Współcześni kochankowie

"Zszywanie" - reż: M. Bogajewska - Teatr im. Jaracza w Łodzi

Pusta, szara przestrzeń sceny wypełniona jest jedynie dwoma krzesłami i niezbędnymi rekwizytami schowanymi w skrzynkach. Scenografia Macieja Chojnackeigo spełnia swoją rolę kierując percepcję widza na aktorów i słowa, nie odciągając niepotrzebnie naszego wzroku i uwagi. Jest to największą zaletą łódzkiej inscenizacji "Zszywania".

Dzięki tak wykorzystanej scenie i doskonałej grze aktorskiej oglądając historię Stu (Kamil Maćkowiak) i Abby (Katarzyna Cynke) skupiamy się na emocjach i tym, co w teatrze najwspanialsze - na swoich reakcjach, na obserwowaniu własnego zachowania. 

Małgorzata Bogajewska inscenizując sztukę Anthony’ego Neilsona podniosłą sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Musiała zmierzyć się ze skandalem, jaki dotknął pięć lata temu warszawską inscenizacje Augustynowicz, sprawić, by tak obrazoburczy tekst był „zjadliwy” dla widzów, a do tego nie popaść w banał i nie pokazać na scenie jedynie obrzucającej się przysłowiowym mięsem dwójki młodych ludzi. Sprawnie ominęła jednak wszystkie problemy, odrzucając kontrowersyjne wypowiedzi i angażując znakomitych aktorów. Bo właśnie w nich tkwi największa siła. Katarzyna Cynke i Kamil Maćkowiak doskonale partnerują sobie w spektaklu, dopełniając nawzajem swoje postaci. 

W „Zszywaniu” zarysowuje się obraz współczesnych kochanków, którzy charakteryzują się pełną bezwstydnością i bezpruderyjnością. W bliskich kontaktach są bezwzględni i potrafią doprowadzić do granicznych sytuacji, kiedy płacą sobie gotówką za seks czy spełniają inne perwersyjne zachcianki partnera. Jesteśmy zasypywani nielogicznymi scenami, na które dość trudno nam patrzeć - czasem niestety ze względy na to jak są skonstruowane, bo zamiast poruszać bawią w nieodpowiednim momencie. Jest kilka niedociągnięć, słabych punktów, które wyprowadzają nas ze skrzętnie skonstruowanego i hermetycznego świata postaci, jednak jako całość spektakl pozostawia pozytywne wrażenie. 

„Zszywanie” jest studium współczesnych związków młodych ludzi, którzy zbyt pochopnie decydują się być ze sobą i w pewnym momencie odkrywają, że mają zupełnie inne priorytety, kompletnie sobie nie ufają i trudno jest im wyznaczyć wspólną przyszłość, która jest dla nich wielką niewiadomą. Niespodziewana ciąża zmusza do rozmowy, której w związku dwojga tak bardzo brakuje. Młodzi ludzie nie potrafią się porozumieć bez kłótni i wulgaryzmów. Wniosek jest przerażający, bo nie możemy nic zrobić, bezsilnie przyglądamy się kolejnym scenom. Widzimy, jak kochająca para niszczy siebie od środka. 

Małgorzata Bogajewska zaprezentowała skromną inscenizację sztuki Neilsona nie narzucając widzom swojej interpretacji. Spektakl ma tyle odczytań jak liczna jest publiczność. W prywatnej analizie pomoże nam na pewno fantastyczne opracowanie muzyczne Rafała Kowalczyka.

Agata Siuta
Dziennik Teatralny Łódź
17 czerwca 2009

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...