Z dala od kabaretu

"Król Lear" - reż: Cezarijus Graužinis - Wrocławski Teatr Współczesny

Przez hiperbolę do wyłuskania kwintesencji Szekspirowskiej myśli - w ten sposób można podsumować spektakl Król Lear wyreżyserowany dla Wrocławskiego Teatru Współczesnego przez Cezarijusa Graužinisa. Twórcy obnażyli to, co najboleśniejsze w tekście, dowodząc tym samym, że teatr nadal może dotykać sedna ludzkich spraw

Dążąc do przerysowania wydarzeń i postaci, artyści sięgnęli po, organizującą całość przedstawienia, konwencję groteski. Zabieg ten jest najbardziej widoczny w grze aktorskiej, oscylującej między przejaskrawionym komizmem a skrajną infantylnością. Wydawać by się mogło, że spektakl niebezpiecznie zbliża się do niewysublimowanego kabaretu. Na szczęście można uspokoić się myślą: „przecież to Szekspir” i szukać drugiej („głębszej”) strony zastosowanych chwytów.

Niewybredny humor i dosadność gestów mają bowiem za zadnie podkreślić brutalność i, nie ukrywajmy, przaśność ukazanego świata. Przaśność dotyczy przede wszystkim prymitywnych postaw moralnych prezentowanych przez postacie oraz wyznawanego przez nie systemu wartości. Paradoksalnie, ów brak subtelności łagodzi drastyczność wydarzeń, pozbawionych aury mrocznej wzniosłości. Co więcej, nawarstwienie groteskowych zabiegów niweluje patos pełnych napięcia tyrad i dialogów. Twórcy zachowali powagę jedynie w kilku zwięźle przedstawionych scenach, które wydobywają to, co w tekście, ich zdaniem, najistotniejsze.

Celowi temu podporządkowane zostały także inne środki zastosowane w przedstawieniu. Jeśli chodzi o grę aktorską, to na szczególną uwagę zasługują: Maria Czywkin (w precyzyjnie opracowanej roli Błazna), Szymon Czacki (jako tragikomiczny Gloucester) i Krzysztof Boczkowski (Edmund), doskonale łączący groteskę z przerażającym szaleństwem. Surowa estetyka strojów wpasowuje się w przemyślaną i funkcjonalną scenografię, a muzyka Martynasa Bialobžeskisa sugestywnie buduje nastrój kolejnych scen.

Graužinis jest zatem w Królu Learze zarówno odkrywczy i odważny, jak i wierny teatralnej tradycji. Reżyser zajrzał pod podszewkę tekstu Szekspira nie po to, by zdekonstruować jego treść, ale po to, by odkryć w nim wciąż prawdziwe i bolesne drobiny sensu. Na pozór niesmacznie komiczny, w głębi – przejmująco prosty i mądry, wrocławski spektakl stanowi wyzwanie dla widza, skonfrontowanego z tym, co zwykle maskowane jest śmiechem i wstydliwością. Oczyszczająca funkcja teatru, zdaniem Graužinisa, wciąż ma rację bytu. Tej racji artyści przekonująco dowodzą.

Katarzyna Lisowska
Dziennik Teatralny Wrocław
26 lipca 2012

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...