Zamknięcie

18. Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej

Włoska grupa IBI Cultura-Giovanna Velardi w swym spektaklu bazuje na powieści L. Carroll "Alicja w Krainie Czarów". Inspiracją są dwie kobiety, dwie zupełnie róże postaci - owładnięta żądzą władzy Królowa Kier i niewinna dziewczynka, Alicja. Obie zamknięte zostały nie tylko w murach swych pokoi, ale i w ramach swej osobowości i ciała

Scena został podzielona na dwie części. Na jednej rządzi okrutna Królowa, despotka majestatycznie pokazująca swą wyższość, wybujałe ego. Spragniona potęgi, której nie posiada, miotająca się w swych pragnieniach. W drugiej części skulona siedzi Alicja, bezbronne, rozmarzone dziecko, przeciwstawienie Królowej – szczera i naturalna. Alicja, która jest uwięziona w swym świecie, usiłuje się z niego wydostać, aby się odnaleźć i zrozumieć swoją tożsamość. Zanim tak się stanie, dziewczyna musi się przebić przez ten świat, który ją trzyma w obecnej formie, a dokona tego jeśli otworzyć się na niego i przyjmie go takim, jakim jest naprawdę. W obu przypadkach bohaterki walczą ze swoim wewnętrznym ja, które wykreowały i którego boją się zmieniać. W obydwóch drzemie niepokój i brak stabilności, obie są przez swe skrajności podobne. Alicja rozwiązuje w końcu swe problemy, które są zobrazowane zrzuceniem, a raczej uwolnieniem się z dziecięcej sukienki. Odkrywa prawdziwą siebie.

Ciekawie wyglądała scenografia autorstwa Dory Argeno. Podzielenie sceny wzdłuż siatką jest zarazem proste jak i bardzo modernistyczne. Minimalizm dominuje, bowiem oprócz tego w sztuce wykorzystano tylko lustra, po jednym dla każdej z bohaterek. Stały się one w pewnym momencie głównym punktem akcji. Do swego odbicia tańczyła i Królowa i Alicja, a tańcząc wspólnie tańczyły jak gdyby jedna osoba. Na scenie pojawił się jeszcze jeden bohater z bajki – Biały Królik. W tej odsłonie nie przejął on jednak pozycji wiodącej Alicję do nieznanej krainy. Jednak sam fakt jego pojawienia się, tej bardzo charakterystycznej postaci z bajki, dopiął całości w „Alice’s Room”.

Znakomite odtworzenie przez artystki granych postaci, począwszy od mimiki po pojedynczy ruch nie pozwalało oderwać od nich wzroku. Ze sceny biło terrorem, gdy władała nią Królowa (Giovanna Velardi) i robiło się przyjemniej, gdy Alicja (Alice Zanoni) psociła w swym pokoiku. Wszystko udało wyrazić się ciałem, uczucia i emocje płynęły do widzów wprost z tańca. Warto zwrócić uwagę na te dwie artystki, są to bowiem światowej klasy tancerki, wszechstronnie wykształcone i wielokrotnie za swą pracę nagradzane. I tym razem nie obyło się bez nagrody, bowiem gdy światła zgasły, sygnalizując koniec spektaklu, rozgrzmiał się głośny i długi aplauz. Kilka razy tancerki wracały, by ukłonić się i odwdzięczyć swej widowni. Przyjechał nawet Biały Królik. 

Tego wieczoru entuzjaści tańca współczesnego bardzo przyjemnie spędzili czas na scenie alternatywnej. Jedynym minusem może być tylko fakt, że spektakl trwał jedynie 25 minut. Ten niedosyt jednak dodaje mu wartości i pozwala aby w pamięci dalej trwał – władczy taniec Królowej i rozmarzonej, ale w końcu wyzwolonej Alicji.

Alice’s Room - IBI Cultura-Giovanna Velardi

Barbara Brzoska
Dziennik Teatralny (Fabryka Tańca - Gazeta Festiwalowa)
2 lipca 2011

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia