Zaglądamy do torebki Modrzejewskiej

o albumie "Madjeska/Modrzejewska"

Rok 1865. Na scenę Teatru Krakowskiego wchodzi 25-letnia Helena Modrzejewska. Publiczność jest zachwycona jej urodą i sposobem gry. Tak pod Wawelem rodzi się gwiazda, która niebawem będzie uwodzić publiczność Europy i Ameryki.

Legenda Modrzejewskiej w Krakowie wciąż żyje. Dlatego w Starym Teatrze dziś o godz. 17 odbędzie się spotkanie z okazji jej 170. urodzin. Pomysłodawcą tego wieczoru jest prof. Emil Orzechowski, założyciel Fundacji dla Modrzejewskiej. W postać wielkiej aktorki wcielą się m.in.: Anna Polony i Beata Malczewska. Będzie krojenie urodzinowego tortu i prezentacja nowych publikacji poświęconych gwieździe. Uwagę zwraca zwłaszcza wydany przez Stary album pt. ,,Madjeska/Modrzejewska" autorstwa Anny Litak, Bianki Kurylczyk i Jacka Kochańskiego. 

Ma on formę scrapbooka - popularnego w XIX wieku, ręcznie dekorowanego albumu z pamiątkami rodzinnymi. Fotografiom towarzyszą teksty wydrukowane w formie XIX-wiecznej gazety. Całość została zamknięta w pudełku w kształcie torebki ozdobionej wzorem sukni, w której Modrzejewska wystąpiła jako Kleopatra.

Warto zajrzeć do wnętrza tej torebki. Dzięki jej zawartości odbędziemy fascynującą podróż przez życie najsłynniejszej polskiej aktorki i poznamy wiele ciekawostek z jej życia. Wędrówkę rozpoczynamy od Krakowa. Spędziła tu cztery pracowite lata. W 1877 roku Modrzejewska wyemigrowała do USA. W albumie znajdziemy mapę miejsc, w których aktorka wystąpiła. - Była tytanem pracy. Sama przygotowywała repertuar, dobierała obsadę i projektowała kostiumy. Bacznie śledziła współczesne sobie trendy. Często przemycała różne modowe nowinki nawet w kostiumach z epoki - podkreśla Anna Litak.

Panie przychodzące na przedstawienia z Modrzejewską wiedziały, co jest na czasie. Polska aktorka stała się ikoną mody. - By wiedzieć, jak będzie wyglądać w danym stroju, często robiła zdjęcia sukniom wiszącym na manekinie aparatem marki Kodak - opowiada Litak. Tak narodziła się fascynacja aktorki fotografią. Często też pozowała do zdjęć. Sama rozsyłała je potem do gazet i innych instytucji.

Doskonale zdawała sobie sprawę z siły reklamy. Dowiadujemy się tego z ciekawego artykułu Bianki Kurylczyk zamieszczonego w albumie. W jednej z XIX-wiecznych gazet Modrzejewska poleca paniom krem do twarzy Recamiere, a w reklamie wiecznego pióra pisze, że Watermann jest jej wiernym towarzyszem przez cały rok.

Można też było kupić komplet porcelany, żakiet czy mydło ,,Madjeska". Modne były nie tylko produkty z tym logo. Aktorka prowadziła salony, w których wypadało bywać. Jednym z nich był hotel Clarendon w Nowym Jorku. Urządzała w nim przyjęcia na 200 osób. Drugi taki salon prowadziła w Londynie, w okolicach Piccadilly. Częstym jego gościem był pisarz Oscar Wilde. Nazwał on polską aktorkę ,,wcielonym pięknem", a do swojego tomu poezji włączył jej wiersz pt. ,,The Artist\'s Dream". Modrzejewska napisała też bajkę pt. "Titi, Nunu i Klembolo". Będzie ją można nabyć dziś w Starym Teatrze.

Joanna Weryńska
Gazeta Krakowska
12 października 2010

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia