Zabytek we współczesnym kostiumie

"Król Pasterzy" - reż. Mateusz Tracz - Opera Krakowska w Krakowie

Premiera "Króla pasterzy" Oskara Kolberga miała miejsce 3 czerwca 2014 roku w Operze Krakowskiej. Było to ostatni punkt uroczystości związanych z obchodami Dnia Kolberga w Krakowie, bowiem tego dnia przypadała 124 rocznica śmierci Twórcy, pochowanego na Cmentarzu Rakowickim. Było to także jedno z licznych wydarzeń, jakie odbywają się w całej Polsce w związku z uchwalonym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Oskara Kolberga, w 200 rocznicę urodzin tego wybitnego folklorysty i etnografa, a także kompozytora.

Mimo że zapowiadano tylko wystawienie dzieła Kolberga, licznie zgromadzeni widzowie mieli okazję wysłuchać także rozpoczynającego wieczór koncertu Zespołu muzyki dawnej i tradycyjnej Vox Angeli. Śpiewacy, grający również na instrumentach ludowych [lira korbowa, bębenek i skrzypce], wykonali szereg pieśni zapisanych przez Oskara Kolberga. Przypomnieli i te rozpoznawalne przez większość słuchaczy, jak "Oj chmielu, chmielu" czy "Jasio konie poił, Kasia wodę brała", jak i te mniej znane. Ów piękny ukłon w stronę bohatera wieczoru przygotował publiczność na spotkanie z "Królem pasterzy".

W materiałach zapowiadających spektakl można było przeczytać, że "Czeka nas taniec, humor i śpiew... podane jednak w zupełnie zaskakujący sposób, przeniesione do naszego świata XXI wieku". I rzeczywiście – po podniesieniu kurtyny ujrzeliśmy ustawione na kilku poziomach stoliki biurowe z komputerami, a może laptopami. Prawą stronę sceny zajmowała imitacja łąki, czy też zielonego pastwiska – jedyne nawiązanie do oryginalnej fabuły, której akcja dzieje się w dzień Zielonych Świątek i opowiada o ludowym obyczaju związanym z rywalizacją - kto tego dnia pierwszy wygna zwierzęta na pastwisko, ten zdobędzie wieniec Króla lub Królowej Pasterzy.

Pomysł reżysera [Mateusz Tracz] lub inscenizatora [Romana Angel] wymagał od wykonawców połączenia dwóch światów – tradycyjnych zabaw, muzyki i pieśni, na których oparta jest treść tej "opery sielskiej w jednym akcie" [libretto Teofila Lenartowicza] oraz współcześnie zaaranżowanej przestrzeni scenicznej, wzmocnionej jeszcze równie współczesnymi, korporacyjno-urzędniczymi kostiumami bohaterów. W introdukcji oglądaliśmy tańczące na łące dzieci w stylizowanych na ludowe koszulach czy sukienkach, w późniejszych scenach rzeczywistość biurowa zdecydowanie wzięła górę. Aleksandra Buczek [Rózia] i Tomasz Maleszewski [Wojtek] wraz z zespołem OCTAVA ensemble+ [wykonującym także układy taneczne, m. in. weselnego poloneza] mieli za zadanie przekonać widzów, że nie słowa, jakie wyśpiewują, lecz pomysł inscenizacyjny jest najważniejszy. Podobnie w trudnej sytuacji znalazł się Jacek Jaskuła [Maciuś Ciemięga], który śpiewał prezentując jednocześnie całą serię ćwiczeń fizycznych, na szczęście nie uniemożliwiających mu wykonanie swojej arii. Publiczność doceniła to, nagradzając solistę największymi brawami podczas finałowych ukłonów. Orkiestra Projektowa, kierowana bardzo czujnie przez Zygmunta Magierę, chwilami zagłuszała niestety solistów, prawdopodobnie przygotowanych do śpiewania z mikroportami, które jednak nie działały podczas przedstawienia prawidłowo.

Rok Oskara Kolberga był znakomitym pretekstem do przypomnienia dzieła prawie zupełnie nieobecnego na scenach. To wielka wartość tego przedsięwzięcia. Doceniając wysiłek wszystkich wykonawców i osób zaangażowanych żałuję jednak, że realizatorzy nie zaryzykowali wystawienia "Króla pasterzy" w bardziej tradycyjnej formie. Podobno moda na folklor wraca, więc może warto było do niej nawiązać?

Anna Podsiadło
Dziennik Teatralny
11 czerwca 2014

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia