Z uwagi na rangę teatru

rozmowa z Tadeuszem Bradeckim

Od początku roku nie zdarzyło nam się jeszcze - i odpukać - żadne większe pośliźnięcie, żadna repertuarowa wpadka, żadne wydarzenie, za które mielibyśmy się wstydzić: nieudana premiera lub taka, która nie doszłaby do skutku. To jest dowód, że obecny zespół artystyczny utrzymuje równy i bardzo przyzwoity poziom aktorski

Rozmowa z Tadeuszem Bradeckim, dyrektorem artystycznym Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach.

Marta Odziomek: Zacznijmy od podsumowania roku 2010 – co się udało a co się nie powiodło jeśli chodzi o zamierzenia Teatru Śląskiego?

Tadeusz Bradecki: Przede wszystkim należy zaznaczyć, że ilość widzów i sympatyków Teatru Śląskiego znowu wzrosła. Ta rosnąca tendencja utrzymuje się od kilku miesięcy cały czas i bardzo nas to cieszy! 
W tym roku zdarzyła się również rzecz wyjątkowa jak na Teatr Śląski. Od wielu lat takie wydarzenie nie miało miejsca – mianowicie wyprodukowaliśmy pod patronatem Unii Teatrów Europy „Iwonę, księżniczkę Burgunda”, przedstawienie, z którego jesteśmy bardzo dumni w reżyserii Attili Keresztesa, Węgra rumuńskiego pochodzenia. Spektakl od czasu premiery, czyli od lutego 2010 roku jest grany przy niesłabnącej frekwencji. Ponadto często był wystawiany podczas festiwali teatralnych w kraju i za granicą zdobywając wiele nagród m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Gombrowiczowskim w Radomiu. Ostatnio „Iwona…” została bardzo entuzjastycznie przyjęta na festiwalu w Cluj w Rumunii i w węgierskim Teatrze Narodowym w Budapeszcie. To pięciodniowe tournee, które Teatr Śląski odbył w połowie grudnia było bardzo męczące, ale i bardzo satysfakcjonujące. Podbudowało to aktorów – skoro tak dobrze doceniono ich i przyjęto w tak egzotycznych miejscach, znaczy, że stanowią zespół na dobrym poziomie! Mamy zamiar w nowym roku a może i dłużej promować „Iwonę…” w kraju i w Europie w podobny sposób – na spektaklach gościnnych i festiwalach.   
Co jeszcze dobrego się wydarzyło? Od początku roku nie zdarzyło nam się jeszcze – i odpukać – żadne większe pośliźnięcie, żadna repertuarowa wpadka, żadne wydarzenie, za które mielibyśmy się wstydzić: nieudana premiera lub taka, która nie doszłaby do skutku.  To jest dowód, że obecny zespół artystyczny utrzymuje równy i bardzo przyzwoity poziom aktorski.

Są już jakieś plany wyjazdowe spektakli Teatru Śląskiego?

To wszystko będzie zależało od środków, jakie dostaniemy na to przedsięwzięcie. Planujemy wyjazdy z naszymi spektaklami m.in. do Warszawy, Krakowa, Tarnowa, Radomia i Częstochowy.

Czy Teatr Śląski pomaga Katowicom w staraniach o ESK 2016?

Tak, Teatr Śląski uruchomił projekt pod nazwą Europejska Witryna Teatralna, w ramach którego zaprasza najlepsze teatry zza granicy. Projekt ten wpisuje się w starania miasta  Katowice o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Mamy deklarację Biura Festiwalowego ESK 2016, że dostaniemy środki finansowe na zaproszenie dwóch, a może nawet czterech zagranicznych teatrów. Na wiosnę chcemy zaprosić w maju spektakl „Gottland” Teatru Śląsko-Morawskiego w Ostrawie w Czechach oraz „Kupca weneckiego” z Jugoslovensko Dramsko Pozoriste z Belgradu z Serbii. Jesienią w ramach EWT pokazalibyśmy jeden ze spektakli teatru węgierskiego oraz wybrany spektakl z repertuaru francuskiego Theatre Amandiers-Nanterre z Paryżu. Ten teatr z kolei zaprosił „Iwonę…” na maj 2012 roku w ramach rewizyty.  

A jakie premiery czekają na nas w Teatrze Śląskim?

Już 5 lutego pierwsza premiera w 2011 roku – będą to „Dziady” Adama Mickiewicza w reżyserii Krzysztofa Babickiego. Miesiąc później, w marcu, Grzegorz Kempinsky wyreżyseruje „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta. W maju zobaczmy spektakl „Solaris” według powieści Stanisława Lema, w reżyserii Jarosława Tumidajskiego. Sezon zakończymy spektaklem rodzinnym – będą to „Podróże Sindbada Żeglarza” w reżyserii Jarosława Kiliana na podstawie baśni Bolesława Leśmiana. Jeśli chodzi o jesienne premiery – tytuły ogłoszę dopiero na początku następnego sezonu, czyli w sposób, w jaki czynię to co roku.

Czy inne spektakle Teatru Śląskiego będą promowanie w kraju lub za granicą?

Dostaliśmy dotację z Ministerstwa Kultury na wyjazd spektaklu „Solaris”, którego premiera będzie w maju w ramach programu Prezydencja Polski, którego jednym z celów jest promocja twórczości Stanisława Lema za granicą. Chcemy zatem jesienią 2011 roku pokazać ten spektakl w Paryżu oraz w Madrycie. 
Jesienią tego roku planowaliśmy również wyjazd spektaklu „Badenheim 1939” w reżyserii Piotra Szarszy do Wiednia, ale nie wiadomo czy to przedsięwzięcie dojdzie do skutku, gdyż rozmowy z Krakauer Kultur Geselschaft, czyli współorganizatorem wyjazdu, wciąż trwają.  

Jakie inne inicjatywy, poza premierami, Europejską Witryną Teatralną oraz wyjazdami własnych spektakli Teatr Śląski planuje w roku 2011?

Oczywiście już wkrótce czekają nas kolejne Festiwale, których Teatr Śląski jest organizatorem: bardzo popularny wśród publiczności śląskiej czwarty już Katowicki Karnawał Komedii na koniec stycznia oraz prestiżowy Ogólnopolski Festiwal sztuki Reżyserskiej „Interpretacje”, który odbędzie się w kwietniu. I tutaj dobra wiadomość, nasz spektakl – wspomniana już „Iwona,  księżniczka Burgunda” znalazła się w konkursie – reżyser Attila Keresztes będzie walczył z pięcioma innymi nominowanymi reżyserami o Laur Konrada. Proszę zauważyć, że po raz pierwszy na tym Festiwalu w konkursie weźmie udział spektakl reżyserowany przez obcokrajowca, czyli tym samym „Iwona…” umiędzynarodowiła „Interpretacje”. Przypomnę, że Teatr Śląski, jako współorganizator Festiwalu wprowadził wyróżnienie – „Zaproszenie od Stanisława”, które w tym roku z pewnością przyznamy reżyserowi spełniającemu nasze oczekiwania.
Oprócz Festiwali Teatr jak zwykle będzie prowadził szereg inicjatyw: na wiosnę odbędą się Dni Teatru Śląskiego, czyli przegląd premierowych spektakli naszego teatru, cyklicznie odbywają się wystawy plastyczne oraz działania edukacyjne skierowanie do młodzieży („Dzieci z Teatralnej”, „Lekcja w Teatrze” itp.). Atrakcji artystycznych oraz edukacyjnych z pewnością nie zabraknie.  

Prywatnie jakie ma Pan plany reżyserskie?

Obecnie przygotowuję premierę spektaklu w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Poza tym  na wiosnę będę reżyserował spektakl w Kanadzie. Niedawno zmarła bowiem Gina Wilkinson, reżyserka Shaw Festiwal, wielkiego kanadyjskiego teatru, z którym współpracuję od dawna. Dyrekcja teatru zwróciła się do mnie, abym ukończył za nią „Kandyda” George’a Bernarda Shawa, nad którym pracowała. Z uwagi na rangę tego teatru jest to coś w rodzaju zaszczytnego wyróżnienia. 

Czy jest coś co chciałby Pan zmienić?

Szkoda, że na premiery, Dni Teatru Śląskiego oraz inne inicjatywy żadna krytyka, oprócz lokalnej, do nas nie przyjeżdża mimo usilnych naszych starań. Chciałbym, aby to się zmieniło. 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny Katowice
19 stycznia 2011
Portrety
Tadeusz Bradecki

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...