, jak: "Uciekające kurczaki", "Nowe szaty króla", "Lilo i Stich", "Shrek", "Potwory i spółka", "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra", "Madagaskar", "Kung Fu Panda" i wiele innych. Przygodę z teatrem rozpoczął przekładem "Zaryzykuj wszystko" Georga Walkera (reż. Grzegorz Jarzyna). Potem były "Boeing, boeing" Camolettiego, "Kasta la Vista" Sebastiena Thiery'ego i musicale "Shrek", "Spamelot" oraz "I Love You". Jest także autorem przekładu libretta opery komicznej Leonarda Bernsteina "Kandyd" wg tekstu Voltaire'a.

Premiera: 2014-09-27

(-)
Materiał Teatru
4 września 2014

Książka tygodnia

Teatr plastycznej metafory. Scenografie Jadwigi Mydlarskiej-Kowal
Muzeum Śląskie
Redakcja: Sylwia Ryś, Elżbieta Spadzińska-Żak

Trailer tygodnia