Zagubiony na pustyni

"Podróż zimowa" - reż. Józef Opalski - Opera Krakowska w Krakowie

Stanisław Barańczak w roku 1994 dokonał rzeczy bez precedensu. Zainspirowany "Winterreise", czyli cyklem pieśni Franciszka Schuberta napisanych do poezji Wilhelma Mullera, stworzył własną "Podróż zimową". Wpisał w muzykę wiedeńskiego mistrza własną poezję. Jak mówił, jego "ambicją było napisanie takich tekstów, które można byłoby zaśpiewać do określonej melodii, a zarazem - przeczytać również w oderwaniu od muzyki, jako samodzielne wiersze"

Czyta się je wspaniale, z próbami zaśpiewania jest chyba nieco gorzej. Śpiewacy jakby nie zauważyli nadarzającej się okazji stworzenia ze znanego cyklu czegoś zupełnie nowego, a może też przestraszyli się wierszy Barańczaka, wprawdzie doskonale układających się do muzycznych zdań, ale przecież wcale niełatwych w interpretacji, z pewnością trudniejszych niż romantyczny pierwowzór. Pamiętam, że śpiewał je, a nawet nagrał Jerzy Artysz. O innych wykonaniach nie słyszałam. I oto w Operze Krakowskiej od 10 lutego możemy posłuchać Podróży zimowej Barańczaka - Schuberta, ba, nawet możemy ją oglądać, bo jej "uscenicznienia" podjął się Józef Opalski. Kierownictwo muzyczne spektaklu wystawionego na kameralnej scenie Opery sprawował Konrad Mastyło, scenografię i kostiumy zaprojektował Marek Braun. Choreografię przygotował Jacek Tomasik.

W swoich wierszach Stanisław Barańczak stworzył obraz człowieka zagubionego w hałaśliwej, bezlitosnej pustyni współczesnego świata, szukającego odpowiedzi na stawiane przez życie pytania i samemu pytającego. Gdzieś głęboko w tle można w tych tekstach znaleźć i polityczne odniesienia, bo współczesny człowiek - chce czy nie chce - jest homo politicus. Brak w nich jednak jakiegokolwiek elementu epickiego. To filozoficzno-poetyckie rozważania, to wędrówka jedynie w głąb myśli i uczuć.

Tak też odczytał Barańczaka Józef Opalski i takim właśnie wędrowcem był Andrzej Biegun, od trzydziestu lat czołowy baryton w zespole solistów Opery Krakowskiej, parający się również wykonawstwem pieśni. W "Podróży zimowej" skupił się przede wszystkim na interpretacji tekstu. Muzyka Schuberta była dla niego jedynie nośnikiem przekazywanych treści. Był wiarygodnym, zmęczonym życiem, źle ubranym człowiekiem, każdym z nas, bo każdy z nas przecież, jeśli tylko myśli, co dzień staje wobec podobnych problemów co bohater spektaklu. Niewielka przestrzeń kameralnej sali pozwalała śledzić każde jego spojrzenie, każdy grymas i gest budujące dramatyczne napięcie, jego namysł, obawę, narastającą bezsilność. Andrzej Biegun prowadzony poezją Barańczaka i reżyserią Opalskiego był wędrowcem zagubionym we współczesnym świecie, samotnym mimo wielkomiejskiego zgiełku, zadającym sobie egzystencjalne pytania lub zmuszonym na nie odpowiadać.

Spiewakowi-wędrowcowi partnerowali Olha Tsymbalyuk na fortepianie i Konrad Mastyło, który na instrumentach elektronicznych (KURZWE1L PC3x, Yamaha P-120) ubarwiał i dopowiadał elementami współczesności muzykę Schuberta. Sposób, w jaki to czynił, nie niweczył ponadczasowego piękna Schubertowskiej muzyki, ale nadawał jej chwilami nowych znaczeń. Sposób frazowania, gatunek ekspresji, wielka wrażliwość muzyczna obojga instrumentalistów podkreślały z jednej strony krystaliczną doskonałość dzieła Schuberta, z drugiej - ludzkie zagubienie bohatera wierszy Barańczaka.

Reżyser w swojej wizji "Podróży zimowej" dodał jeszcze postaci Świadków - Znaków Podporządkowania -tancerzy-mimów chwilami toczących z Andrzejem Biegunem quasi-dialog, ale częściej jedynie obecnych przy nim, nie wchodzących w krąg jego odczuć. Takie udramatyzowanie (czy potrzebnie?) pozbawionego wyraźnej akcji widowiska budziło kontrowersje, bo pewne działania sceniczne, które niewiele wnosiły do przebiegu spektaklu, chwilami nawet mogły przeszkadzać w jego odbiorze.

Czy więc sam zamysł udramatyzowania cyklu był chybiony? Nie sądzę. Opuściłam teatralną salę poruszona. Z pewnością to zasługa przede wszystkim Barańczaka i Schuberta, ale też trojga wykonawców i realizatorów spektaklu.

Anna Woźniakowska
Ruch Muzyczny
8 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia