Zabawna i kryminalna

"Piosenka jest dobra na wszystko, czyli ... " - 27. Festiwal Szkół Teatralnych w Łodzi

Minął kolejny dzień festiwalowych zmagań. Dostarczył wiele wzruszeń i ukazał magię teatru, a to między innymi za sprawą adeptów Akademii Teatralnej z Warszawy. Ich "Piosenka jest dobra na wszystko, czyli nieobecni mają rację" okazała się przebojem wartym owacji na stojąco.

Na warsztat wzięte zostały utwory z Kabaretu Starszych Panów Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Posłużyły one za tło do opowiedzenia bardzo zabawnej kryminalnej historii, w której studenci pokazali nie tylko wielkie zdolności aktorskie, ale również wokalne.

Kuszelas (Grzegorz Kwiecień) znajduje scenariusz sztuki „Jedzcie stokrotki”, pragnie wystawić ją na scenie. Potrzebuje tylko sprawnych wokalnie aktorów, którzy zagrają w dziele jego życia. Kiedy role zostają rozdane i należy tylko zająć się próbami, okazuje się, że wszyscy pod ich przykrywką realizują swoje tajne plany. Za sprawą wyśpiewywanych przebojów prowadzi to do wielu zabawnych i ciekawych wydarzeń, którym przygląda się bardzo melancholijny Duch (Marcin Mroziński). W najmniej oczekiwanych momentach wyskakuje na scenę i zamiast wywoływać - jak to na ducha przystało - lęk, wzrusza.

Historia bardzo banalna, ale dająca duże pole do popisu młodym aktorom. Zmierzenie się bowiem ze sztuką śpiewaną, do tego wykorzystującą utwory znane i kochane, wcale nie jest łatwe. Na szczęście studentom udało się doskonale wejść w klimat Kabaretu Starszych Panów, a przy tym nie zapomnieć, że nie tylko o śpiew chodzi, ale o aktorstwo, a to okazało się naprawdę na wysokim poziomie. Studenci zarysowali bardzo wyraźnie swoje komiczne postaci, a przy tym nie przesadzili z charakterystycznym, surrealistycznym humorem.

W dopełnieniu całości pomogła dobrze zgrywająca się z historią scenografia. Na scenie znajdował się tylko stolik, szafa i wielki kontrabas, na którym imitowali grę aktorzy śpiewając swoje przeboje. Świetnym rozwiązaniem okazało się umieszczenie w przestrzeni gry wspomnianej szafy, przez którą bohaterowie wychodzili, udając się na próby, oraz zawieszenie namalowanego salonu, który nadawał wrażenie bogato zapełnionej przestrzeni.

Dyplomanci warszawskiej Akademii Teatralnej bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę innym szkołom biorącym udział w Festiwalu. Pokazali bardzo ciekawą sztukę, a przy tym świetnie zagraną i zaśpiewaną. Wprowadzili niezwykły klimat rodem z Kabaretu Wasowskiego i Przybory - wywoływali mnóstwo uśmiechów, spontanicznych reakcji publiczności i gromkich braw po każdym zaśpiewanym utworze, bo nie sposób było nie dawać dowodów uznania uczestnicząc w tak dobrze przygotowanym spektaklu. Czyżbyśmy mieli faworytów festiwalowego konkursu?

Kamila Golik
Dziennik Teatralny Łódź
21 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...