Z miłości do sceny

Nowy teatr na Młynowej - Teatr TrzyRzecze w Białymstoku

Stary drewniany dom przy ul. Młynowej w Białymstoku zamienia się w miejsce, gdzie zadomowi się kultura: powstaje Teatr TrzyRzecze. Grupa 16 znajomych postanowiła stworzyć wspólnie coś wyjątkowego. To, co ich łączy, to zamiłowanie do teatru

Będą tu prezentowane ambitne spektakle lokalnych twórców, ale także projekty z Polski. Przedstawienie inaugurujące działalność nowej sceny już w niedzielę.

Zależy nam na promowaniu teatru, ale w naszej działalności nawiązujemy także do tradycji wielokulturowego Podlasia - mówi Rafał Gaweł, prezes Stowarzyszenia Dom na Młynowej Teatr TrzyRzecze. - Naszą inspiracją była nazwa podlaskiej wsi Trzyrzecze, w której swoje źródło biorą trzy rzeki.

Grupa 16 znajomych postanowiła stworzyć wspólnie coś wyjątkowego. To, co ich łączy, to zamiłowanie do teatru. Na siedzibę wybrali sobie drewniany dom przy ul. Młynowej 19.

- W tym miejscu przez wiele lat stykały się trzy kultury: polska, żydowska i białoruska - mówi Konrad Dulkowski, dyrektor artystyczny teatru. - Wydaje się nam, że to, co najlepsze w sztuce wynika z przenikania się i zacierana granic. Szukamy także talentów, by umożliwiać im wypłynięcie na szerokie wody.

Na początek na niewielkiej scenie będzie można zobaczyć głównie spektakle, które będą sprowadzane z całej Polski. We względu na małą scenę będą to przede wszystkim przedstawienia, które wymagają niewielkiej obsady.

- Chcemy żeby królowały tu monodramy, bo to najtrudniejsze formy sceniczne - mówi Rafał Gaweł. - Chcemy pokazać białostoczanom nowoczesny, postmodernistyczny teatr.

Już w najbliższą niedzielę obejrzymy monodram w wykonaniu gdańskiego aktora Grzegorza Sierzputowskiego "A teraz ja", na motywach prozy Witolda Gombrowicza.

Ale Teatr TrzyRzecze to nie tylko spektakle. Stowarzyszenie planuje także spotkania, wystawy, koncerty, a także warsztaty z osobami, które zagrożone są wykluczeniem ze społeczeństwa.

- Każda tego typu inicjatywa w Białymstoku jest trafiona i pożądana zarówno przez ludzi, którzy realizują projekty teatralne, jak i mieszkańców. Tym bardziej, że nie ma tu sceny impresaryjnej - uważa Dagmara Sowa z Grupy Coincidentia. - Myślę, że w takim miejscu mogą prezentować się nie tylko teatry działające w nurcie niezależnym.

- Chcemy, by ta scena żyła, by była współczesnym domem kultury - podkreśla Konrad Dulkowski. - Jesteśmy otwarci na różne formy sztuki, na każdego, kto ma potrzebę mówienia o ważnych rzeczach. Mamy ambicję wystawiać ciekawe projekty. Jedynym naszym kryterium jest ich dobra jakość.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
18 grudnia 2010

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia