Zajechał rewizor

"Rewizor" - reż. Krzysztof Jasiński - Krakowski Teatr Scena STU

Ta premiera jest szczególna – 19 lutego Krzysztof Jasiński zdradza długo skrywaną tajemnicę i prezentuje nazwisko swojego następcy na stanowisku Dyrektora Artystycznego Teatru STU. Niespodziewający się niczego Krzysztof Pluskota wkrótce stanie na czele jednej z ważniejszych instytucji kultury. Zaprezentowany w tych okolicznościach nowy spektakl jest ciekawym zaskoczeniem: po owocnym romansie Jasińskiego z dramatami Stanisława Wyspiańskiego, na scenie oglądamy „Rewizora" Mikołaja Gogola.

Scenariusz powstał na podstawie parafrazy przekładu, przygotowanej przez Tadeusza Nyczka. Zespół wędrownych artystów cyrkowych, Chlestakowa (Krzysztof Piątkowski) i Dimitrija (Marcin Zacharzewski), przybywa do kolejnego miasteczka, gdzie żyjąc szybko i dostatnie błyskawicznie roztrwania zgromadzone fundusze. Gdy Chlestakow omyłkowo zostaje wzięty za stołecznego rewizora, który lada dzień miał zjawić się w celu przeprowadzenia kontroli własności państwowej, obaj zostają zaproszeni na salony, wręcz do domu Antoniego Ciąga-Dmuchanowskiego (Dariusz Gnatowski), miejscowego zarządcy. Oficjel dwoi się i troi, by zadowolić domniemanego urzędnika i swojego gościa, a także zakryć niedociągnięcia, wręcz zaniedbania, poczynione na przestrzeni wielu lat. A Chlestakow? Świetnie się bawi, próbując uwieść żonę Antoniego, Annę (Beata Rybotycka) oraz jego córkę, Marię (Martyna Krzysztofik). Jak się skończy taka komedia? Ponieważ wszyscy znamy dramat Gogola, to nie będzie „spoiler": Chlestakow wyczuwa odpowiedni moment na ucieczkę, a Dmuchanowski zostaje niepocieszony – oszukany i okradziony.

Mimo natrętnej dekadencji, Krzysztof Jasiński świetnie się bawi. Nie odczuwając natomiast żadnej dekadencji, Tadeusz Nyczek bawi się brzydko – tekstem, w którym zaostrzone noże satyry wycinają brzydkie odniesienia do współczesności, w ogóle brzydka parafraza. Zupełnie, jakby wyśmiewał się z tytułowego rewizora. Ale jednak się nie wyśmiewa. Tekst jest zwięzły i zrozumiały, riposty są wzbogacane o hasła z telewizji i gazet, których konteksty nasuwają się widowni same (mniej więcej wtedy, gdy dwie trzecie widzów wybucha śmiechem).

Postaci u Gogola, a także sama intryga, przypominają starą, dobrą commedię dell'arte. Cyrkowy wystrój scenografii, przerysowane kostiumy i makijaże tylko tę tezę potwierdzają. Jakkolwiek to rozwiązanie wydaje się bardzo pomysłowe, sięgnięto do najtrudniejszego, bo chyba najbardziej oczywistego pomysłu inscenizacyjnego. Strzał w dziesiątkę. Od pierwszych minut całą sytuację odbieramy przez pryzmat żartu, a śmiech zamiera, gdy zastanowimy się nad wypowiedzianym na końcu zdaniem: „Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!".

Krzysztof Jasiński do spektaklu zaangażował znakomitych aktorów, którzy gwarantują, że spektakl wybrzmi dokładnie tak, jak zostało zaplanowane. Genialni: Krzysztof Piątkowski, Dariusz Gnatowski (wszystkiego najlepszego z okazji jubileuszu!), Beata Rybotycka, zjawiskowa wręcz w swym debiucie Martyna Krzysztofik, a także pełni klasy samej w sobie Marek Litewka, Andrzej Róg, Franciszek Muła, Włodzimierz Jasiński, Wiesław Smełka, Józef Mełka i Marcin Zacharzewski tworzą wyśmienity cyrk na rolkach, w którym iluzja jest jak tresowany lew, wyskakujący z klatki.

W zeszłym sezonie zobaczyłam Wyspiańskiego oczami Krzysztofa Jasińskiego i bardzo się do tego Wyspiańskiego przywiązałam. Miałam nadzieję, że te swoiste „dziady" potrwają jeszcze trochę, że w Krakowie uda się wreszcie zbudować „teatr ogromny". Dlatego „Rewizor" po „Wędrowaniu" to z jednej strony pewne rozczarowanie, a z drugiej – pełen zachwyt nad spektaklem i pewność, iż w niewielkim teatrze przy Jubilacie wszystko gra.

Maria Piękoś-Konopnicka
Dziennik Teatralny Kraków
23 lutego 2016
Teatry
Teatr STU

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia