Zachować festiwal

19. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu

Gdy w ubiegłym roku na zakończenie XVIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu Bartłomiej Ostapczuk, dyrektor festiwalu, żegnając się z publicznością, powiedział: jak Opatrzność pozwoli i zdrowie dopisze, spotkamy się za rok. Bo niemal w ostatnim momencie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, po dramatycznym liście Bartłomieja Ostapczuka, a także listach od publiczności, sfinansowało wówczas festiwal.

Natomiast prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie była tym zainteresowana. Ratusz nie dał ani grosza. Tak zresztą jak w poprzednich latach. Wydawało mi się wówczas, że tak zawstydzająca dla władz stolicy sytuacja już się nie powtórzy. Ale się powtórzyła. Obecny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski najmarniejszego grosza nie dał na festiwal, choć organizatorem jest Warszawskie Centrum Pantomimy. Natomiast ochoczo finansuje teatry, spektakle propagujące nawet tak skrajne ideologie, jak LGBT, gender, spektakle, które dyskryminują i dyskredytują polską rodzinę tradycyjną, szydzą z krzyża Chrystusowego, Matki Bożej, przywiązania Polaków do patriotyzmu itp.

W ramach zrehabilitowania się i zadośćuczynienia prezydent Trzaskowski powinien już teraz uiścić środki finansowe na przyszłoroczną, jubileuszową edycję festiwalu, który każdego roku jest prawdziwym wydarzeniem artystycznym i przynosi chwałę miastu, stanowiąc szlachetny rodzaj odtrutki na zło i deprawację, zwłaszcza młodzieży, co obserwujemy na wielu scenach warszawskich, hojnie dotowanych przez ratusz.

Ponadto jest to chyba jedyny w Europie, a może i na świecie, festiwal pantomimy o charakterze międzynarodowym i o tak długiej ciągłości oraz takiej wartości, zarówno estetycznej, artystycznej, jak i etycznej. To festiwal realizujący triadę nieodłączną dla sztuki, jaką jest prawda, dobro, piękno. Tutaj postać człowieka jest podnoszona do godności osoby ludzkiej, a nie deprecjonowana, uprzedmiotawiana, poniżana i ograniczana wyłącznie do materii, fizjologii i seksu. Jak wygląda sytuacja na dziś? Gdyby nie dotacja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, tegoroczny festiwal nie odbyłby się. No i gdyby nie dołożone środki finansowe z własnej kieszeni dyrektora festiwalu Bartłomieja Ostapczuka! W tej sytuacji tegoroczny festiwal był o wiele skromniejszy aniżeli poprzednimi laty. Skromniejszy ilościowo, ale nie jakościowo.

Spośród różnorodnych stylistycznie spektakli dwa najlepsze, wprost genialne, to zaprezentowany na rozpoczęcie festiwalu polski spektakl "Once" w wykonaniu Warszawskiego Centrum Pantomimy oraz spektakl hiszpański "Solitudes". "Once" pokazał geniusz sztuki, jaką jest pantomima i jak bardzo ten gatunek teatru chłonny jest na łączenie z pokrewnymi gatunkami o różnych tradycjach teatralnych. Spektakl opowiada o miłości kobiety i mężczyzny, zabawnych przeszkodach, rozmaitych sytuacjach rodem z baśni. Ogromnie zabawny, łączy żart, smutek i melancholię. Doskonale zagrany przez cały zespół na czele z Bartłomiejem Ostapczukiem, który obecnie jest najwybitniejszym polskim mimem, aktywnym artystycznie, twórczo i pedagogicznie.

Spektakl "Once" przez wiele lat był w repertuarze teatru Derevo i jeździł po świecie, był także w Warszawie parę lat temu. Obecna, polska wersja "Once" to efekt współpracy Warszawskiego Centrum Pantomimy z rezydującym w Dreźnie rosyjsko-niemieckim teatrem Derevo. Znakomity mim Anton Adasinsky, szef Dereva, zrealizował ten spektakl z polskimi aktorami.

Piękno estetyczne i głębię myśli zaprezentował Kulunka Teatro z Hiszpanii. W spektaklu "Solitudes" (- na zdjęciu, reż. Iaki Rikarte). To wspaniały przykład doskonale zrealizowanej i opowiedzianej językiem czystej, klasycznej pantomimy opowieści o ludzkim losie, o samotności, miłości małżeńskiej, wspólnej starości, ogromnej tęsknocie męża po śmierci żony i nieumiejętności odnalezienia się w tej nowej dla niego, trudnej sytuacji. Niezwykle przejmująco i w pełni emocjonalnie opowiedziana historia. I to bez użycia słów, z zasłaniającymi twarz wielkimi maskami. Jedynie za pomocą gestów, ułożenia sylwetki, ruchu otrzymaliśmy rysunek charakterologiczny każdej postaci. Wybitne przedstawienie w wykonaniu trojga młodych aktorów, a tak doskonale interpretujących stan ducha starych ludzi.

Ten festiwal jest już chyba jedynym takim miejscem, gdzie piękno sztuki łączy się z promocją dobra i prawdą o człowieku. Triada. A dobór repertuarowy festiwalu jest odbiciem gustu artystycznego i postawy etycznej, i - jak sądzę - wyznawanego systemu wartości dyrektora festiwalu Bartłomieja Ostapczuka.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
25 czerwca 2019

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...