Z poszanowaniem tradycji

"Jezioro łabędzie" - reż. / choreografia: Krzysztof Pastor - Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie

Rozmaitość koncepcji twórczych, eksperymentalnych pomysłów choreograficznych i inscenizacyjnych na wystawienie arcydzieła baletowego, jakim jest "Jezioro łabędzie" Piotra Czajkowskiego, zdaje się nie mieć granic. Jakość artystyczna i intelektualna tych przedstawień rozciąga się od dzieł interesujących i wspaniałych po tak bzdurne, jak m.in. wystawienie "Jeziora łabędziego" bez scen z łabędziami.

Czy też inscenizacje typowo genderowe, gdzie postaci są tak zunifikowane, że nie ma rozróżnienia na płeć męską i żeńską, wszyscy wykonawcy wyglądają jednakowo: łyse głowy i obcisły trykot. Albo jeszcze "oryginalniej", kiedy w balecie nie występują kobiety, a wszystkie partie tańczone są przez mężczyzn.

Ciekawe, jak to odbiera publiczność oczekująca na słynne tzw. białe sceny z tańczącymi łabędziami (m.in. walc łabędzi), czyli baletnicami w krótkich białych spódniczkach itd., itd. Twórcy tych przedstawień niby w poszukiwaniu nowego języka baletu najczęściej ścigają się na tzw. pomysłowość koncepcji, mało dbając o prawidłowy przekaz intencji autora dzieła Piotra Czajkowskiego.

Kanoniczna wersja choreograficzna pochodzi z 1895 r. Jej autorami są Marius Petipa i Lew Iwanow. Od tamtego czasu, mimo iż w historii wystawień baletu wśród autorów choreografii są także nazwiska wybitnych artystów, to jednak tamta petersburska klasyczna wersja Petipy i Iwanowa pozostaje nadal wzorcowa i dla wielu twórców stanowi punkt odniesienia.

Obecne wystawienie tego typowo romantycznego, najsłynniejszego baletu świata w nowej choreografii Krzysztofa Pastora i z nowym librettem autorstwa Pawła Chynowskiego na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w wykonaniu Polskiego Baletu Narodowego jest przedsięwzięciem ze wszech miar udanym. Paweł Chynowski, twórca posiadający doskonałe rozeznanie w sztuce baletu, czemu już wielokrotnie dał wyraz w swojej twórczości, zmienił fabułę dzieła i czas akcji, tworząc postaci historyczne i odniesienia do sytuacji autentycznych. Treść libretta dotyczy pewnego epizodu historycznego z udziałem polskiej baletnicy Matyldy Krzesińskiej.

W miejsce typowo baśniowej średniowiecznej opowieści o nieszczęśliwej miłości niemieckiego księcia Zygfryda i pięknej księżniczki Odetty zaklętej w łabędzia przez złego czarownika Rotbarta mamy realia XIX wieku i postaci historyczne. Zygfryda zastąpił carewicz Niki, czyli Mikołaj II Romanow (w tej roli Dawid Trzensimiech), syn cara Aleksandra III, ostatni car Rosji, krótko panujący, bo cała rodzina, jak wiadomo, została zamordowana przez bolszewików w 1918 r. Baśniowa Odetta tu jest historyczną postacią, heską księżniczką Alix, żoną Mikołaja II, a w scenach snu carewicza Odettą-łabędziem (obie partie tańczy Melissa Hamilton). Klasyczną Odylię zastąpiła tu balerina Matylda Krzesińska (tę partię tańczy Mai Kageyama), polska tancerka zakochana w carewiczu, który przez pewien czas z wzajemnością był zaangażowany uczuciowo, będąc w tym czasie kawalerem. I to są główni bohaterowie najnowszej wersji "Jeziora łabędziego". Przeniesienie akcji baletu w realia dziewiętnastowiecznego dworu carskiego i uczynienie bohaterami postaci historycznych pociągnęło za sobą pewne zmiany w stosunku do tradycji baletowej niosącej określone sytuacje sceniczne. Nowy wątek anegdotyczny wymagał pewnej redukcji klimatu baśniowości na rzecz planu realistycznego. Niemniej pełna poetycznej baśniowości aura została w części zachowana i wyeksponowana dzięki temu, że Krzysztof Pastor w swojej całkowicie nowej, interesującej autorskiej wersji choreograficznej nie odciął się jednak od tradycji i zachował najcenniejsze fragmenty petersburskiej wersji Petipy i Iwanowa. Chodzi o tzw. białe sceny z łabędziami nasycone subtelnym liryzmem, poetycką fantastyką, a także poezją gestu, ruchu, zwłaszcza w partiach popisowych pas de deux, a także w pas de quatre czterech małych łabędzi czy w walcu łabędzi.

Cały spektakl, mimo iż jest przecież całkowicie nową wersją baletu tak pod względem fabularnym, jak i opracowania choreograficznego, wyraźnie pokazuje intencję Krzysztofa Pastora: poszanowanie tradycji i dbałość o każdy szczegół techniczno-warsztatowy. Świetny, artystyczny wymiar spektakl Krzysztofa Pastora zawdzięcza kilku elementom: interesującej i czytelnej koncepcji choreograficznej, znakomicie zestrojonej z przepiękną muzyką Czajkowskiego, nasyceniu obrazów poetyckością, dramaturgii dobrze napisanego libretta, no i oczywiście świetnemu wykonaniu zarówno solistycznemu, jak i corps de ballet. Całości dopełnia i klimatu dodaje scenografia i kostiumy utrzymane w stylu epoki.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
12 czerwca 2017
Portrety
Krzysztof Pastor

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia