Z lekkością malowane

"Geniusz Baroku" - aut. Szymon Czechowicz (1689 - 1775) - Muzeum Narodowe w Krakowie - foto: Tomasz Markowski - mater. prasowe MN

Epoka baroku narodziła się w Wiecznym Mieście - Rzymie. Artyści z całej Europy przybywali tu, aby w słynnej Akademiii Świętego Łukasza rozwijać swój talent. Do Włoch przybył również Szymon Czechowicz. Po dwudziestu latach spędzonych w Italii wrócił do Polski.

Był jedynym malarzem w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, który potrafił przedstawiać w tak wyjątkowy sposób możnowładców i świętych. Namalowane z lekkością, dopracowane wszystkie elementy bardzo rozbudowanych kompozycji, począwszy od delikatnego światłocienia twarzy o klasycznych rysach po miękkość włosów, ułożenie draperii i koronki, w tym biżuteria - namalowane z taką precyzją, którą rzadko widuje się we współczesnych dziełach sztuki.

Niebo na obrazach jest ujęte w różny sposób: raz jest przejrzyste, raz w chmurach. W przeróżnych odcieniach różu, błękitu i złota. Postacie świętych i świeckich zachwycają. Soczyste, ale zrównoważone barwy, narracja i dynamika nie tylko scen męczeństwa, mimika bohaterów wprowadzają obserwatora w ich świat - ich historię.

Trudno mi wybrać obraz, który najbardziej przykuwa uwagę. Każdy z nich jest wyjątkowy. Jeśli chodzi o mój subiektywny punkt widzenia - postać Świętego Józefa z Dzieciątkiem Jezus została tak prezyzyjnie i subtelnie przedstawiona, że widać radość i troskę opiekuna, który na wejściu wita zwiedzających. Długo przyglądałam się temu dziełu.

Postacie Świętego Józefa i Dzieciątka Jezus oraz małego anioła po lewej stronie tworzą kompozycję piramidalną. Boży posłaniec patrzy na patrona pracujących i Chrystusa, kontemplując ich ze złożonymi do modlitwy dłońmi. W odróznieniu od ciała Zbawiciela jest opalony. Jezus o jasnej karnacji i kręconych blond włosach z delikatnym rumieńcem spogląda wraz ze Świętym Opiekunem na wprost, w kierunku widza. Niedorosły Zbawiciel stoi na stole, podtrzymywany przez cieślę. Dzierży w prawej dłoni symbol czystości - gałązkę z kwiatami lilii, która jest atrybutem Świętego Józefa. Za Jezusem jest otwarta księga. To zapewne Biblia.

Dalej widzimy po lewej stronie ciemną kotarę, która odsłania złoty zachmurzony zachód słońca, a wśród tych obłoków fragmenty nieznanej budowli.

Święty Józef odziany jest w błękitną szatę i złoto-żółty płaszcz, którym osłania bok małego Jezusa, opasanego białym materiałem.

Przybrany ojciec i Syn Boży patrzą przed siebie z głębokim spojrzeniem, a dłoń z lilią jest uniesiona w geście pozdrowienia. To dzieło bardzo mnie porusza.

Żałuję, że na studiach artystycznych mało mówi się o Szymonie Czechowiczu. Barok jest omawiany głównie na podstawie prac Petera Paula Rubensa, a o polaku wspomina się mimochodem. Mam nadzieję, że ta wystawa uzmysłowi rodakom, że i my mamy mistrza malarstwa i rysunku ( przepiękne szkice rysowane nie tylko ołówkiem można zobaczyć w Muzeum Narodowym w Krakowie) z czasów baroku. Są wśród nich studia stóp w przeróżnych rodzajach sandałów, postacie Świętych jak na przykład Święta Anna Samotrzecia ucząca małą Maryję, studium układu mięśniowego mężczyzny. Zachwyca tu lekkość i dokładność kreski i plam, które powstały z tych linii.

Uważam, że warto wybrać się do muzeum, aby zobaczyć tę wyjatkową kolekcję prac tak wybitnego artysty jakim był i będzie Szymon Czechowicz.

Aleksandra Kaleta
Dziennik Teatralny Kraków
9 marca 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...