Zagrożone gatunki

"Marvin" - reż. Paweł Aigner - Opolski Teatr Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki

Spektakl Pawła Aignera oparty na znakomitym tekście Marty Guśniowskiej jest kolejną niezwykle udaną produkcją opolskiego Teatru Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki. Opowieść o ogarniętym lękiem przed zbliżającym się nieodwołalnie wyginięciem Dinozaurze Marvinie, który spotyka na swojej drodze Żółwia Finna oraz Motyla Ulyssesa, jest błyskotliwą, nieco melancholijną, słodko-gorzką i jak często w przypadku tekstów Guśniowskiej podszytą czarnym humorem, pełną paradoksów przypowieścią o sensie życia i nieuchronnym przemijaniu.

W opolskim przedstawieniu tę opowieść twórcy ubierają w dość zaskakujący i przewrotny kostium. Otóż całość widowiska rozgrywa się w opuszczonym i nieco podupadłym wesołym miasteczku, czy może raczej cyrku. A trójka głównym bohaterów zdaje się w pewnym sensie należeć do wymierającego gatunku cyrkowych artystów. Ich szaloną podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o to kiedy i dlaczego Marvin będzie musiał odejść, pełna jest szalonych zwrotów akcji. Niemal półtoragodzinne przedstawienie grane bez przerwy, mogłoby dla najmłodszych widzów stanowić wyzwanie - a jednak za sprawą znakomitej, dynamicznej a przede wszystkim zachwycającej plastycznie inscenizacji od pierwszej do ostatniej minuty wszyscy śledzimy z zapartym tchem zmagania bohaterów z nieubłaganym losem. Spektakl Aignera skrzy za sprawą tekstu inteligentnym humorem, zaś rama inscenizacyjna w postaci świata upadłych artystów nadaje całości dodatkowych sensów.

Wspaniałe są kreacje aktorskie całej trójki. Andrzej Mikosza jako powoli godzący się z losem Marvin jest chwilami przejmujący. Podobnie jak tryskający niespożytą energią i niemającym, jak mogłoby się zdawać, końca optymizmem, choć równocześnie świadomy krótkości swej egzystencji motyl Ulysses w wykonaniu Krzysztofa Jaroty. Wreszcie Żółw Finn w ujęciu Tomasza Szczygielskiego, posiadający urok Bustera Keatona i taki sam, nieco slapstickowy nerw. Przepiękna, oniryczna, chwilami budząca grozę scenografia autorstwa Pavla Hubički zyskuje także dzięki znakomicie wyreżyserowanemu światłu. Jesteśmy w wielkim cyrkowym namiocie posród zakurzonych rekwizytów, starych karuzeli i połamanych huśtawek - w niezwykłej krainie mimów i klaunów.

Dopracowany w najdrobniejszym szczególe spektakl zachwyca także w epizodach. Choćby kreacją Anny Jaroty w roli zmierzłej pani Lipnej, szukającej w zaświatach kontaktu ze zmarłym mężem Egonem. Dynamiczna, wartka akcja, błyskotliwy humor, wizualne piękno i świetne aktorstwo - to wszystko składa się na intrygujące przedstawienie dla widzów w każdym wieku.

Michał Centkowski
e-teatr.pl
26 kwietnia 2018
Portrety
Paweł Aigner

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia