Zacznij od Sibeliusa

Koncert symfoniczny - 70-lecie urodzin i 50-lecie pracy artystycznej Marka Pijarowskiego

Perspektywa udziału w przyjęciu urodzinowym nie zawsze wzbudza nasz entuzjazm. Ale jeżeli solenizantem jest utytułowany dyrygent, wśród gości znajduje się cała orkiestra symfoniczna, zaś miejscem imprezy jest Filharmonia Narodowa – nie może być tak źle. Z taką właśnie myślą udaliśmy się 10 grudnia na koncert jubileuszowo-urodzinowy maestro Marka Pijarowskiego.

Pomimo, iż trzon koncertu stanowiły utwory należące do tradycji romantycznej, wieczór otworzyła kompozycja współczesna – Epitafium. Andrzej Panfunik In Memoriam Krystiana Kiełba. Dla melomanów zwabionych klasykami, była to wymuszona przystawka przed daniem głównym i serwując ją w tej niewdzięcznej roli, Filharmonia Narodowa wyświadczyła jej autorowi niedźwiedzią przysługę. Reakcje publiczności, które mieliśmy okazję zaobserwować nie pozostawiały złudzeń: dla wielu, koncert ten zaczął się dopiero po przebrnięciu przez ów wstęp.

Epitafium, jak nieproszony gość, który zjawia się w nieodpowiednią porę, gdy oczekujemy niecierpliwie na wizytę dawnych, serdecznych przyjaciół, miał znikome szanse na pozytywny odbiór, czy nawet choćby na trwałe zapisanie się w pamięci słuchaczy. My również nie zatrzymamy się przy nim dłużej, gdyż śpieszno nam opowiedzieć o barwnej postaci, która zawitała na scenie chwilę później. Hennig Kraggerud odwiedził Filharmonię Narodową w roli solisty koncertu skrzypcowego Jeana Sibeliusa, jednak jego dokonania i talenty na polu muzyki wykraczają dalece poza karierę instrumentalisty, czego dowody dał również tego wieczoru warszawskiej publiczności – ale o tym z chwilę.

Równie interesujący okazał się towarzyszący mu instrument, wykonany przez Giuseppe Guarneriego i datowany na rok 1744. Połączenie żywiołowej, ekspresyjnej gry solisty z niezwykle ciepłym brzmieniem tego znakomitego włoskiego instrumentu, wniosło do dzieła Sibeliusa rzadko spotykaną w nim, wylewną uczuciowość, przywodzącą na myśl raczej włoski repertuar skrzypcowy. Wielkim cliché, pojawiającym się ilekroć mowa jest o muzyce Sibeliusa (i które – a jakże! – znalazło się również w omówieniu programu koncertu, autorstwa Beaty Bolesławskiej-Lewandowskiej) jest przywoływanie wizji mroźnych krajobrazów Europy Północnej.

Tym razem jednak udało się nam spędzić wieczór w jej towarzystwie i nie nabawić się przy tym kataru – śnieżne równiny skąpane były w południowym słońcu znad Cremony.

Po koncercie, jako encore, znów zabrzmiała muzyka współczesna: Wariacje na skrzypce i wiolonczelę autorstwa nikogo innego, jak właśnie naszego solisty, który obok kariery wykonawcy, jest również aktywnym i uznanym kompozytorem. Tym razem jednak, muzyka nowa doskonale wpisała się w program i trudno nam sobie wyobrazić bardziej stosowne uzupełnienie tego występu – a to dlatego, że w muzyce Henninga Kraggeruda trudno nie dopatrzeć się wyraźnych wpływów nordyckiego romantyzmu. Snując domysły na temat autorstwa tej uroczej miniatury (kompozytor nie oznajmił publiczności, że zamierza uraczyć ją oryginalną kompozycją), wielu słuchaczom przyszły z pewnością na myśl nazwiska takie jak Grieg, Halvorsen, czy właśnie Sibelius.

Gdyśmy mieli pozwolić sobie na zastrzeżenia co do gry samej Orkiestry Filharmonii Narodowej tego wieczoru, dotyczyłyby one właśnie koncertu, partia orkiestry w którym należy do podstępnych. W części trzeciej, na przykład, we momencie przejęcia przez orkiestrę tutti głównego tematu finału, dynamika sekcji dętej zupełnie wymknęła się spod kontroli, zagłuszając wszystkie instrumenty, dla których miała stanowić w tym miejscu tło – efektem było zbyt toporne brzmienie tych ważnych z punktu widzenia konstrukcji formalnej taktów. Na szczęście nic podobnego nie powtórzyło się już po antrakcie, gdy zabrzmiał czwarta symfonia Roberta Schumanna, którego twórczość symfoniczna bywa często i niesłusznie marginalizowana.

Jedynym mankamentem drugiej części wieczoru był jej skromny czas trwania – około trzydziestu minut. A gdyby tak zabisować całą symfonię?

__

Koncert symfoniczny - 70-lecie urodzin i 50-lecie pracy artystycznej Marka Pijarowskiego
Wykonawcy:
dyrygent: Marek Pijarowski
skrzypce: Henning Kraggerud
Orkiestra Filharmonii Narodowej

Krzysztof Żelichowski
Dziennik Teatralny Warszawa
16 grudnia 2021
Portrety
Marek Pijarowski
Wątki
#MUZYKA

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia