Zakochany Młotek

"Matylda mierzy wysoko" - reż. Anna Rozmianiec - Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie

Dziewczynka, która łamie stereotypy i realizuje swoje marzenia, wbrew wszelkim przeciwnościom - to właśnie Matylda, bohaterka najnowszej premierowej sztuki w Teatrze Lalek Pleciuga.

"Matylda mierzy wysoko" to historia dziewczynki – wnuczki sławnego wynalazcy, która próbuje zmierzyć się z wielkością dziadka. Matylda to bardzo zdolna dziewczynka i, niestety, bardzo samotna. Dziadek, pochłonięty swoją pracą, nie znajduje dla niej czasu. Dziewczynka spędza dni w swoim małym warsztacie, w którym pracuje nad kolejnymi wynalazkami, chcąc stworzyć coś, co mierzy wysoko...

Maja Bartlewska jako Matylda sprawdza się znakomicie. Ma w sobie energię, którą obdarza wszystkich wokół. Wszyscy ją lubią, szczególnie Tomuś, chłopiec z sąsiedztwa. Przychodzi się z nią pobawić, a kiedy widzi, że Matylda jest bardzo mądra i zdolna, próbuje jej dorównać. Dochodzi nawet do pojedynku na wynalazki. Jego mama, sąsiadka Matyldy, również szanuje i ceni dziewczynkę, dlatego regularnie przychodzi do niej po pomoc, kiedy Tomuś coś zepsuje albo zniszczy.

Tylko dziadek Matyldy jej nie zauważa i nie ma dla niej czasu. Wielki naukowiec, pochłonięty swoimi obliczeniami, powtarza tylko wnuczce, że powinna mierzyć wysoko, ale nie ma czasu jej wytłumaczyć, co to znaczy. Dziewczynka sama, metodą prób i błędów, a także dzięki przyjaciołom, zaczyna rozumieć, czego tak naprawdę chce w życiu. I co to znaczy mierzyć wysoko.

"Matylda mierzy wysoko" to przedstawienie o próbie znalezienia własnej wielkości, własnego miejsca na Ziemi, przeznaczenia, talentu. To spektakl o ciężkiej pracy, dążeniu do realizacji marzeń i uznania samego siebie, a także o tym, że każdy – niezależnie od wieku, płci czy przynależności – ma coś ważnego do zakomunikowania światu i innym.

Aktorsko jest bardzo dobrze zagrany. Maja Bartlewska jest Matyldą pełną pasji, chociaż nieco zagubioną. Jest dziewczynką pewną siebie, jeśli chodzi o swoje zdolności naukowe, ale bardzo niepewną w poszukiwaniu miłości i uznania w oczach swojego dziadka. Aktorka umiejętnie żongluje emocjami swojej bohaterki, pokazując jak wiele tych emocji nią targa.

Przemysław Żychowski (Dziadek) to typowy naukowiec, w okularach, z głową w chmurach i rozwianym włosem. Jest tak pochłonięty nauką, że traktuje ją niemal jak poezję. Chwilami sprawia wrażenie, jakby unosił się w powietrzu.

Świetna jest Paulina Lenart jako Sąsiadka. Jej sposób mówienia i bycia na scenie za każdym razem wnosi wyjątkową energię.

W spektaklu zastosowano wiele ciekawych rozwiązań. Wszystkie marzenia i fantazje Matyldy są pokazane na ekranie dzięki multimediom. Narzędzia, którymi pracuje Matylda nad swoimi wynalazkami, są duże, śpiewają, tańczą, a nawet się w sobie zakochują i biorą ślub (Młotek z Wiertarką). Układy taneczne pełnią w spektaklu ważną rolę, bo dynamizują i urozmaicają akcję.

Jedyne, co razi w scenach zbiorowych, to nadmierna hałaśliwość bohaterów. W spektaklu dla dzieci nie zawsze trzeba tyle krzyczeć. Dzieci są mądre i zrozumieją przekaz, co potwierdziła widownia.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
3 czerwca 2021
Portrety
Anna Rozmianiec

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...